Jump to content
Dogomania

Lemoniada

Members
  • Posts

    4361
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Lemoniada

  1. Malagos - tam w ogóle od pocżatku były adopcje płatne. 35zł za pieska, niezależnie od wielkości. Tylko, że adopcji było mało, a psów przybywa niemal codziennie. Myśmy zainteresowały się schroniskiem jakieś 3 tygodnie temu, od tamtego czasu wyadoptowane zostały 2 psy, 2 inne siedzą na tymczasach. I słowa nie usłyszałyśmy o płaceniu za nie. Może pracownicy byli nam wdzięczni za pomoc, może było im głupio - nie wiem. Ale nie kazali sobie płacić. A dziś usłyszałam od kobity, która tam chyba będzie rządzić, że od jutra za każdego psa będą chcieli 10zł. Na szczęście niedużo, bo już się bałam, że zażądają 50zł tak jak to w niektórych schroniskach jest:)
  2. Potwierdzam z całą stanowczością, Gryzek to super pies! Nie jest duży, siąga troszczkę za kolano, ma szorstką sierść, nieco dłuższą na grzbieciku. Śmieszne okrągłe łapki. Piękne oczy, w których tylko się zakochać:loveu: I niesamowicie długie rzęsy! Jest słodki, ale jeszcze troszkę wystraszony po tym co przeszedł w schronisku. Kiedy był na wybiegu z innymi starał się być niewidoczny, przemykał cichutko jak cień, skulony, z ogonem między nogami i położonymi uszkami... Niestety psy zawsze wypatrzyły swojego kozła ofiarnego i rzucały się na niego tłumnie:-( Dziś rano Gryzek chował się przed nimi w budzie, Tadek go stamtąd wyciągał na siłę. I niestety musiał go zanieść na rękach żeby móc mi go spokojnie przekazać - już w chwili gdy go wyciągał kilka psów stało z boku i podszczypywało małego, a potem kiedy Tadek niósł Gryzka skakały żeby go dosięgnąć... Ciężkie on miał tam życie. Miał krótki spacerek na smyczy po Kamcinej i sąsiednich działkach - na smyczy jest naprawdę grzeczny. I jaka różnica! W schronisku, jak pisałam - uszy po sobie, ogon skulony, pies przemyka gdzieś okiem na sztywnych łapach... a tu - ogonek merda, uszki ciekawsko postawione, a piesek szczęśliwy, że hej:) Jemu trzeba po prostu dobrego domku, opieki i tresury żeby mógł wrócić do normalności.
  3. Oj, ten jamnik Zorro to się kiedyś doigra:shake: byłam w schronisku dziś rano, żeby odebrać Gryzaczka, ale ponieważ zaraz chcieli zamykać nie zdążyłam już przypatrzeć się co tam słychać u innych psów. Ale Zorro rzucił mi się w oczy. Ponieważ w chwili mojego przyjścia Ogryzek siedział wciśnięty w najdalszy kąt jakiejś budy - tamten mały bezczel atakował jakiegoś innego, rudego psa, większego od siebie. Weszłam na teren wybiegu i natychmiast wszystkie psy mnie obstąpiły domagając się pieszczot, jamnik też się kręcił - na tyle blisko, że mogłam zobaczyć jego uszy. Obślinione, poharatane, posklejane, nie wiem, czy nie było śladów krwi, ciężko dostrzec na czarnym psie i to z daleka. Ja mu źle nie życzę, wręcz przecinie, ale on naprawdę sam jest sobie winien! I jeszcze inne psy za sobą ciągnie, tak jak to Kamcia napisała:shake: Boże, od jutra zmiana zarządu... Może nie ma czego, ale boję się. I już mi powiedziano, że odtąd nie będą nam oddawać psów za darmo, ale jeszcze ten jeden raz mogę zabrać psa.
  4. Beam6 - już Ci odpisałam, na szczęście sprawa jest cudownie nieaktualna:multi:
  5. Dogo działa w cały świat... nie wiem, czy Aniela nic tu dziś nie pisała, czy pisała, ale zjadło... W każdym razie - Pusieńka i Wyderka pojechały dziś do nowych domków!! Jestem cała w skowronkach, bo i Boberek, o którym ciągle myślałam, jest już uratowany, siedzi na tymczasie u zasadzkas, ach...:loveu:
  6. Czytam właśnie wątek mastinki założony przez Natalię - może ona faktycznie jest młodsza, ja nie jestem pewna. Napisałam to, co mi Tadek powiedział:) Wiecie, mamy problem... Zmiana zarządu to jednak nie w kij dmuchał. Oby tylko nie było gorzej i oby pozwolili nam tam działać! Boję się tego, co nas może czekać, boję się ze względu na psy. A co do hoteliku - pomysł mi się bardzo podoba, ALE: 1. Na pewno macie większą wiedzę o tej rasie niż ja, któram dotąd tylko podziwiała te wspaniałe psy na zdjęciach:) Ale pamiętajcie, że nie wiadomo nic o przeszłości tej suki. Normalne i zdrowe psy mogą sobie bulgotać ot, tak, owszem. Ale może ona była bita? Maltretowana? głodzona? Nie żebym była panikarą, ale trzeba mieć to na uwadze. A już samo zamknięcie w schronisku musiało wywrzeć na niej jakieś skutki. Czy tam, w Krakowie, jest ktoś, kto umiałby ułożyć takiego psa? Aniu, potrafiłabyś? Tak jak swoją suczkę? Nie wiem, czy bez szkolenia miałaby szansę na adopcję, mimo wszystkiego, co tu piszecie, bałabym się dać ludziom takiego psa... 2. Może wy macie doświadczenie z takimi psami. ja nie mam. mój Mozart jest dużym kundlem po owczarku niemieckim, ale to mój pies, do którego mam 100% zaufania i wcielenie łagodności dla domowników. A wejście do kojca ujadającego psa jest, mimo wszystko, ryzykowne. Nawet jeśli to jest tylko obrona terenu. A może zwłaszcza jeśli jest to obrona terenu? 3. Choroba. Suka powinna mieć zrobiony zabieg. To kosztuje i jest trudne - jak pisała Marlena te miejsca sa szczególnie narażone, w końcu pies wciąż ich używa w ruchu. Finansami może się tak bardzo nie martwię (w końcu istnieją bazarki, ludzie dobrej woli, a i sama coś bym z pensji dała). Ale operacja i rekonwalescencja nieznajomej panienki mnie samą mogłaby przerosnąć. Kto by się tego podjął? 4. A transport?? To jest kawał drogi, a podróż z psem, o którego charakterze nic nie wiadomo, nie musi być bezproblemowa... 5. Nie mam zielonego pojęcia, czy dla psa o takim pysku nadaje się zwykły kaganiec, czy trzeba jakiegoś specjalnego:oops: Księżniczka Fałdeczka jest cudnym pieskiem i ja sama bardzo chciałabym, żeby już nigdy nie została porzucona. Wyznałam Wam wszystko co mi mi leży na wątrobie, teraz proszę o odpowiedzi:) I nie myślcie, że ja tak zawsze widzę życie w ciemnych barwach, po prostu nigdy nie miałam styczności z takim przypadkiem:) Chociaż to to jest pikuś w porównaniu z bardzo agresywnym psem, który przebywa na kwarantannie...:( Tamtego już chyba nie uda się przywrócić do normalności...
  7. Hop! Podnosze. Może ktoś jeszcze nie widział ślicznej psinki, może ktoś się zakocha??
  8. I co? Ktoś pytał o sunię? Natalio, dasz linka?
  9. Marlenka, ja głowę dam sobie uciąć, że Ty wklejałaś gdzieś fotkę Boberka i Wyderki razem. I gdzie ona wyparowała?? Prosze, wklej ją raz jeszcze! I jakieś zdjęcie Bobcia z profilu też... Ten piesek naprawdę dotknął już Tęczowego Mostu, nie wiem, czy nie będzie dla niego za późno...:( SZUKAMY TYMCZASU!!! Błagam...:(
  10. Aha, i od razu usunę sobie z podpisu Pusiny bannerek. Już jej nie będzie potrzebny:loveu: Za to zwolni się miejsce na bannerki dla innych psich nieszczęść.
  11. Ano, chwała Bogu że to jedno urocze zmartwienie będziemy mieć z głowy... Ale i tak odetchnę z ulgą dopiero wtedy, kiedy ślicznota będzie już siedziała bezpiecznie w nowym domku. Anielka, zawozisz ją w poniedziałek, tak?
  12. Neris, a czy ci państwo mają już jakiegoś psa, czy Wyderka byłaby pierwszym? Po tym, co tam się wyprawia, nie możemy wykluczyć NICZEGO, nawet nosówki czy innej ciężkiej choroby wirusowej. Ponadto absolutnie konieczna jest kwarantanna, minimum 2 tygodniowa, a po niej sterylka i przetrzymanie po zabiegu. Czy nie zmieniliby zdania i nie przygarnęli w tym czasie innego psiaka? I w ogóle skąd ci państwo są? Tak się cieszę, że jest zainteresowanie psiakami i że przynajmniej Pusiaczek ma już zaklepany domek... A, i stan Boberka uległ leciuteńkiej poprawie! Dzieczyny, przywracacie mi nadzieję:loveu: A teraz prosimy o kciuki za Boberka-szkieletorka! Nie mogę przestać o nim mysleć:(
  13. [B][COLOR=red]KRYSIA[/COLOR][/B] [COLOR=black]Ma około półtora roku, jest jeszcze mocno wystraszona i nieufna. Lekko marszczy pyszczek, ale ząbków już nie odsłania. Łapka już jest super:) nawet nie znać, że coś było nie tak. Suczka jest drobniutka, chudziutka i śliczna, ma ciekawe umaszczenie, chociaż na poniższych zdjęciach tego nie widać.[/COLOR] [COLOR=black][URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img402.imageshack.us/img402/5981/powypadkowa3fe5.jpg[/IMG][/URL][/COLOR] [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img401.imageshack.us/img401/2202/powypadkowa2rb7.jpg[/IMG][/URL]
  14. Przepraszam, miało być "nie wątpimy":oops: już poprawiłam
  15. Słuchajcie jaki numer, kroi się wspólny domek dla Pusi i Wyderki - najlepszy pod słońcem!!:loveu: Na razie nie będę nic więcej pisać, coby nie zapeszyć, ARKA Wam powie, co i jak. Rany, no nie wierzę, jak dobrze pójdzie będą dwa zmartwienia z głowy...
  16. Przepraszam, miało być "nie wątpimy":oops:
  17. Spróbuję wam pokazać jak to wygląda. Na tej fotce mało widać. Pieski, które kłębią się przy furtce, to mieszkańcy wybiegu dla małych psów. Widać w tle siatkę odchodzącą pod kątem prostym od furtki, a za nią fragment ziemi - jest to właśnie fragment wybiegu dla psów chorych. Super kwarantanna. [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img79.imageshack.us/img79/4757/suczki7mg7.jpg[/IMG][/URL]
  18. Spróbuję wam pokazać jak to wygląda. Na tej fotce mało widać. Pieski, które kłębią się przy furtce, to mieszkańcy wybiegu dla małych psów. Widać w tle siatkę odchodzącą pod kątem prostym, a za nią fragment ziemi - jest to właśnie fragment wybiegu dla psów chorych. Super kwarantanna.
  19. [quote name='outsi']A te pieski z nosówką i grzybem nie są izolowane? Jesli nie ma szczepień w schronie, to .... :shake:[/quote] Psy z grzybem siedzą na wybiegu dla chorych. A wybieg dla chorych ma wspólny bok z wybiegiem dla psów małych. Szczekają na siebie przez siatkę, ocierają się... Jeden szczeniak z wybiegu dla małych już grzyba załapał, trzeba go na gwałt stamtąd zabierać żeby nie pozarażał reszty. Izolacja nosówkowych?? Nie ma gdzie! Zresztą - jak oni nawet nie wiedzą które to?? I że w ogóle jakieś mają nosówkę?? Rozpacz:cry:
  20. Pusia jest cała, zdrowa i tak słodka pieszczocha jak zawsze:) Podejrzewamy ją za to o... bycie sznaucerkiem:p Jakiś znajomy Kamci może nam załatwić strzyżenie za pół ceny albo za darmo, okaże się po trymowaniu. Przebywa na wybiegu dla małych psów, a tam ciągle bijatyki i zagryzienia, plus nosówka i początki grzyba (niewykluczony świerzbowiec) u jednego ze szczeniaczków. Bezpiecznie tam nie jest, ale póki co, wszystko ok:)
  21. NA KWARANTANNIE? Aniu, tam prawie nie ma kwaratanny!:placz: Kwarantanna to jest dla psów, któe trafiły do schroniska bo są agresywne i kogoś pogryzły. Małe pieski, nowo dowiezione, są wsadzane do jedynego w zasadzie w miarę bezpiecznego boksu nr jeden, ale nie same, tam siedzi zawsze około 5 psów. A ta suka od razu trafiła na wybieg, na którym są psy chore na grzyb i różne inne przyjemne choróbska. Na zdjęciu, bodajże drugim od dołu, widać głowę takiego Grzybka. Same się głowimy jak by jej pomóc, najgorsze jest, to, że nie daje do siebie podejść, a miałyśmy z nią dziś jechać do weta...
  22. A co do czarnego jamnika... Cwaniak z niego okropny. Jest hardy i zaczepny, pierwszy startuje do innych psów z zębami. Na wybiegu jest jeden pies, na którego wszystkie pozostałe jakby się uwzięły. Rzucają się na niego kupą skoro tylko wychynie czubek nosa z budy. A Czarny jamnior najbardziej! Jest od niego mniejszy ze dwa razy, ale ma za sobą stado innych. Mamy nadzieję, że tego psa uda nam się wsadzić na tymczas na działkę do Kamci, inaczej zagryzą go na bank.
  23. Atos ma jakąś ropę w oczkach, dziś zauważyłam. Ale nie jesteśmy w stanie zająć się tym teraz. Szczeniaki i Boberek, jamnik-szkieletor co już trzema łapami jest na tamtym świecie pochłaniają teraz całą naszą uwagę...
  24. Ta sprawa jest wysoce podejrzana. Pytałam Tadka o Czarusia, bo jakoś nigdzie nie mogłam go wypatrzyć, a on "nie ma go, pojechał do Rawy". Spytałam o adres nowych właścicieli, a on najpierw, że nie ma, a potem powiedział, że mówiąc, że Czaruś jest w Rawie, miał na myśli to, że nie żyje. Stanęłyśmy z Marleną jak te głupki z otwartymi gębami. Zaczęłyśmy się dopytaywać: no to jak to, w końcu w Rawie jest czy nie żyje? A Tadek powiedział, że w Rawie jest zakład, do którego zawożą padlinę i to taki skrót myślowy był. Jakoś mu nie wierzymy... Może na początku powiedział coś, o czym nie chciał, żebyśmy wiedziały, a potem się poprawił? Nie wiemy, ale obie odniosłyśmy wrażenie, że coś kręci. W to, że Czaruś nie żyje jakoś nie wątpimy:( Bardzo prawdopodobne, że zagryzły go inne psy. Na jednym wybiegu przebywają: stare i szczeniaczki, psy i suki, karmiące matki, ciężarne i z rujką... Psy gryzą się między sobą. Same byłyśmy świadkami kilku scen, od których zawał murowany. Oni nie mają gdzie izolować psów. W schronisku są trzy wybiegi - na jednym są psy duże, na drugim małe (to o tym wybiegu pisałam wyżej), a na trzecim chore. Boks trzeci i drugi mają wspólny bok, psy zdrowe z łatwością mogą zarazić się od chorych, wystarczy, że się poocierają przez siatkę. Na wybiegach dla dużych i chorych są wydzielone boksy, ALE te u dużych wiecznie zajęte, a do chorych strach dawać. Co robić? Pozostają tymczasy i błyskawiczne adopcje... A z tym jest problem. Niemalże codziennie do schroniska przybywa nowy pies. Czasami więcej niż jeden. A adopcje? Jest ich mało i też są wysoce podejrzane...
  25. beam6, czekam co powiedzą ARKA i zasadzkas - jeśli nie będzie żadnych zastrzeżeń jestem w stanie dowieźć Wyderkę do Warszawy. Gdzie jest ta lecznica? Mój pociąg zatrzymuje się na Ursusie, Włochach, Zachodniej, Ochocie, Śródmieściu, Wschodniej i gdzieś tam jeszcze. W razie czego mogłabyś ją ode mnie odebrać i tam zawieźć?
×
×
  • Create New...