Matko jakie cuedńka................ja bym od ciebvie wsyztkie zabrała....ostatnio uratowałyśmy kociczkę, co na 4 piętro pod moje drzwi zawitała...ale wziąć jej nie mogłam bo Kosmyk jak tylko ją zobaczył to sie na pół okna napuszył i jescze chwila moment i by jej pokazał gdzie raki zimują..łobuz z niego przepaskudny...może jak dom kiedys zbudujemy to powierzchnia większ abedzie i zawitają do nas następne czworonogi...