Jak czytam to wszytko to wydaje mi się,że wszędzie sa takie szuje, co to tylko czekaja na to, zeby popatrzeć na twoją klęskę. Czy to u ciebie w górach, czy na Podlasiu, czy tu na dolnym śląsku. Wszedzie sa ludzie, którzy za to,że robiśz coś dla innych, wyjedli by ci serce żywcem. Tak już chyba jest. Ja tez ciągtle pogodzić się z tym nie mogę i ciąle zastanawiam się, czy kiedyś zmieni sie to na lepsze..? Napewno nie tam, gdzie rządzą krwi rządni , przepraszam za wyrażenie,, małomiasteczkowo'' myślący ludzie. Toż to daleko szukac nie będe a znajde wiele takich przykładów.
U mnie pola nie ma, ale wózkownia: (mieszkamy w starek ponadstuletniej kajienicy, na 4 piętrze, każde piętro po 3,5 m, schodów nawet na 1 piętro od groma) Właśnie urodziło sie w klatce kolejne dziecko, z wózkowni korzystam ja, kolezanka i babka z matka na wózku. Ta ostatnia trzyam tam 2 wózki dla niepełnosprawnych, jeden stoi od 2 lat nieuzywany. Z racji nowego dzieciątka, prosze tę kobietę od 2 lat, odkąd mIśka się urodziła,żeby znisła ten wózek do piwnicy. Wierzcie mi, tak upartej gadziny (no poza moim teściem:) Jeszcze nie wspotkałam.
I jak tu się cieszyć z macierzyństwa, jak wózek jedna mama z drugą mają nosic po tych schodach???
I tu nie trzeba małego miasteczka, poprostu ,, wiocha i słoma'' ludziom z butów sterczy nawet w samym centrum ,,metropolii'' Bo melntalność polaka to, żyć i utrudniać innym życie...ech...
Ale pomysł z przeprowadzką w inne miejsce wcale Dorotko nie jest taki zły!!!! Mam juz szukac jakiejśc posiadłości tu w naszych sudecikach???:)