Przed chwilą dzwoniłam do "domu" Asta. Pani twierdzi że mu wysprzatali zagrodę, ocieplili budę, i robali nie widac w kupach. Jedzenie dostaje to od Ziutki i gotuja mu zupy "żeby w te mrozy ciepłe zjadł".
Żyć nie umierać, wszystko pieknie - to czemu my sie czepiamy?
Te zupy to ona ciągle podkreśla.