joszka, super, że sie tu pojawiłaś, bo my na prawdę się martwiłyśmy.
Co i rusz do schronu trafia jakis bernardyn, więc musisz nas zrozumiec, ze bardzo nam nie w smak, kiedy wychodzą do nowych domów niekastrowane :roll:. Dobrze, że mała juz we włąsnym domu, bo pewnie duzo szybciej pozbędzie się dolegliwości. Trzymam kciuki.