Wieś w okolicy Mińska Mazowieckiego. Wyciągnęłam z tamtąd psa z obory i szczeniaka z nużycą( już w nowych domach).Teraz czas na kolejne biedy. W domu, w którym rządzi alkochol są trzy kotki. Własciciele nie zauważyli ,że w kuchennym kredensie okociła się jedna z nich. Kiedy je znalazłam jeden kociak od kilku dni był juz martwy( Łaziły po nim robale:angryy:). Zostały dwa, czarno-biały kocurek i biało-czarna koteczka. Miałam wybór.Albo dostaną łopatą w łep albo znajdę im domy. Kiedy pojawiłam się tam po jakimś czasie kociaków juz było 5. Okociła sie druga kotka a jej dzieci są szaro bure. Kotki były niesamowicie wychudzone. Na zmianę karmiły dwa mioty. Oczywiście nikt nie pamiętał, że kupiłam karmę dla kotek. Koty nie sa bite już nikt ich nie chce zabić. Ale nikt nie pamięta, ze trzeba je karmić. 6 tyg. kociak został cała noc na dworzu w towarzystwie spuszczonego na noc owczarka bo nikt nie zauważył, że wybiegł za kotką na podwórze. Kociaki mają [COLOR=darkorange]Koci Katar. [/COLOR][COLOR=black]Tydzień temu dosłownie w ostatnim momencie zabrałam dwa starsze. Lekarz na ich widok załamała ręce. Po tygodniowym leczeniu juz jest lepiej. W dalszym ciągu dostają antybiotyk w kropelkach do oczu. Na miejscu zostały trzy młodsze kociaki, których niestety nie mogę zabrać. Mam nieszczepione własne koty. Pomocy!! One tam nie przeżyją.[/COLOR]