-
Posts
3120 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Agnieszka Co.
-
Myślę, że czasami małe kłamstwo jest lepsze niż smutna prawda. Ja kiedyś też pocieszałam moją samotną, starszą, mieszkającą z kotami sąsiadkę, że jej ulubiona kotaka na pewno się znajdzie, choć wiedziałam , że nie żyje. Mało tego, ja ją znalazłam ledwie żywą, w agonii (byłam z nią u weterynarza - stwierdził zatrucie), podjęłam decyzję o skróceniu jej męk, zapłaciłam za eutanazję, ale nie miałam serca powiedzieć sąsiadce , że jej kotka już nigdy nie wróci. Może podobnie było w tym przypadku, ta osoba nie chciała Joli zasmucić i wybrała drobne kłamstewko.
-
Hund - gratuluję powodzenia akcji! Wreszcie zobaczę jutro Maxa na własne oczy. Oczywiście powiem pani kierowniczce, że niestety z Sonią nie wyszło. Nie wiem czy się z kierowniczką będę jutro widzieć. Jedziemy ok 15:30 bo mój mąż jutro pracuje, jestem umówiona w schronisku z tatą mojego znajomego, bo okazało się, że on tam nadal pracuje. Może uda mi się coś pstryknąć, ale nic nie obiecuję. Wiem jakie tam ogarniają człowieka emocje, a poza tym mój mąż będzie mnie pewnie poganiał, żebym znów jakiejś bidy nie wypatrzyła (mam już dwa schroniskowce i kota z odzysku).
-
Ja też pytałam o Tosię na trzech łapkach z Żywieckiego schroniska. No niestety nie żyje, umarła ze starości. Była w schronisku, nie doczekała adopcji. Ale nie rozpaczajmy - jej ostatni czas nie był taki zły. Mieszkała w schronisku, ale ze szczególnymi względami. Nie była zamknięta w boksie, biegała luzem po budynku i podwórku, miała co jeść, nikt jej nie krzywdził a od czasu do czasu mogła liczyć na pieszczoty. Osoby tam pracujące mają serce dla tych zwierząt i ich kontakt z tymi zwierzętami nie ogranicza się tylko do sprzątania i karmienia. Na pewno miała lepiej niż nie jeden pies mający swego "pana i dom".
-
Ja też zapytałam o Tosię w schronisku. No niestety nie żyje, umarła ze starości. Była w schronisku, nie doczekała adopcji. Ale nie rozpaczajmy - jej ostatni czas nie był taki zły. Mieszkała w schronisku, ale ze szczególnymi względami. Nie była zamknięta w boksie, biegała luzem po budynku i podwórku, miała co jeść, nikt jej nie krzywdził a od czasu do czasu mogła liczyć na pieszczoty. Osoby tam pracujące mają serce dla tych zwierząt i ich kontakt z tymi zwierzętami nie ogranicza się tylko do sprzątania i karmienia. Na pewno miała lepiej niż nie jeden pies mający swego "pana i dom".
-
[quote name='Hund'] Agnieszka Co jedziesz w sobotę z budą do schronu??I co z Sonią?? Pozdrawiam. [/quote] Buda już zapakowana na przyczepce, jutro jedziemy. Ciocia niestety nie zdecydowała się na psa. Od niedawna jest na emeryturze, ale jeszcze przez jakiś czas będzie pracować i byłby problem kto psa wyprowadzi pod jej nieobecność. A miałam nadzieję, że może Sonia by miała wreszcie swój pierwszy dom...:placz:
-
Aniu przepraszam, że ja tu trochę nie w temacie ale z drugiej strony na temat. Jest u nas w Żywcu pies, prawdopodobnie mastif, czarny pręgowany. Jest poszukiwany dla niego dom z odpowiedzialnym człowiekiem. Zaczyna się zima, a on siedzi w niedużym drewnianym kojcu :shake: . Link do jego wątku jest w moim podpisie. Znasz ludzi kochających tą rasę psów, może ktoś się zainteresuje? Gdyby ktoś zazdrościł Ci Lexy, to zaproponuj mu Maxa :lol: . Wielkie dzięki z góry za ewentualną pomoc.
-
Widoczne na zdjęciu brązowo-czerwone zabarwienie futerka w miejscu wcześniej założonych szwów powstało chyba na skutek odkażania jodyną po wyciągnięciu szwów, wszystko się super zagoiło i wnet porośnie bujną sierścią. Zdjęcia robiłam wieczorem, więc widzicie psy odpoczywające i psa jedzącego kolację. W weekend postaram się o psy na śniegu :lol: Krakers w dość ciekawy sposób zapada w głęboki sen, przednimi łapkami zasłania sobie oczy i uszy. Muszę to sfotografować, żebyście mogli to zobaczyć. Miejsca, które go swędziały jak na razie po zastrzyku dają mu spokój. Z Dyziem współżycie Krakersa się unormowało. Oczywiście zdażają się od czasu do czasu małe konflikty, których powodem jest najczęściej fotel lub miska. Ja staram się sprawiedliwie oba psy karmić i równocześnie głaskać więc nie staję się źródłem spięć. Jeśli chodzi o apetyt to ryż jest ostatnio bojkotowany. Wsad kurczakowy to owszem jest zjadany ;) Krakers śpi grzecznie na swoim posłaniu, przy naszym łóżku. Wieczorem pogania mnie, żeby już iść spać, a gdy jestem w łazience to zniecierpliwiony szczeka ( to jest jedyna chwila jego szczekliwości). Zasypiając trochę go drapię i głaszczę. Rano śpi jak zabity, mogę spokojnie się ubrać i BUDZĘ go na wyjście do ogrodu.
-
Witaj Hund. Dzięki za szczegółowe informacje o tej suczce, porozmawiaam z ciocią. Według mnie suczka jest OK, ale ja nie mogę za ciocię podjąć tej ważnej decyzji. Dam Wam znać co z tego wyszło. A czy może robiłaś jakieś zdjęcia w schronisku? Jeśli chodzi o pomoc materialną, to mam olbrzymią budę, którą mogłabym przekazać do schroniska. W sobotę spróbuję zorganizować transport i "tragaży".
-
Dziś byli nas odwiedzić moi Rodzice i Teściowie. Mój Tata był bardzo przeciwny kolejnemu zwierzakowi w moim domu, a dziś widział Krakersa poraz pierwszy. Na początku mój Tata traktował Krakersa z wielkim dystansem, a Krakers chyba to wyczuł bo przez cały wieczór nie odszedł od mojego Taty ani na krok. Podbijał pyskiem rękę, szturchał łapką a potem leżał na stopach mojego Taty. Najtwardsze serce by poruszył. No i z Tatą też mu się udało. Mój Tata miał kiedyś śrubowaną kość w nodze i dziś śmiał się, że mają ze sobą coś wspólnego. Krakers mógłby pracować jako pies terapeutyczny :lol:
-
[quote name='kiwi']po Twoim podpisie juz widze ze sie wciagnelas w dogomanie ;) Jola K wyjechała, a to jest "jej pies" i staram się kontynuować tą sprawę. Poza tym jako mieszkanka Żywca to nawet mam obowiązek! W niedzielę Hund będzie w schronisku z kocami itp. - prosiłam ją, żeby się dowiedziała, co z Maxem słychać. Co do maja - moje zaproszenie jest nadal aktualne.
-
Na szczęście Krakers, przy tych swoich wszystkich dolegliwościach, tą część ciała ma w zadowalającym stanie. :lol: Dziś zrobiłam dla Krakersa specjalne zakupy: miski (w rozmiarze wygodniejszym, niż te pożyczone od Dyzia), szczotkę, zestaw witamin. Kupiłam adresówkę, choć poza ogrodem nie będziemy spuszczać Krakersa ze smyczy ze względu na jego słaby słuch - super z nią wygląda. Zakupiłam również szampon, ale wiem że z kąpielą powinnam jeszcze trochę zaczekać. Ostatnie dwie noce Krakers spał w salonie, na szczęście nie próbował wchodzić na nasze łóżko. Wczorajszej nocy była burza i Krakers usłyszał grzmoty, trochę się chyba wystraszył, zaczął piszczeć ale gdy go przyprowadziłam pod nasze łóżko i trochę pogłaskałam położył się i uspokoił naszą bliskością. Gdy Dyzio szczeka na mnie zaczepnie takimi wysokimi dźwiękami to Krakers też zaczyna szczekać, ale na Dyzia. Wszystkie odwiedzające nas osoby są przez niego radośnie witane. To bardzo fajny pies :loveu:
-
Hund ja mam jeszcze jedną prośbę. Na stronie schroniska, w adopcjach jest zdjęcie małej beżowej suczki SONI. Niestety nie ma żadnego opisu. Miałam się wybrać i podpytać, ponieważ moja ciocia chciała by mieć małego pieska ale trochę boi się odpowiedzialności, nieznanego charakteru psa itp. (odczucia znane chyba każdemu adoptującemu). Niestety pracuję do 17, a w ten weekend wyjeżdżam i nie dam rady tam się wybrać. Proszę Cię popytaj czy nie jest zbyt głośna. Ciocia mieszka w blokach, ale cały ciepły okres spędza na działkach rekreacyjnych, gdzie ma domek letniskowy. Pytaj o wszystko. Może uda mi się ciocie namówić i pomóc w podjęciu decyzji. Za wszelkie informacje będę bardzo wdzięczna.
-
Wtaj Hund! Czy będąc w schronisku mogłabyś się dowiedzieć co słychać z psem MAXEM/Cezarem, który ma na Dogo założony wątek? [URL]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=33245[/URL] Czy znaleziono już dla niego odpowiedniego właściciela? Szkoda, żeby taki pies (jak zresztą każdy inny) marnował się w schronisku. Takie zamknięcie w ciasnym boksie niszczy psychikę psa. A gdy przyjdą mrozy to takie psy bez podszerstka mocniej je odczuwają. Może cos uda Ci się na jego temat wypytać.
-
Zapomniałam dodać, że ja się łatwo nie zniechęcam i nie poddaję bez walki. Mojego weterynarza bardzo cenię za to, że jest zawsze szczery, konkretny, gdy czegoś nie wie - potrafi się przyznać. Dziś też stwierdził, że takiego przypadku jak Krakers osobiście jeszcze nie miał i trudno mu w tym przypadku oceniać szanse.