-
Posts
3120 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Agnieszka Co.
-
Hund - gdybyśmy mogły się spotkać w schronisku w ten weekend, to może miałabyś możliwość przekazać mi te zdjęcia np na kluczu (pamięci przenośnej) lub na karcie pamięci z aparatu. Mogłybyśmy podjechać do mnie do domu (10 min drogi) i zrzucić na mój komputer. A może Twój kolega miałby możliwość przesłać do mnie - podałam Ci mój adres meilowy na privie.
-
Mieszkam w Żywcu, ale we wspaniałej okolicy: domki jednorodzinne, łąki, pola, dwie rzeki w odległości ok 500m. Będę próbować jak się ociepli spacerować z Krakersem w głębszej wodzie. Ze względu na jego słaby wzrok inne formy jak np rzucanie patyków do wody odpadają. W wannie wyglądał jak kupa nieszczęść, ale spanielka którą miałam w dzieciństwie wyglądała jeszcze gorzej choć właziła do każdej kałuży i rzeki (nawet wczesną wiosną i późną jesienią). Jednak wanna to nie to samo co prawdziwa wielka woda. Wczoraj byłam z Krakersem do szczepienia i poprosiłam pana weterynarza żeby zaglądnął do jego uszu. Sądziliśmy z mężem, że może jego uszy są czymś przytkane, że słyszy tylko pewne dźwięki. Po badaniu wziernikiem okazało się, że uszy Krakersa są czyściuteńkie, idealnie widać było błonę bębenkową. Niestety jego słuchu nie poprawimy. Krakers bardzo aktywnie używa swojej chorej nogi nocami :lol: . Ma tak bogate życie wewnętrzne, że każdej nocy ma ciekawe sny - widać jak biega ( energicznie przebiera wszystkimi łapkami) macha ogonem, rusza uszkami. Wygląda to niesamowicie w porównaniu z Dyziem, który spokojnie, bez ruchu śpi.
-
Staw to za dużo powiedziane :lol: . Jest to raczej oczko wodne, w którym ze względu na obecność kaczek woda nie jest najświeższa i kąpiel w nim nie byłaby wskazana. Ale w Żywcu jest Jezioro Żywieckie, a w pobliżu mojego domu płyną dwie rzeki. Nie wiem tylko czy Krakers nie przymuszony będzie chciał pływać.
-
[quote name='Hund']trzymam się jakoś, czosnek pomaga :) agnieszka Co wiesz może czy buda była rano jak otwierali schronisko??[/quote] Dziś dzwoniłam do tego pana. Wyszli w sobotę wcześniej z powodu śnieżycy. Buda jest w schronisku, ale na razie zastanawiają się gdzie ją umieścić z powodu jej dużych rozmiarów. Hund zobacz na Priv.
-
Gdy wzieliśmy Dyzia ze schroniska to wcale się ciekawie nie prezentował - jeśli chodzi o jego wygląd. Niestety nie mam z tego okresu żadnych zdjęć. Miał wtedy kilka miesięcy, miał nieproporcjonalnie duże uszy, był raczej krótkowłosy, a na jego grzbiecie sterczały kępki dłuższych włosów. Z racji jego wyglądu moi rodzice nazywali go Szkaradek. Wg mnie wyrósł na ładnego pieska, ma proporcjonalną wpisaną w kwadrat sylwetkę. A co najważniejsze, podobnie jak inne psy poschroniskowe jest bardzo do nas przywiązany i uwielbia pieszczoty. Wzięty na kolana przytula się mocno swoim łebkiem do człowieka. Podobnie jak Krakers trąca łapką żeby go głaskać. Więc często ja muszę pracować na dwie ręce :lol: .
-
Z nogą bez większych zmian. Troszkę zakres ruchu łapką podczas ćwiczeń się nam zwiększył, ale nie wiem czy to efekt rehabilitacji, czy ja z mniejszą obawą naciskam :lol: . Czasem też coś mu strzela w stawie, ale nie wywołuje to u Krakersa żadnej reakcji, więc go to nie boli - to chyba przez zastanie stawów. Nawet jeśliby nie udało się mu przywrócić pełnej sprawności to i tak operacja, którą zorganizowaliście umożliwia mu życie bez bólu. Krakers jest teraz ruchliwym i zadowolonym pieskiem, wstawanie i siadanie nie sprawia mu klopotu.
-
Doszłam do wniosku, że to że nie udało mi się nikogo zastać w schronisku to wynik pomyłki. Ten pan nie zdawał sobie chyba sprawy z tego, że mówimy o sobocie. A wczoraj przeczytałam na stronie schroniska, że w soboty i niedziele jest czynne do 12. Hund - ja w tą sobotę nie dam rady Ci towarzyszyć bo mam zajęcia. Zastanawiałam się też, czy zezwalają postronnym osobom na wyprowadzanie psów na zewnątrz - popytaj.
-
Hund - wracaj szybko do zdrowia! Co do problemów komputerowych to może zwróć się do administratora forum, powinien pomóc. Przynajmniej tak jest na moim drugim ulubionym forum.
-
Może to zależy od rodzaju przeglądarki internetowej z której się korzysta? Ja mam Inernet Explorer i nie mam żadnych problemów.
-
Jest super. Dozuję sobie tę przyjemność po kilka stron dziennie, żeby za szybko nie skończyć. Nie potrzebuję chusteczek jak niektórzy, raczej cieszę się widokiem "po". Spróbuję Krakersem się też pochwalić, nie wiem tylko czy technicznie dam radę. Teraz trochę o Krakersie. Już poczuł się jak u siebie i nie jest już z niego takie "ciacho" tylko prawdziwy Krakers - zaczyna bronić swojej miski przed Dyziem. Już kilka razy Dyzio usłyszał warczenie Krakersa i uszanował jego prawo własności (albo prawo większego :evil_lol: ). Więc ich pozycje w naszym stadzie są jakby wyrównane - nie wiem tylko czy coś takiego jak równe pozycje między psami istnieje? Albo - jak długo będzie istniało? :lol: Śnieg działa na moje psy rozweselająco. Biegają radośnie po ogrodzie, poszczekują na (do) siebie. Z ogrodu wracaja nieraz białe jak bałwany. Zastanawiam się czy mogłabym jutro wykąpać Krakersa? Co o tym myślicie?
-
No niestety z moich odwiedzin u Maxa wyszły nici:shake: Pomimo, że umówiłam się z tym panem, który tam pracuje, że będziemy ok 15:30 to zastałam schronisko zamknięte na kłudkę. Wcześniej nie dałam rady jechać bo mój mąż pracował. Budę wyładowaliśmy i zostawiliśmy przed wejściem do schroniska. Jest taka ogromna, że mam nadzieję, nikt jej nie ukradnie. Też sądzę, że byłoby najlepiej gdyby Maxa udało się wyciągnąć na jakiś spacer, poobserwować jego zachowanie. Gdybyśmy byli pewni jego dobrych zamiarów można by np na następny spacer zabrać moje dzieci. Pies zamknięty w kojcu zaczyna się inaczej zachowywać. Poza terenem schroniska na pewno złagodnieje. Zresztą jak się dał komuś odwiązać od słupa i prawdopodobnie wsadzić do samochodu to raczej nie jest agresywny. U mnie jest wieczny problem z czasem. Pracuję do 17, a w co drugi weekend jeżdżę do szkoły w Bielsku. Ale jeśli ktoś z Was zdecydował by się na spacer z Maxem i potrzebował by towarzystwa, to postarałabym się wygospodarować trochę czasu, żeby jakoś pomóc.
-
Byłam dziś w schronisku, a raczej tylko przed schroniskiem. Mimo, że byłam umówiona z pracownikiem na 15:30 i pomimo ogromnej śnieżycy udało mi się nie spóźnić to zastałam schronisko zamknięte na kłudkę. Budę i piłeczkę od moich dzieci zostawiłam przed wejściem. Wysoki drewniany parkan nie pozwolił zajrzeć na Maxa. Szkoda.