Roxy był ostatnio na szczepieniach u weta...istny cyrk porobił...chyba nie lubi igieł:diabloti::mad: Skakał, gryzł i wył...prawidziwy męzczyzna nie ma co.
W domu lepiej...praca z psiakiem daje efekty. Niedługo tez troche sie wyciszy po kastracji,więc mam nadzieje,ze bedzie wszystko dobrze.
W kazdym bądz razie cały czas jestem w kontakcie z wąłścicielami...poprosze moze o jakies foty ...tylko,że oni nie maja internetu w domu:roll: