Jakaż atmosfera wzruszenia ogólnego!!!
A ja jeszcze pamiętam,jak go Edzia przy drodze obdartego i chudego znalazła...Jak się bał wejść do autobusu...jaki upał był i pił wodę z butelki
a przed schroniskiem położył się na drodze...
Jeszcze to pamiętam...
I pomyślcie,że ktoś takiego psa na ulicy ruchliwej zostawił, a on przez prawie 2 dni się błąkał przy niej...Jakież to niemożliwe...