-
Posts
1704 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Kiłi
-
[quote name='gops'] a ktoś ma natłuszczane obroże z dingo ? pamiętam że były polecane.[/QUOTE] Nasze psy mają, bardzo fajnie wykonane, lekko miękkie, skóra dobrej jakości, moja suka co prawda ma za dużą, obroża miała być kanara, ale za małą sis zamówiła więc Um się dostało ;) [url]http://img189.imageshack.us/img189/3536/img5230d.jpg[/url] [url]http://img202.imageshack.us/img202/5290/img3735y.jpg[/url] Nasze nowe obroże [IMG]http://img200.imageshack.us/img200/2479/img2327y.jpg[/IMG] Mała superaśna, duża wg opisu miała być grubsza (nie mylić z szersza), mogłybyśmy reklamować, ale mi się już nie chce ;) Pitman - hunting dog i stars ;)
-
[quote name='stroosia83']To ja też jeszcze dodam:evil_lol: Piszesz, że rozdzielałaś psy i mi też się to zdarzyło, ale czy taka sytuacja powinna mieć miejsce?? No nie powinna, bo gdyby coś poszło nie tak, zostałybyśmy pogryzione, to tragedia gotowa, a odpowiedzialność i konsekwencje poniosą rodzice i właściciel drugiego psa (o ile to też nie będzie dziecko).[/QUOTE] Jeenyyy napisałam taki długi post i mnie wylogowało:angryy::angryy: A teraz nie chce mi się na nowo pisać:evil_lol: więc w skrócie Piszesz co gdyby... ale gdybać można non stop, równie dobrze moge teraz gdybać co gdybym wyszła z suką, a jakiś pies by mnie pogryzł, co gdyby na przystanku pies wżarł mi się w gardło, co gdyby samolot na mnie spadł, jakbym tak ze wszystkich stron wypatrywała niebezpieczeństwa to bym się bała nos z domu wyściubić:evil_lol: Ale nie pogryzł mnie żaden pies, głównie dlatego, że też miałam troche oleju w głowie i nie pchałam łap w żrące się psy, a czekałam na odpowiedni moment, a jakby mnie pogryzł... no to bym była pewnie pogryziona, zdarza się, teraz też może mnie coś użreć. Równie dobrze bez psa mogłam jako dziecko spotkać agresora, jak byłam mała rzucił mi się do gardła rotweiller tylko dlatego że sobie stałam i czekałam na koleżanke, w kagańcu, ale łupnął w krtań i też bolało, a byłam bez psa. Jedyne co mnie to nauczyło, że psy mają różne reakcje i należy do nich z respektem podchodzić. Nie chodzi mi o to, że od razu wszyscy mają wypuszczać dzieci z psami, ale po prostu stwierdzenie że dzieciaki nie mają wyobraźni i siły i wrzucanie wszystkich do jednego worka jest w pewien sposób krzywdzące dla tych dzieciaków które potrafią się zachować, które mają siłe i zdolności by nad psem zapanować, bo nie chce mi się wierzyć, że większość dzisiejszych dzieciaków to rozlazłe kluchy bez krzty oleju w głowie, na pewno znajdzie się nie jeden który potrafi lepiej psa opanować niż powiedzmy jakiś rosły 40latek ;)
-
[quote name='stroosia83'] Moje dziecko narazie w planach, ale na chwilę obecną stoję na stanowisku, że nawet z małym psem na spacer wychodzić nie będzie:cool3:[/QUOTE] W sumie pewnie masz racje, lepiej dmuchać na zimne. Ja jako dziecko znałam swoje reacje, mimo, że nikt mnie nie uczył co i jak potrafiłam się zachować, ale czy zaufałabym innemu dziecku i dała np. moją suke na spacer... hmm no nie wiem:evil_lol: Edit: Jeszcze tylko dodam, że to w dużej mierze też pewnie kwestia zaufania, np. z moim psem nikt nie wychodzi oprócz mnie ew. moja mama schodzi z nią na siku, gdy jestem na uczelni, a tak to tylko ja, bo ja znam jej reakcje, przyzwyczajenia, wiem kiedy się szykuje np. do udziabania, znam jej zachowania itp.
-
[quote name='stroosia83'] Przecież logiczne jest, że taki np. 12latek nie ma ani odpowiednio wykształconej wyobraźni, żeby przewidywać zagrożenia, ani fizycznych możliwości, żeby nad dużym psem zapanować. [/QUOTE] No bez przesady, wszystko zależy od dzieciaka. Gdy pierwszy boxer wywalił moją mame, tylnymi łapami prawie rozdrapując jej twarz, bo chciał rotweillera dostać, to nie moja ciotka pierwsza zareagowała, a ja, rzuciłam się psa trzymać przy okazji zarzucając mu kurtke na pysk, a miałam wtedy ile? jakieś 9-10lat. To ja i moja siostra z psem wychodziłyśmy i nie raz rozdzielałyśmy bójki z dobrym skutkiem (a jak pisałam pies ważył 42 kilo), to ja jako dziecko wracając ze szkoły dostawałam palpitacji widząc mojego ojca który beztrosko puszczał psa na luźnej flexi na ulice. To moja siostra mając ok13 lat szkoliła tego psa, m.in. testowała na pozorancie, gdy mój ojciec potężny chłop raz jedyny wszedł z psem na plac i został kilka metrów przeciągnięty po błocku. Tamten pies był dla mnie najzaje**** psem na świecie, drugiego takiego nie będzie. Cudownie ułożony, (nieraz ze mną lub z siostrą chodził luzem po osiedlu nosząc swój kaganiec nie na pysku a w pysku (co niesamowicie rozśmieszało ludzi) a ile miałyśmy? naście lat ) gdy się buzował można było go utrzymać jednym palcem, a wychowany był przez dzieci. Nie róbcie z dzieci jakiś upośledzonych istot, jasne są istotki kompletnie nieporadne mam kilka takich na osiedle np. dziewczynka której notorycznie wysmykuje się smycz z ręki i pies daje noge, nie raz go łapałam, mając w jednej ręce moją próbującą go zamordować suke, a w drugiej jego, ale że trafiła się jedna taka ofiara losu nie znaczy że wszystkie dzieci są bez wyobraźni, czasami potrafią zaskoczyć i zachowywać się doroślej niż niejedna stara baba:cool3:
-
[quote name='evel']Pewnie uznane to dzisiaj zostałoby jako skrajna nieodpowiedzialność, ale ja w wieku około 10 lat wychodziłam z dobermanką, zakagańcowaną... [/QUOTE] Ja jako 13 latka wychodziłam z 42 kilowym butnym psem, nie raz go rozdzielałam z podbiegaczami , głównie ONkami, traumy żadnej nie mam:eviltong: Tego samego psa kilka lat wcześniej ćwiczyła moja sis mając 13 lat (nawet na zakończenie szkolenia pies był testowany na pozorancie:evil_lol: ) Ale pewnie macie racje wtedy to były inne czasy, pełna kultura, schodzenie sobie z drogi nie to co teraz ...
-
Szalone bydłaki czyli: Spot [*], Tops, Magnus,Uma, Kicia, Lucyfer i Franek ;)
Kiłi replied to Kiłi's topic in Foto Blogi
Mam nadzieje, że będzie ok :) Wiem, że to wyświechtany tekst, ale ja zawsze jestem pełna podziwu dla osób adoptujących psy z problemami, Ty nie wiesz co Twojego psa wcześniej spotkało, jakie miał życie, ja można powiedzieć mam na własne życzenie problemy, bo może gdybym nie robiła kwarantanny, może gdyby ją jeszcze mocniej socjalizować, może gdyby nie szkolenie... no cóż człowiek uczy się na błędach, co nie zmienia jednak faktu, że poza tymi problemami Um jest dla mnie psem prawie idealnym, ta gotowość do sportu, chęć pracy, nakręcenie... jestem bardzo wdzięczna hodowcy za nią :) To właśnie od hodowczyni dowiedziałam się o odwracaniu uwagi zabawką :) A może jak Twoja Wega nie reaguje na zabawki to smaczki? Ja Umie kroiłam kawały surowej wołowiny i nimi też odwracałam uwage, na początku po prostu jak widziałam, że się napina od razu odwracałam uwage mięchem, a potem wprowadzałam po mału komendy. -
Szalone bydłaki czyli: Spot [*], Tops, Magnus,Uma, Kicia, Lucyfer i Franek ;)
Kiłi replied to Kiłi's topic in Foto Blogi
I uwaga, cud się stał, pies powąchał Um a ona bo nie złapała!!! :D [URL=http://img40.imageshack.us/i/img2239e.jpg/][IMG]http://img40.imageshack.us/img40/750/img2239e.jpg[/IMG][/URL] Dała się nawet wąchać - też nowość [URL=http://img24.imageshack.us/i/img2244ct.jpg/][IMG]http://img24.imageshack.us/img24/4203/img2244ct.jpg[/IMG][/URL] i lizać po faflach !! [URL=http://img96.imageshack.us/i/img2246x.jpg/][IMG]http://img96.imageshack.us/img96/963/img2246x.jpg[/IMG][/URL] -
Szalone bydłaki czyli: Spot [*], Tops, Magnus,Uma, Kicia, Lucyfer i Franek ;)
Kiłi replied to Kiłi's topic in Foto Blogi
Ojj jak ja sobie przypomne jak to było z Um... masakra oprócz tego, że pies 100m od domu przeraźliwie się bał i szedł w kucki (kiedyś ją zrobiłam w jajo, dałam kurzą łape do memlania, Uma się nią zajmowała i szła spokojnie koło nogi, gdy zjadła i skapnęła się, że nie jest już koło swojego bloku to reszte spaceru odbyła przylepiona do ziemi). Z ludźmi masakra, gdy tylko ktoś pojawił się na horyzoncie pies burczał, było kilka wyskoków do twarzy, złapań za ręke, nawet ją krzaki denerowały i zwykłe cienie. Nie wiem czy Ci to coś pomoże ale wstawie co pisałam na innym foo : "[SIZE=2]Ja nic analizować nie będe, radzić też nie. Powiem tylko może co u mnie pomogło. Um jest bardzo strachliwą suką, od szczeniaka bała się ludzi itp, na szkoleniu trenerka uznała ze to dominacja i zaleciła takie a nie inne metody, no za dużo by pisać, w każdym razie w końcu wyglądało to tak, że szkolenie się skończyło, ja żadnej pomocy nie uzyskałam, a zostałam z psem co ze strachu rzucał się ludziom do gardeł, nie jest to żadna przenośnia, pies po prostu leciał w powietrzu i kłapał ludziom zębami przed twarzą. Długo zajęło oduczanie ją takich zachować, o ile dobrze pamiętam coś około roku. Myślałam o środkach uspokajających ale wet odradził, postawiłam na socjalizacje i odwracanie uwagi. Suka miała swoją zabawke którą dostawała tylko na spacery i tą zabawką miała odwracaną uwage z początku w dużych odległościach bo gdy bliżej się do ludzi podchodziło były warkoty, później zmiejszałam dystans, zwiększał nam się też zakres spacerów (wcześniej bywało, że sucz nie chciała dalej niż 100m od bloku odejść), później powoli wprowadzałam komendy łatwe typu siad, waruj, stopniowo też równaj (które też musiałam naprawiać, bo na sam dźwięk komendy sucz kłapała zębami) gdy już sucza opanowała poruszanie się po osiedlu wybrałyśmy się w miasto, najpierw w kagańcu, później już bez. Do teraz ma czasami cofki, że boi się iść np. w bardziej ruchliwe miejsca, jednak już nie reaguje agresją, przechodzi spokojnie koło dzieci, bawi się z nimi, a kiedyś to nie było możliwe, bo sucz ze strachu podgryzała. Tylko cała ta akcja trwała długo, czasami chciało mi się ryczeń bo pies szalał wściekły, pomogła cierpliwość, wytrwałość, masa ludzi na forach i ich rady, dużo ćwiczeń i sportów z sunią, no i oczywiście spacery ze spokojnymi psami, dzięki właśnie takim spacerom sucz zaczęła się przełamywać. W tej chwili Uma jest cudownym psem, brykającym na spacerach, fakt, że jeszcze strachliwych, ale tego się raczej już nie zmieni. Potrafi iść w tłumie dzieciaków co akurat udaje się do pobliskiego parku na wf, poklepywana po głowie czy boku, nie robi to na niej wrażenia, wręcz przeciwnie macha tyłkiem i wciska swoją zabawke (którą ma na każdym spacerze ponieważ dodaje jej pewności siebie) w ręce z nadzieją na zabawe. "[/SIZE] [SIZE=2]"[/SIZE] [SIZE=2]Magdalenka, no właśnie u mojej suki też na początku nie działało, więc wiem co czujesz, ale nie zniechęcaj się, ja moją nakręciłam na tą zabawke, nie było to tak, że po prostu bierzemy zabawke i idziemy, to była specjalna zabawka o której w domu pies mógł sobie tylko pomarzyć, dostawała ją tylko na dworze, przez co stała się bardziej atrakcyjna, to też trzeba psu podpasować, bo jeden pies np. lubi piłki na sznurku a drugi piszczałki, moja np. przez pewien czas miała faze tylko na różowe piszczące kosteczki, mam ich w domu ok. 30, bo musiałam dokupywać gdy się jedna psuła, i nie było, że kupiłam pomarańczową czy zieloną, nie tej suk już nie chciała, tylko różową i kropka i kto mi powie, że pies nie rozróżnia kolorów [IMG]http://picsrv**********/images/smiles/icon_razz.gif[/IMG] A na spacerach gdy widziałam, że już zabawka to za mało zwiększałam dystans na taki w którym sucz już bardziej się skupiała. To trzeba potestować, jeden pies będzie super się skupiał na zabawce drugi np na kawalek wołowiny. Moja sucza też ma totalne adhd zresztą chyba jak większość bokserów, też nie lubi się skupiać dłużej niż chwile, dlatego stosuje metode, troszke komendy i zabawa zabawa zabawa, troszke komend i znowu zabawa, żeby sucza się nie nudziła tym co robi. Wiem co czujesz, bo ja czasami naprawde na spacerach ryczałam, czasami nawet zabawka nie działała, trzeba dużo cierpliwości i czasu, bez nerwów, przed każdym spacerem trzeba się uspokoić i wyciszyć, być radosnym. Trzymam za Was kciuki! Jest też metoda, że po prostu kaganiec na pysk i w ludzi jak to się mówi, że możesze spróbować, może sucz się zoobojętni. Przede wszytskim się nie poddawaj, nie złość na suke, bądź cierpliwa i trzymaj się [IMG]http://picsrv**********/images/smiles/icon_smile.gif[/IMG] [/SIZE] " "[SIZE=2]Co mi jeszcze się przypomniało, spróbuj wzmacniać więź z suczą np. przez zabawy, ćwiczenia czy sport. Moja suka ubóstwia frisbee, rzucanie piłeczką, takie wspólne zabawy wzmacniają więź. Możesz też uczyć skupiania na sobie, powiem Ci jak ja robiłam, brałam sobie psią kolacyjke (u mojej akurat w postaci suchej [IMG]http://picsrv**********/images/smiles/icon_eyes.gif[/IMG] ) siadałam sobie na ziemi z miską, pies leżał bądź siedział przede mną i za każdą chociaż próbe nawiązania kontaktu wzokowego garść żarełka, na początku nawet jeżeli tylko przez sekundke się popatrzyła to była sowicie nagradzana i tak stopniowo zwiększałam czas patrzenia w oczy. I tu uwaga mały pies który już ma 6 lat zawsze bał się patrzeć dłużej w oczy, na początku miał z tym problemy, nieśmiało spoglądał, teraz wpatruje się w oczy tak intensywnie, że gdyby wzrok miał siłe to by mi czaszke przewiercił, sprawdza to się na spacerach, gdzie np. jakaś pani z psem coś się mnie pyta a mały pies siedzi i patrzy mi się w oczy, luzem!! A ten sam pies kiedyś zwiewał mi i wgryzał się wielkim psom w pyski (wiem wstyd). Patrzenia w oczy można też uczyć np. "plując" serkiem czy zabawką. Ja uważam, że wbrew pozorom każda aktywność z psem wzmacnia z nim więź, a to jest bardzo istotnie, tym bardziej przy psach problemowych. Moja suczka nauczyła się też pozywać nochalem (czy też targetować, to się tak nazywa) teraz chodzimy na spacery i w ramach socjalizacji to sucz ma za zadanie pokazanie mi np. huśtawki nochalem. [/SIZE] " "[SIZE=2]Co mi się też przypomniało to czasami sprawdzało się u nas też najpierw zaciągnięcie suki na łąki wymęczenie, ale takie totalne, że sucz już nic się nie chciało robić i po łąkach nie do domu, a właśnie w ludzi i bardziej ruchliwe miejsca. To też pomagało. Czasami były też takie dni, że ni jak suczy nie dało się uspokoić np. gdy miała urojoną to po prostu brałam sucz w miejsca gdzie nie ma ludzi. Do teraz gdy widze, że sucz na kogoś się nastawia, zdarza to się coraz rzadziej (ostatnio np. wkurzył ją młodzian w kapturze) to idzie na komende "siad" i gdy ludzie przechodzą jest sowicie nagardzana.[/SIZE] " Nie wiem czy wstawiałam, Um rok wcześniej tą dziewczynke próbowała dyskretnie podgryzać po nosie, po roku dziewczynka mogła z nią robić co chce: [URL]http://img193.imageshack.us/img193/8642/img7658v.jpg[/URL] A tu Um z córką i jej kuzynkami mojej znajomej :loveu: [URL]http://img51.imageshack.us/img51/8278/img0380un.jpg[/URL] Ogólnie jak wiem, że rodzice dziecka się chociaż troche boją, ze Um może coś zrobić, to nie pozwalam jej na kontakt z dzieckiem, nie dlatego, że Uma coś zrobi, ale ja wtedy bardziej sie denerwuje a Um to może wyczuć ;) A to fotki ze wczoraj: [URL=http://img269.imageshack.us/i/img2197ki.jpg/][IMG]http://img269.imageshack.us/img269/3287/img2197ki.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://img191.imageshack.us/i/img2223m.jpg/][IMG]http://img191.imageshack.us/img191/5866/img2223m.jpg[/IMG][/URL] i uwaga, tadam tadam!!! (mam nadzieje, że właściciele psiaków się nie pogniewają, że wstawiam fotki ;) ) [URL=http://img69.imageshack.us/i/img2228j.jpg/][IMG]http://img69.imageshack.us/img69/5093/img2228j.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://img819.imageshack.us/i/img2235tw.jpg/][IMG]http://img819.imageshack.us/img819/6347/img2235tw.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://img835.imageshack.us/i/img2238x.jpg/][IMG]http://img835.imageshack.us/img835/8392/img2238x.jpg[/IMG][/URL] -
Szalone bydłaki czyli: Spot [*], Tops, Magnus,Uma, Kicia, Lucyfer i Franek ;)
Kiłi replied to Kiłi's topic in Foto Blogi
Umin pomocnik, nosiciel zakupów [URL=http://img851.imageshack.us/i/dsc00225v.jpg/][IMG]http://img851.imageshack.us/img851/8720/dsc00225v.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://img811.imageshack.us/i/dsc00227de.jpg/][IMG]http://img811.imageshack.us/img811/2691/dsc00227de.jpg[/IMG][/URL] Zaznaczam, z góry że nie jest to żadna Milanowska moda, bo u mnie na osiedlu nic tylko ceasar ceasar, a po prostu Um zakupki nosi, a to piwka do domu przyniesie a to serka, pomidorka :D -
Szalone bydłaki czyli: Spot [*], Tops, Magnus,Uma, Kicia, Lucyfer i Franek ;)
Kiłi replied to Kiłi's topic in Foto Blogi
[URL=http://img709.imageshack.us/i/img2177c.jpg/][IMG]http://img709.imageshack.us/img709/4790/img2177c.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://img39.imageshack.us/i/img2184x.jpg/][IMG]http://img39.imageshack.us/img39/7945/img2184x.jpg[/IMG][/URL] A to Topsik z wczoraj rana :( [URL=http://img109.imageshack.us/i/img2078p.jpg/][IMG]http://img109.imageshack.us/img109/4254/img2078p.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://img8.imageshack.us/i/img2081w.jpg/][IMG]http://img8.imageshack.us/img8/755/img2081w.jpg[/IMG][/URL] -
Szalone bydłaki czyli: Spot [*], Tops, Magnus,Uma, Kicia, Lucyfer i Franek ;)
Kiłi replied to Kiłi's topic in Foto Blogi
[URL=http://img856.imageshack.us/i/img2148x.jpg/][IMG]http://img856.imageshack.us/img856/8539/img2148x.jpg[/IMG][/URL] Jednooki Tops, ma owrzodzenie rogówki, oko zaszło lekko bielmem, cały czas mruży, aż boli samo patrzenie na niego :( [URL=http://img715.imageshack.us/i/img2158l.jpg/][IMG]http://img715.imageshack.us/img715/4185/img2158l.jpg[/IMG][/URL] Tu już widać troszke lepiej po antybiotyku [URL=http://img40.imageshack.us/i/img2160l.jpg/][IMG]http://img40.imageshack.us/img40/9852/img2160l.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://img718.imageshack.us/i/img2161fr.jpg/][IMG]http://img718.imageshack.us/img718/7579/img2161fr.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://img801.imageshack.us/i/img2174w.jpg/][IMG]http://img801.imageshack.us/img801/8212/img2174w.jpg[/IMG][/URL] -
Szalone bydłaki czyli: Spot [*], Tops, Magnus,Uma, Kicia, Lucyfer i Franek ;)
Kiłi replied to Kiłi's topic in Foto Blogi
Kajusza, no trzymam za Was kciuki ;) Ume dość długo socjalizowałam, a właściwie resocjalizowałam, pomogły sporty, spacery ze zrównoważonym psem, szkolenie itp, w tej chwili do dzieci jest pies cud miód, mogą jeździć naokoło niej na rowerach i dzwonić na nią, biegać i drzeć się a ona nic, w tłumie też najcześciej chodzi spokojnie. Większość mężczyzn na spacerach ignoruje (kiedyś z kilometra kłapała zębami i burczała), niektórych się boi, a i czasami zdaża jej się kogoś napaść:evil_lol: Ostatnio mi się zasadziła na kuriera pod sklepami, bo jej się nie spodobał. Zdażało się też że na spacerach z tego tchórza wychodził pies obronny, najczęściej nocą, np. złapanie za ręke kolesia który mnie popchnął czy rozpędzanie bucaniem gromady nastolatków próbujących mnie staranować, o pijaczkach nie wspomne, ale akurat takie zachowania mi nie przeszkadzają ;) Z psami to inna bajka, ona się nie bawi z psami i kropka, jedynie z Dragonem, Magnusem czy Topsem, koło reszty przebywa, aportuje piłki, teraz ją ucze, z powodzeniem, żeby mi nie atakowała psów. Na łąkach zdaża jej się chodzić w kilku psiowym składzie i jest super:p Duży aparat w końcu wrócił z naprawy więc: [URL=http://img815.imageshack.us/i/img2086j.jpg/][IMG]http://img815.imageshack.us/img815/329/img2086j.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://img824.imageshack.us/i/img2095z.jpg/][IMG]http://img824.imageshack.us/img824/5120/img2095z.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://img863.imageshack.us/i/img2102c.jpg/][IMG]http://img863.imageshack.us/img863/9282/img2102c.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://img607.imageshack.us/i/img2106c.jpg/][IMG]http://img607.imageshack.us/img607/5449/img2106c.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://img717.imageshack.us/i/img2108b.jpg/][IMG]http://img717.imageshack.us/img717/9705/img2108b.jpg[/IMG][/URL] -
Spoko nie nerwuj się behemotka, pytania najzwyczajniej w świecie nie zauważyłam, nie mam teraz czasu na rozmowy ;) Ponad 3 lata. Poprzedni mix boksa dożył 12 lat w dobrym zdrowiu.
-
Tak tak o kopiowaniu to może i rozmawiałyśmy:cool3: Proponuje, zbierz to wszystko do kupy i zapytaj najzwyczajniej w świecie hodowców, najlepiej tych których strony wymieniłaś:razz: Nie mnie na te pytanie odpowiadać z prostej przyczyny jestem zwykłym posiadaczem boksera, którego interesowało wyłącznie: [quote name='Kiłi'], bo ciekawi mnie czy miała kiedykolwiek styczność z rasowym bokserem (i nie zatuczoną kluchą ;) ) i głównie o to mi chodzi, o nic więcej.[/QUOTE] Swoją drogą zobaczyć psa na wystawie, a zwykłych warunkach to dwie różne rzeczy... Znasz kilka? Rasowych rozumiem? Czyt z rodowodem? Uprawiających jakiś sport czy tylko grzejących dupke na kanapie? [quote]Natomiast nie przeczę, że "część" bokserów w jakiś sposób ćwiczy. Mogę uwierzyć, że ta "część" prezentuje bardzo dobre zdrowie i kondycję. Problem polega na tym, jaka to część [/quote] i to własnie zależy od właściciela nie od rasy, sama zauważyłaś że psy ćwiczące reprezentują dobrą kondycje i zdrowie i tu tkwi sedno, bo jak się z psem nie ćwiczy, to nawet z charta można zrobić kaleke, nie jest to wina rasy, a raczej jej posiadaczy. I na tym właśnie zakończe, ide teraz wyszaleć mojego krótkonosego boksera:loveu: P.S. Nie uważam, żeby psy z przedstawionych przez Ciebie stron miały przesadnie skrócone pyski (który wygląda dla mnie : [URL]http://blogopsach129.files.wordpress.com/2010/04/mops071.jpg[/URL]) ale o tym też najlepiej podyskutuj z hodowcami:diabloti:
-
[quote name='evel']Rozumiem. Jednak nie wydaje Ci się, że niektóre rasy brachycefaliczne (uff :evil_lol:) dążą w jakimś idiotycznym kierunku, w którym w pewnym momencie nie będzie już czego skracać? Ja co prawda mam raczej do czynienia z psami z pseudo, jednak wszystkie "boksery", "buldożki" a nawet "ASTy" jakie widziałam w słoneczny dzień mają problemy z oddychaniem, charczą, chrumkają, szybko się męczą. Aczkolwiek na wystawach przechodząc obok ringów buldogów czy mopsów także miewam wrażenie, że hodowcy naprawdę zmierzają w złym kierunku... [/QUOTE] Za buldożki czy mopsy się nie wypowiem, ale u bokserów nie zauważyłam jakiegoś wielkiego dążenia do skrucenia kufy. Część bokserów to psy w jakiś sposób ćwiczące (w ten czy inny) i jakoś dają rade ;) Sama moja Um jak już napisałam nie ma żadnych problemów z oddychaniem, nie charczy i nie chrumka, jest wręcz cichutka, nie zdaża jej się nawet chrapać, co często robi np. kanar siostry z o wiele dłuższym pyskiem ;) (nawet mało się ślini :evil_lol:) Szybko też się nie męczy, wręcz przeciwnie jest non stop w stanie gotowości. Z ciepłem to ma taki sam problem jak reszta psów, w upalny dzień na spacerach łąkowych męczy się na równi z wyżełką czy innymi psami. Także akurat bokserów nie uważam za przerasowioną rase (chociaż kto wie, może i zdarzają się hodowle próbujące tego dokonać, ja takiej jednak nie znam) , oczywiście mają swoje wady choroby itp, i na pewno są rasy wytrzymalsze (co już zresztą napisałam ;)) ale bez przesady, bokser nie jest kaleką co nie potrafi przebiec kilku metrów bo ma skrócony pysk, a myśle o takich psach powinien być ten temat (np. bullypit [URL]http://resim.pitbullx.com/images/a24a9ba947.jpg[/URL]) . Dlatego też doczepiłam się wypowiedzi behemotki, bo ciekawi mnie czy miała kiedykolwiek styczność z rasowym bokserem (i nie zatuczoną kluchą ;) ) i głównie o to mi chodzi, o nic więcej. Bo to tak łatwo wypowiadać się na podstawie jednej przeczytanej stronki i wiedzieć już wszystko. Jak dla mnie boksery to super rasa nadająca się do różnorakiego sportu, dlatego też się na nią zdecydowałam ;) Oczywiście pies bez kondycji zawsze będzie się bardzo męczył czy to bokser czy labrador czy kundelek ;)
-
[quote name='evel'] P.S. Kiłi, czy Twoja mała nie ma problemów z sercem czy alergią, czy coś mi się pomyliło? Bo czytałam nawet tutaj albo na psiejkości o jakimś takim bokserku, tylko za nic nie mogę sobie przypomnieć, czyj on.[/QUOTE] Dobrze czytałaś ;) Jak miała rok mój wet robił jej echo i nastraszył mnie, ja jak to ja panikara wpadłam w ... panike:evil_lol: Po czym przyjechał Niziołek stwierdzając... HZ-0:evil_lol: Rok później również ;)
-
[quote name='behemotka'] Temu: [URL]http://www.dogbreedhealth.com/boxer/[/URL] Bo problemy z oddychaniem, bo charczenie, bo plejada typowych chorób, bo krótkowieczność, bo wrażliwość na ciepło. Już Ci to kiedyś wyjaśniałam. Podczas poprzedniej naszej dyskusji na dokładnie ten sam temat jako dowód fantastycznego zdrowia bokserów podawałaś swoją sukę, która potrafi przebiec aż [sic!] kilka kilometrów. Na pytanie, dlaczego nie mogłaby uprawiać rekreacyjnych trzydziestokilometrwowych biegów po górach i dolinach z moim kundlem - o podobnej wielkości i podobnej budowie ciała - odpowiedziałaś, że taka kondycja nie jest jej potrzebna do szczęścia. Bo nie. Teraz twierdzisz, że masz niezmordowanego tytana pracy (choć nie wiem akurat, co obedience ma do zdrowia fizycznego). To miło, choć jeden przykład jeszcze o niczym nie świadczy. Jak ktoś ma berneńczyka, któremu fartem udało się dożyć do dziesiątych urodzin, to nie znaczy, że mowa o psach długowiecznych...[/QUOTE] Hmmm a możesz mi przypomnieć kiedy dokładnie z Tobą rozmawiałam, bo wiesz ja od kilku lat rzadko bywam na dogo, jak już to w galeriach, nie przypominam sobie dyskusji z Tobą, więc najprawdopodobniej chyba się pomyliłaś:evil_lol:. Nie pisałabym też napewno, jaka kondycja nie jest mojemu psu potrzebna, bo akurat to jest dla mnie najważniejsze, nie bez powodu codziennie trenuje suke, np. podłączam na 1,5 godziny do opony, nie biega kilku kilometrów nie wiem skąd to wytrzasnęłaś, nie twierdze, też że mam niezmordowanego tytana pracy (nie ma to jak dopowiadanie sobie:evil_lol:) bo oczywistym jest, że są rasy wytrzymalsze. Ponawiam pytanie ile widziałaś (!rasowych!) bokserów na żywo (nie jednego czy dwa!), czy Twoja wiedza jest czysto teoretyczna z jakiejś tam stronki?? Bo nie ma to jak wypisywać mądrości, gdy nie widziało się jakiejś rasy na oczy... bowsko:evil_lol::evil_lol::evil_lol: P.S. Moja suka nie ma problemów z oddychaniem, nie charczy o zgrozo nawet nie chrapie w nocy:diabloti:
-
[quote name='zaba14'] miya w nowym wdzianku z odzysku pitman [IMG]http://imageshack.us/m/812/7358/dsc0222cf.jpg[/IMG][/QUOTE] Uuuuu fajna ta obrócha:cool3: Ja się czaje na tą: [URL]http://www.pitman.pl/obroze/klasyczna_obroza_skorzana_forester[/URL] Zwykła, prosta, jakoś siostra mi ją zaszczepiła:evil_lol: Jeszcze tylko musze poodkładać kaske:evil_lol::evil_lol::evil_lol:
-
[quote name='behemotka']Gdybym miała kupować szczeniaka, a nie adoptować dorosłego zwierza, prędzej zapłaciłabym za kundla (ale naprawdę kundla, niepodobnego do niczego, a nie coś "rasowego bez rodowodu" :roll:) niż za buldoga angielskiego albo francuskiego, mopsa, pekińczyka, rodezjana, bernardyna, berneńczyka, basseta, boksera, owczarka niemieckiego... i, niestety, wiele innych :-( [/QUOTE] A czemu np. boksera? Mam bokserke rasową z którą trenuje m.in. WP, frisbee, częściowe agility, elementy obedience itp, jestem zadowola z jej użytkowości oraz ze zdrowia, prześwietlona, kilka razy badana przez dr. Niziołka. Krótka kufa też jej w niczym nie przeszkadza, potrafi dziennie 2 godziny aportować frsibee następnie ok 6-7 godzin spacerować po lasach i jeszcze mieć ochote na więcej. Toteż zainteresował mnie Twój post, dlaczego wymieniłaś boksera? Uzasadnij. Jakie masz doświadczenie z tą rasą, ile (rasowych) przedstawicieli jej widziałaś (czyt. miałaś też bliższy kontakt). Dodam jeszcze tylko, że nie neguje żadnych "racji" z tego tematu, zaciekawił mnie tylko ten wpis, bo akurat na niego się natknęłam. Bokser jak dla mnie to cudowny pies użytkowy, nadający się do sportów i wymagający doświadczonego właściciela własnie dlatego, że to pies bardzo żywotny i nie nadający się dla przeciętnego Kowalskiego.
-
To, że pies mieszka w kojcu, nie znaczy, że nie ma kontaktu z właścicielem. Bez przesady. Są psy mieszkające w kojcach, co mają nieraz lepiej niż niejeden pies mieszkający w mieszkaniu, wszystko zależy od odpowiedniego przygotowania i właściciela. Kojec nie równa się samo zło + brak kontaktu z właścicielem...
-
Witam, [quote name='Agnesss'] kiedy ja siedzę na fotelu, krześle, obojętnie na czym i w jakim pomieszczeniu, ten pies przychodzi i siada przed moimi nogami, w dodatku tyłem do mnie!!! Nigdy przodem!!! Proszę o pomoc![/QUOTE] eeee... a co w tym jest niepokojącego?
-
Madzia, kup frisbee, szelki do WP na amstafowym możesz półdarmo kupić, ja upolowałam za 60zł, piłki aportowe na sznurku i hulaj dusza. Ja Ci chyba pisałam jaka Uma po szkoleniu pinda była? Wypatrywała mi ludzi z kilkuset metrów i darła ryja, ile osób złapała to już nie pamiętam, robiła wyskoki do twarzy, kiedyś w lipie koleś ją miział, ja mówie, żeby uważał bo ona strachliwa i różne reakcje ma, ten, że on ma amstaffa więc się na psach zna no i ruszył Um jakoś nie tak a ta nagle z miziania przeszła w gryzienie, ale to ni jak się ma do waszych problemów więc w każdym razie do rzeczy. -Wymęczenie psychiczne - jak dla mnie bardzo ważne u każdego psa, a już tymbardziej u ras pracujących itp, Uma po półtorej godziny ze szkoleniowcem odsypiała całą noc i następny dzień, gdy z nią wychodze na spacery szkoleniowe wraca zziajana jakby 2 godziny frisbee aportowała. - Tropienie - w naszym wydaniu to wytuptywanie śladu i co kilka metrów smakołyki, powrót inną trasą i wtedy pies idzie po tym moim śladzie, albo szukanie nagródek/piłki w trawie, zresztą to nawet w domu można zrobić wyrzucasz psa z pokoju chowasz zabawke i pies szuka. Ćwiczyć posłuszeństwo, nauczyć patrzenia w oczy w trakcie wykonywania komend (np. pluciem nagródkami) targetowania różnych rzeczy. -Wymęczenie fizycznie - jak dla mnie też ważne. Z wściekłą Umą niedawało rady spacerować między ludźmi, to ją brałam na łąki wymęczałam tak, że aż padała i wtedy w ludzi, nie miała nawet siły na nich burczeć. -frisbee - najpierw możesz z ręki żeby odbierał, potem gdy zaczai rzucać. - piłka - jak nauczyć przynoszenia nie wiem, bo Um to miała wrodzone, od szczeniaka biegła po piłke i mi pod nogi rzucała, ale może początkowo na lince, krótkie rzuty i kontrolować, żeby ci pies nie spierdzielił z tą piłką:evil_lol: - Wp - ciągnięcie oponki, psa wymęcza a przy okazji i kondycje wyrabia. No i co tam, być może ktoś już pisał, przepraszam z góry ale wpadłam na komp i wszystkiego dokładnie nie przeczytałam, ale próbowałaś karmienia z ręki? Tzw spalania miski? Nawet częściowego? Buduje to relacje pies-przewodnik. Um i Tops czasami nie dostają karmy z miski, ale idziemy z tą miską do pokoju, psy nie mają do niej dostępu i dopiero z ręki dostają garść żarcia, za wykonanie jakiejś komendy, czy kontakt wzrokowy dłuższy niż np.kilka sekund. Jak się zachowywać, to ja się nawet nie odzywam, bo moje kundle są rozpieszczone do granic możliwości, dziumdziam do nich i mimam, ale chyba coś się mi udało dzięki temu sportowi, bo Um nie atakuje już ludzi, chodzi w tłumie nie zwracając uwagi na ludzi, bawi się z dziećmi, jest "wyprowadzana" przez nie, szkolona, tarza się z nimi po ziemi, zagląda maluchom do wózków i nie ma w niej krztyny agresji, więc coś jednak mi się udało, a właśnie kluczem do tego był sport i ćwiczenia, te rzeczy wg mnie super rozwijają więź pies-przewodnik (albo jak kto woli przewodnik-pies) Mam tylko nadzieje, że mój post da się zrozumieć, bo pisze co mi wpadnie do głowy:eviltong: Edit: Apropos oddawania piłki/patyka to niektórzy wymianiają ją na smakołyka. Rzucasz pies przynosi i wymiana piłki na np. kawałek soczystej wołowinki. Na pewno się nie załamuj! Musisz być twarda. U Umy oprócz agresji jest ciągle obecny strach, ale to właśnie dzięki sportowi się otworzyła, ona potrafiła wyjść klatki i zobaczyć np. robotnika i przylec do ziemi i się nie ruszać, czasami nawet się zsikać, wyłączała się w takich momentach, teraz chociaz do robotników nadal nie podejdzie to przynajmniej mi się nie wyłącza, a i po mieście (np. wczoraj ) spaceruje, czasami nawet na psa burknie (w mieście ze strachu psów nie atakuje, czasami mogą ją nawet wachać a ona nic, co innego na osiedlu tu wszystkie chce zamordować ;) ), jak do tego doszłam nie będe pisać, bo to Cie nie interesuje, chodzi mi o to, żeby pokazać, że budowanie relacji z psem poprzez sporty itp naprawde pomaga ;)
-
O matko straszne jest co to piszesz. Szybko do szkoleniowca, ale do takiego z prawdziwego zdażenia i to nie za miesiąc tylko juz teraz. Ja nawet nie mam ttb więc nawet nic nie napisze, gdy mam jakiś problem to staram sie doprowadzić w spokojnych warunkach do "konfrontacji" i odpowiednio korygować, na wszelki wypadek w kagańcu, ale naiwnościa by pewnie było porównywać problemy z molosami do pita, tak mi sie wydaje nie wiem bo nie mam porównania. Ale z tego co zrozumiałam to on narazie nie atakuje bez przyczyny, więc pewnie jeszcze da się go "naprawić". Tak jak inni piszą - kaganiec na pysio, wtedy rodzina będzie się mniej go bała, strach to oznaka słabości. Poszukaj szkoleniowca, popytaj się na amstafowym forum, może ktos jakiegos poleci. Trzymam za Was kciukasy;)
-
Na mnie całe szczęście żadne z "nowego" pokolenia psów nie warczy (a niech by spróbowały :diabloti:) . Ale Spot jak byłam młodsza to był okres, że mnie nie tolerował, nie mogłam się do nikogo w jego obecności przytulać bo mnie gryzł po głowie, nie mogłam mu też nic zabrać bo był warkot niesamowity, aż tu nagle jak miałam jakieś 12 lat jak mu przez łeb nie dałam gdy na mnie warczał, wiem wiem mało wychowawczo, ale już nigdy więcej nie próbował:evil_lol::evil_lol: Później wszystkie obowiązki z kaśki przeszły na mnie i pies nagle był wzorowym pieseczkiem, tak wogóle to Spot był najnajnajnaj:loveu::loveu: Ale nie polecam tego:diabloti::diabloti: A tak wogóle to cześć... i dałabyś jakieś foty:angryy::angryy: