...W suwalskim schronisku, całą zimę przebywała z Dżekim i to zapewne on był "tatusiem" dzieciaczkow Dobrusi... Żyli sobie bardzo zgodnie, bez agresiji, walki o cokolwiek... Kiedy Dżeki ukazał się na blogu wolontariuszy - trafł do adopcji, a Dobrusia została... Jest taka niepozorna, nikt nie zwracał na nią uwagi... Kiedy do jej kojca trafił Cezar, zaczął się poród...
Dobrusia próbowała odgonić Cezara, ale gdzie on miał się podziać w takiej klicie?! Siedział w kąciku klatki, jakby rozumiał, co się dzieje w budzie..
Następnego dnia szczeniaki uśmiercono... Dobrusia szczekała rozpaczliwie na wszystkich ludzi, jakby krzyczała "...oddajcie mi moje dzieci..." Oczy jej były takie szklane, jakby pełne łez...