Dzwoniłam przed chwila do schroniska.
Stan ciężki. W każdym razie psiak żyje.
Wypada mu prącie, co w takiej sytuacji robić? Czy do amputacji.
Nie jest najmłodszy, a raczej wiekowy. Być może z powodu tej przypadłości wyrzucono go z domu w tak okrutny sposób.
załozyłam mu wątek, bo było mi bardzo żal takiego nieszczęśnika, zwłaszcza, że byłam świadkiem jego postrzyżyn, tak psiak byl ostrzyzony, bo stan jego sierści nie pozwałał na wkłucie się do żyły aby założyć mu kroplówkę.
wiadomo, przy takiej ilości psiaków (600) w schronisku nie jest to mozliwe aby zajmować się tylko nim, a on wymaga dużej uwagi.
Czy jest sens go ratować?