Ja mam kundelka z ulicy!!
Przeprowadziłam się z Łodzi do Wałbrzycha. W Łodzi u rodziców zostawiłam dwa onkopodobne i kotkę.
Tutaj w sierpniu znalazł nas, tzn. mnie i męża mały, wyłysiały, chudziutki, zmarznięty (wtedy mieliśmy lokalne podtopienia) i wystraszony kundelek. Jak nas zobaczył od razu przybiegł z drugiej strony ulicy, tak jak by się ucieszył, że nas zobaczył i tak został.
Szukaliśmy mu jego właściciela, ale na darmo, nowego opiekuna też mu próbowałam znaleźć, ale z uwagi na to, że na początku na prawdę nie wyglądał ciekawie, nikt nie chciał takiego brzydactwa. Wszyscy tylko naokoło mówili, jakie to pani ma dobre serce:cool3:
A teraz....
Teraz wszyscy mi zazdroszczą ślicznego, wesołego i przesympatycznego pieska!!:lol: