-
Posts
324 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Sasni
-
Bo ja leniwa jestem....:lol: Tylko nie wiem, jakie on miałby szanse, bo nie jest duży.... tzn ma gdzieś 70 w kłębie :roll: Chociaż gość, który jest asystentem przy wystawach i prowadzi szkolenie mówił, że widział i mojego psa i takiego innego ( chodził do niego na szkolenie) i że mój, choć niższy to bardziej mu się podoba...więc może, może :eviltong: Rozważę to :diabloti:
-
Hmm.... bo jeszcze się skuszę na wystawę i co będzie :diabloti: Aaa...tylko ja mu rodowodu jeszcze [jakoś nie było czasu przez te 3 lata:eviltong:] nie wyrobiłam :lol: a w tym wieku, go na metryczce nie wystawie....:lol::lol:
-
Fajnie jak uda jej się w końcu pisać na forum ;) Nie będę jedyna ( albo jedna z niewielu) z tybetanem na forum :multi: Kiłi Ale te 3 lata to jednak nie trochę za późno na wystawy :razz:? Tych psów jest dalej na tyle mało, że jak już ktoś chce pokryć suczkę to pewnie wybiera tego z tysiącami tytułów :cool1: A ja na tyle wystaw nie mam czasu...:eviltong: Chociaż może szkoda, bo kilka osób , które się na tym znają, mówiło że Matt jest ładnym przedstawicielem :eviltong: Może nie jest duży jak na MT , ale [podobno :eviltong:] proporcjonalny i dobrze zbudowany :lol: A charakter ma już iście tybetański....:diabloti:
-
A jak go tak capnął znienacka to co Twój psiak na to :razz:? Mój pewnie mruknąłby niezadowolony i zostałby zdyskwalifikowany....:lol::lol: W ogóle mój pies by się chyba na wystawy nie nadawał...:roll: Chociaż z drugiej strony.... miałby wszystko w doopie , więc to może nie taka najgorsza opcja :diabloti: Ale zawsze jak go kiedyś ustawiałam ( jak był młodszy - przez chwilę miałam przebłysk 'a może wystawa?' ) to po kilku sekundach stawiał łapy inaczej - bo przecież on sam wie jak je najlepiej ustawić :diabloti: a tak nawiasem mówiąc, chyba nie szło mu to najgorzej....:roll:
-
To obawiam się, że może być ciężko na tej wystawie ;) Bo na kolczatce jej nie będzie wystawiać, oduczenie ciągnięcia ( jak ten pies w ogóle nauczył się ciągnąć:lol::lol: ) może troszkę potrwać, jeżeli ciągnie do innych psów, rzuca się ( nie wiem, czy tu chodziło o agresje, czy po prostu o ciągnięcie) to na wystawie jest przecież masa psów. Suka może być tym zestresowana ( i wtedy piękny tybetański ogon może opaść w dół :P) Do tego przecież sędzia na wystawie ogląda psu zgryz, więc jaka suka jest do ludzi? Dochodzi jeszcze nauczenie psa postawy, biegania po ringu ;) Nie chodzi mi o zniechęcenie, broń Boże. tylko 2-3 letni pies, nie nauczony chodzenia na smyczy, nie mający kontaktu w innymi psami i z tłumem ludzi może zachowywać się bardzo różnie. Szkoda, że koleżanka się wcześniej nie zdecydowała na wystawy. Mój od szczeniaka miła mnóstwo kontaktu z innymi psami i z ludźmi, był przyzwyczajany do dotyku przez obcego, no ale na wystawy mi sie nie chciało jeździć... :lol: Trzeba było do niego mnóstwo cierpliwości ( bo to niezależna bestia jest :diabloti:) , ale teraz za to jest spokój i ułożony pies ;] Tybetana trzeba wychowywać od początku ;) Ale w każdym razie życzę koleżance powodzenia i wytrwałości :)
-
Kurcze, tak czytam i czytam i znów dochodzę do wniosku, że ja to naprawdę mam wyjątkowe szczęście :lol: Przez 3 lata sytuacje w których spotkałam się z chamstwem właścicieli psów można policzyć na palcach.. Zwłaszcza taka jedna pani była wyjątkowo niemiła :diabloti: Za to miłego męża miała :razz: Każdy spacer można uznać za miły i udany ;) A odkąd mój pies już dojrzał i udało mu się wybić z głowy głupie zachowania - to po prostu bajka :lol:
-
Ja co prawda mam tybetana, ale nie chciało mi się jeździć na wystawy ;) Wydaje mi się, że chyba je również wystawia się na ringówkach - tyle, że pewnie nieco grubszych. Ila ma suka? Może niech koleżanka zacznie socjalizować psa z ludźmi, tłumem, tłumem, bo efekt może być taki, że psa się jej nie uda wystawić. Najlepiej byłoby zapytać się osób wystawiających psy ( spróbuj na molosach), albo może jakieś krótkie szkolenie do wystawy? I może niech koleżanka spróbuje zamienić kolczatke na normalną, grubą, skórzaną obroże? Tybetany nie mają skłonności do ciągnięcia. Mój nigdy w życiu nie miał na sobie kolczatki.
-
Jeżeli był taki temat to z góry przepraszam, ale nie mogłam znaleźć ( opcja 'szukaj' coś mi nawala). Jak to naprawdę jest w przypadku dwóch samców w domu? Dodam, że psów tej samej rasy, z natury łagodnych do obcych psów. Czy zawsze kończy się konfliktami? Mój Matt w styczniu skończy 3 lata, jest ułożonym psem, nie sprawia już żadnych problemów i zastanawiamy się nad zakupem drugiego psa. Nie ukrywam, że wolelibyśmy drugiego psa niż suczkę. Mój pies jest łagodny do wszystkich psów, jest z nimi dobrze zsocjalizowany. Drugiego psa wychowywalibyśmy tak samo. Ostatnio moja mama rozmawiała z panem, który od zawsze miał w domu dwa psy - dwa samce, właśnie gdzie różnica pomiędzy nimi wynosiła ok 3 lat. Nigdy nie miał problemów miedzy psami, zawsze starszy ( niekoniecznie większy) 'rządził' , zawsze psy się dogadywały. A jak to jest u Was? Jak wyglądają stosunki między Waszymi psami tych samych płci :)?
-
śmieszne lub straszne sytuacje z czworonogami
Sasni replied to Paulina14's topic in Wszystko o psach
Mój pies kiedyś podszedł do takiej pani - właścicielki suczki, zaczął ją szturchać nosem, wydawać dziwne dźwięki. Śmialiśmy się, nie wiedząc o co mu chodzi/ W końcu wpadliśmy na to, że nie mógł znaleźć jej suki :lol: Pani pokazała mu ręką gdzie dziewczynka się znajduje, a Matti pobiegł do niej zadowolony :lol: Często też się ludzie śmiali, jak Matt chciał się pobawić z małym pieskiem, stawał przed nim, robił głupkowate miny i szturchał psa delikatnie łapką :lol: Teraz już rzadko tak robi ;) Ogólnie dużo miałam śmiesznych sytuacji, ale większość z nich miała miejsce w domku ;) Na spacerkach często, jak Matti był młodszy ;) Teraz to już takie poważny pan pies :eviltong: Śmieją się, że filozof :lol: -
A mój pies ze mną nie śpi ;) Co więcej, on nawet w domu nie chce spać :eviltong: No.... czasami w przedpokoju, ale przy uchylonych drzwiach do ogrodu ;) Czasami wlezie na kanapę, ale baardzo rzadko. Jak mieszkaliśmy w mieszkaniu to zazwyczaj chciał spać na balkonie, czasami w ciepłe dni na zimnych, skórzanych kanapach. Czasami mój pies ma napady czułości i leży przytulony do mnie na podłodze :eviltong: Ewentualnie w lecie wspólne leżenie na trawie :lol: Ostatnio wychodzę rano przywitać się z psem, patrze a on śpi zadowolony w posłaniu z moją poduszką pod łbem :mad: Zabrał sobie z salonu i przywłaszczył :lol: Kiedyś jamnik (suczka) koleżanki ze mną spała.... kładła się na moim brzuchu, łeb na moim biuście i zasypiała :lol: Bałam się, że ją poturbuje w nocy...;]
-
Ja bym mojego psa nie zostawiła pod sklepem ;) Nawet nie chodzi o to, że ktoś by go ukradł, bo on by się nie dał ;P , ale o to, że po pierwsze mógłby podejść do niego inny pies i mógłby sie na niego rzucić, po drugie ludzie mogą się przestraszyć dużego psa zostawionego pod sklepem, a po trzecie nie wyobrażam sobie, żeby mój pies został pod sklepem...nie lubi :P Dzisiaj idą na przystanek widziałam labka zostawionego przed sklepem... pies nie był do niczego przywiązany, po prostu stał ze smyczą walającą się po ziemi... a obok ulica :shake:
-
To chyba zależy od rasy. Mój pies ( tybetan - czyli rasa pierwotna) słucha zarówno mnie, jak i moich rodziców. Każdy z nas chodzi z nim na spacery. Pomijając mojego brata, ale jego też posłucha w domu ( komendy typu : na miejsce, przesuń się czy zostań). Kiedyś mojego ojca nie słuchał, ale zaczął chodzić ze mną na spacery i pies uznał, że jak on coś mówi, to nie możne mieć tego w doopie ;) Jednak wydaje mi się, że Matt najbardziej związany jest ze mną, do mnie się najbardziej cieszy jak wracam do domu i chyba najspokojniej do niego podchodzę ;)
-
Mój ojciec ostatnio kupił gaz, który jest specjalnie dla psów, odstrasza , ale nie zrobi żadnej krzywdy. Na szczęście nie miałam okazji jeszcze korzystać. Bakura Czy trochę nie przesadzasz? Nie wiem, czy to serio napisałeś, ale jak można uderzyć obcego dzieciaka :-o ? Ok, denerwujące zachowanie, ale jak napisałeś to był dzieciak, zaczął wołać Twojego pieska, bo mu się spodobał ( napisałeś, że masz ją od tygodnia to wnioskuje, że jest młoda, choć może masz dorosłego psa). Wystarczy wytłumaczyć, że tak się nie robi i sobie tego nie życzysz, a swojego psa w przyszłości nauczyć nie reagowania na wołanie obcych, a nie z agresją na chłopca :roll:
-
To w sumie też zależy od rasy ;) U psów gładkowłosych nie umiem powiedzieć czy bardziej podoba mi sie pies czy suka. Tak jak już ktoś wspomniał, bardziej widać tę różnicę u psów z dłuższym włosem. U tybetanów bardziej podobają mi się psy, mają więcej sierści, większa głowa i grzywa ( choć nie jest to regułą). ;) A u labradorów.... psy są większa, masywniejsze, ale myślę, że tak bardzo to się w wyglądzie nie różnią ;)
-
U nas w domku , kiedyś nie było nikogo raptem przez niecałe 30minut ( ja stałam w korku, a brat był umówiony i musiał wyjść) , więc pies był przez te pół godziny sam. Było koło 21, zaczęła się burza, zgasł prąd, pies musiał się wystraszyć i poszczekiwał. Ja wracam uliczką, spieszę się bo już z daleka słyszałam, że Matt szczekał , ale jakoś tak dziwnie, jakby piszczał... wchodzą w naszą uliczkę, widzę jakiegoś faceta przy naszej bramie, który podnosi kamienie z ziemi i rzuca w psa. Zaczynam na niego krzyczeć, bo myślałam, że może ktoś chce się do domu włamać... zrobić coś psu...nie wiem.. patrzę a to sąsiad :angryy: :angryy: Krzyczę na niego, a on mówi, że on go 'tylko uspokaja' i drze się na mnie, że pies od czterech godzin szczeka :angryy: (mhm...jasne, zwłaszcza, że zanim został sam na te 30minut to był na długim spacerze) Po pierwsze było to przed 22, po drugie pies szczekał przez chwilę i pierwszy raz to się zdarzyło, a po trzecie jak można rzucać w psa kamieniami ??:shake: Po prostu co to za ludzie.... efekt jest taki, że jak teraz Matti ich widzi to momentalnie na nich szczeka i po prostu ich nienawidzi. Z reszta mu się nie dziwie, ja tez ich nie lubię...
-
Mój śpi na swoim posłanku na polku ;) czasami przenosi się do przedpokoju, który mu zawsze zostawiamy otwarty. W domku niestety nie chce spać, chyba mu za gorąco, a poza tym lubi mieć oko na wszystko :D
-
No tak.... to jest problem - jak właściciel nie zdaje sobie sprawy z tego, że jego pies nie słucha i nie widzi w tym problemu. Z moim psem też było ciężko, ale teraz jest już grzeczny ( choć dalej ma w sobie dużo niezależności :P ) Kilka razy zdarzyło mi się, że jakiś inne pies cały czas dominował mojego, tak że nie mogliśmy przejść spokojnie. Mój pies ma wiele cierpliwości i na psa tylko mruknął kilka razy. Właściciel wołał psa - i nic. Po jakiś 10minutach podszedł i zabrał psa... Takie zachowanie może faktycznie doprowadzić do szału. Widocznie mam wielkie szczęście, bo trafiłam na kilku fajnych psiarzy i z nimi się trzymamy na spacerach ;) Zdarzyło mi się raptem kilka nieprzyjemnych sytuacji.
-
@Mrzewinska Ale nie można uogólniać, że wszyscy ludzie, którzy tam spacerują są tacy. Jak już mówiłam, ja tam chodzę z psem od niemalże 3 lat i takie sytuacje zdarzają się bardzo rzadko - przynajmniej w tych godzinach, w których na błoniach bywam. Nie spotkałam się z sytuacją, w której o prośbę zabrania psa, ktoś reagował agresją. Jeżeli są takie przypadki - to takich ludzi ( niekulturalnych) można spotkać wszędzie i tacy ludzie mnie również denerwują. Ja kiedyś miałam sytuację, że chciałam już iść do domu, a za nami biegł psiak, którego właścicielka nie mogła odwołać. I jak po chwili pani dobiegła do nas to usłyszałam 'przepraszam, już go biorę, bardzo dziękuje, że pani zaczekała' . Więc chyba nie można generalizować. Ja nie stoję z psem w dużej grupie (dla mnie stanie z dorosłym psem to głupota, ale jak ktoś ma szczeniaki - to niech się bawią) tylko po prostu spacerujemy sobie po błoniach z dwoma zaprzyjaźnionymi psami. Psy albo się bawią ( biegają/memłają - komicznie to wygląda czasami) , albo po prostu razem spacerują, wąchają. Ja sobie to cenie, że mogę tam mojego psa puścić luzem. Dla niego spacer na smyczy to mała przyjemność. Jest dużym indywidualistą lubi chodzić własnymi ścieżkami - ale potrafię go odwołać. Ja też wolałabym, żeby wszystkie psy które tam chodzą były grzeczne - i sporo jest takich. Ale wiadomo, że zdarzy się pies niesłuchający. Ale wprowadzając tam zakazy puszczania psów luzem - ucierpią na tym najbardziej właściciele psów słuchających.
-
sugarr u mnie też odpowiedź na pierwsze pytanie kiedyś było 'nie' . Właśnie na błonia często przychodzą ludzie z młodymi psami, które jeszcze nie do końca słuchają... i może faktycznie, ktoś może sobie nie życzyć, żeby podbiegł do niego psi małolat, nie do końca usłuchany. Ale z drugiej strony, ciężko byłoby nauczyć młodego psa przychodzenia na zawołanie, jeżeli chodziłby wciąż na smyczy... Natomiast niesłuchający dorosły pies to już inna sparwa.
-
Poćwiczyć przy rozproszeniach? Ok ;) Ale to też nie staje się w grupie psów, tylko lekko z boku ;) I jeżeli ćwiczysz to rozumiem, że możesz nie chcieć, żeby jakiś pies wam przeszkadzał. Ale trzeba się liczyć z tym, że jak psy bawią się w grupie, to np jeden z nich może podejść. Nie powinien, ale niestety świat nie jest taki idealny jakbyśmy chcieli. Psy na smyczach? Wtedy nie byłoby kwestii o ćwiczeniu w rozproszeniu, bo psy na smyczach nie miałyby się jak bawić ;) Chociaż widziałam ludzi, którzy ustawili się z psem, właśnie bardzo blisko takiej grupki bawiących się psów i jeżeli jakieś psy podeszły powąchać ich psa - nie mieli pretensji, tylko nawet żartowali, że pies ma jeszcze większe rozproszenie ;)
-
"Nikt normalny nie będzie przechodził przez sam środek skupiska psów bawiących się i ogłaszał psom 'przepraszam, proszę zrobić przejście' " Byłam kilka razy świadkiem takiej sytuacji. Spotyka się różnych ludzi ;)
-
To faktycznie jest problem - kiedy psy są luzem, jak nie słuchają i właściciel nie ma nad nimi kontroli. Mnie chodziło o sytuacje, gdzie kilka psów się bawiło, a jakiś człowiek ze swoim psem na smyczy pchał się przez środek i miał pretensje, że tamte podeszły ( bo kilka takich sytuacji widziałam ;) ). Ja nad moim psem mam kontrole i puszczam go bez smyczy ( oczywiście wiadomo, ze nie wszędzie ;) ) . Ja może jestem mało problemową osobą - mam psa luzem, jak ktoś prosi, bo nie życzy sobie kontaktu to przywołuje psa/biorę na smycz, mijamy danego psa i mój znowu luzem ( bo wiem, że się nie zawróci). Do psów na smyczy mojego psa też nie puszczam ( chyba, że właściciel nie ma nic przeciwko), bo dla mnie to sygnał, że ktoś może nie chcieć kontaktu.
-
"nawiedzeni" ? Powiedziałabym, że zwykli zaznajomieni psiarze, których psy się lubią. Ech.... no cóż... Czy nie uważasz, że w Twoim postępowaniu w tym przypadku byłoby trochę złośliwości ? TY masz prawo, TY możesz sobie przejść. Nie długo dojdzie do tego, że nigdzie pies nie będzie mógł się wybiegać, bo nawet psiarze będę dla siebie niemili... Bo skoro Twój pies ćwiczy/chory/agresywny to po co pchać się w grupę spokojnie bawiących się psów, jak można przejść bokiem? Żeby popsuć atmosferę i udowodnić, że JA mogę przejść, a WY macie się przesunąć? Jak mój pies byłby agresywny/chory to nie szłabym z nim na spacer przez środek grupy psów które się bawią. Wybrałabym dla niego spokojniejsze miejsce, żeby nie narażać go na stres.
-
Umiem sobie odpowiedzieć szczerze na te pytania. Umiem odwołać mojego psa i także rozumiem, że jakiś człowiek może nie chcieć, żeby mój pies bawił się z jego (zresztą mój pies już rzadko bawi się z obcymi psami, zazwyczaj obwą****e i idzie dalej). Jeżeli mam być szczera, bardzo rzadko spotykam się z sytuacją w której ktoś nie pozwala na kontakt psów. (oczywiście mówię o sytuacji, w której dwa psy są luzem) Ale wtedy to szanuje i wołam psa do siebie. Ja akurat rozważam kwestie błoń - czyli miejsca, gdzie ludzie wiedzą, że psy są tam luzem. A jak ktoś wie, że jest to miejsce, gdzie każdy pies może sobie powąchać innego, to po co tam ma przychodzić, skoro nie życzy sobie, żeby jego pies miał kontakt z innymi...? Jak komuś nie pasuje - jest wiele innych miejsc. Przynajmniej takie jest moje zdanie. Albo jeżeli ktoś już chce być na błoniach ( bo przecież każdy może spacerować, gdzie mu się podoba) , a nie chce żeby inny psy było koło jego psa - można iść na bok i tam np rzucać psu piłkę z dala od innych. Mnie np denerwuje jak ktoś idzie przez środek błoń, z psem na krótkiej smyczy i krzyczy na wszystkich, żeby psy zabierali... Tak jakby nie można było przejść bokiem.
-
Ja z moim psem chodzę na błonia od 3msc życia ;) A mój pies w stycznie 2008 będzie miał 3 lata. Teraz już mój pies nie ma takiej potrzeby bawienia się z innymi psami, ale jak był młodszy to miał. I właśnie tam mógł to robić. Owszem, zdarzyło się może dwa razy, że było starcie z psem i mój pies miał małą rankę. Mój pies jest dość dużym psem, specyficzna rasa i specyficzny charakter ;) i zależało mi, żeby miał dużo kontaktu z psami i przede wszystkim z ludźmi. Matti na błoniach nauczył się prawidłowych zachowań, jest bardzo dobrze zsocjalizowany. Przypadek, wyjątkowe szczęście? Był odważnym szczeniakiem, nie bał się psów. Jaka prawie dorosły pies nie jest agresywny, nie zaczepia psów, jeżeli coś mu nie pasuje to po prostu obejdzie psa bokiem, ale ma kilka znajomych psów (np sukę z którą się zna od szczeniaka) z którymi się bardzo lubi sie bawić. Mój tybetan ma także bardzo silny instynkt terytorialny (nikogo obcego pod nasza nieobecność nie wpuści nasz teren) , a ta rasa jest dodatkowo nieufna do obcych. I dla mnie błonia były miejscem, gdzie mój pies uczył się od szczeniaka, że ludzie są fajni, że mogą go głaskać. A nie wiem, w jakim innym miejscu mógłby chodzić luzem między ludźmi, żeby nie mieli pretensji. Jedyne co mnie tam drażni, to grupy w których rzekomo 10 psów ma się bezkonfliktowo bawić.... To faktycznie często prowadzi to sprzeczek między psami. Ale błonia są na tyle duże, że można przejść obok, kawałek dalej z kilkoma psiarzami, których psy się uwielbiają. Błonia nie są moim ulubionym miejscem spacerów, ale też nie mam nic przeciwko, bo pies może się swobodnie wyszaleć. Mój pies potrzebuje kontaktu z innymi psami. Lubi się pobawić ze mną, ale np aportować nie lubi. A lubi być wybiegany :P Zastanawiamy się nad zakupem drugiego psa i jeżeli wszystko się uda, to mój następny pies też od szczeniaka będzie bywał na błoniach. Może to po prostu kwestia tego, że ja mam stamtąd dobre doświadczenia. Pozdrawiam :)