dawno dawno temu dokładnie 1.11.2003 ze schroniska na Paluchu została adoptowana suczka, którą się opiekowałam właśnie z nużycą. W bardzo krótkim czasie po znalezieniu się w domowych warunkach wyzdrowiała i odzyskała sierść, a jak ją oddawałam była prawie łysa! To właśnie dzięki dogomaniakom znalazł się dla niej dom. Długo byłam w kontakcie z jej nowymi właścicielami, wysyłali mi jej zdjęcia, więc widziałam jak sunia się zmienia, jednak rok temu został mi skradziony tel komórkowy i niestety nie mam do nich namiaru. Pamiętam jaka to była walka w warunkach schroniskowych z tą chorobą, raz była poprawa a za chwilę znowu brak sierści, pomimo tego że prawie codziennie woziłam jej gotowane jedzenie i była traktowana prawie jak VIP;). Może ktoś ze starych dogomaniaków pamięta tą historię.
Tak więc konieczny jest domek dla psiunia