O to wątek prawie o mnie :lol: Przez ostatni rok pracowałam po co najmniej 10 h. Na szcęscie w środku dnia, między jedną pracą a drugą miałam godzinę przerwy a rozmiary mojego miasta sprawiają, że droga z domu do pracy trwa 15 minut. Czyli w środku dnia zdążyłam zawsze Gucia "wysikać" ale nic ponadto. Problem dziennej nudy rozwiązałam może nietypowo, ale zadziałało. Otóż sprawiłam psu... kota. 6tygodniowe kocię które Gutek przyjął jak dobry wujo i zaczął się cyrk :evil_lol:. Przyjaźń, miłość i szaleństwo. Niestety, był to pierwszy mój kot, zawsze byłam zapsiona i nie wpadłam na to, że koty skaczą przez okna. ewidentna moja głupota, Zmora wyskoczyła 15 maja i mimo poszukiwań przepadła bez śladu. :placz:
Niestety nie umiem tu wstawić zdjęć z psiokociego życia we dwoje.
Pozostałe problemy - właśnie miałam operację i psem zajmowali się moi rodzice. Nie jest to idealne rozwiązanie ale tak jestem w luksusowej sytuacji.
Bunia50 - z Oławy do Wrocławia nie jest bardzo daleko, jeśli tylko nasze psy dogadałyby się, może mogłabym Ci "awaryjnie" pomóc?