Jump to content
Dogomania

martik b

Members
  • Posts

    2869
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by martik b

  1. co tam u Amelci...Tossa wiesz, że ciotka Marta jest męcząca ;)
  2. to fajno, że poopa coraz więcej włosków ma :)
  3. Wraca Nervunio szybciutko do zdrówka, domek tylko do szczęścia teraz potrzebny
  4. [IMG]http://img165.imageshack.us/img165/5458/sv202502hg1.jpg[/IMG] a to mu zrobiłam przed chwilką, leży jak nieżywy ..to chyba po tym spacerze..pancia w kość dała choć może odwrotnie :roll: w każdym razie zmęczony jest, bo jeśli mu się poopy ruszać nie chce żeby się wdrapać na łóżko to musi być źle :)
  5. Przepraszam, że nie daję znać co u Alficzka ale jestem maksymalnie zawalona robotą i się nie wyrabiam przez co zaniedbuję dogo :oops: :( dzisiaj mam luzy...u Alficzka dobrze wszystko, żyjemy sobie spokojnie, dla kotów bez zmian no może troszeczkę lepiej ale to nie to co bym sobie z rodzinką wymarzyła...poza tym Alfik wspaniały i bardzo słodki jest, jak przychodzę w nocy do domu to zawsze wstaje mi dać buziaczka, żywy jak zawsze, w główce mu kije i piłeczki tylko :) dzisiaj byłam z nim na długim spacerku, wylatał się, wyszalał i teraz śpi wymęczony... śliczności kochane :))) [IMG]http://img57.imageshack.us/img57/3692/sv202463pb8.jpg[/IMG] [IMG]http://img505.imageshack.us/img505/2715/sv202470bl6.jpg[/IMG] [IMG]http://img508.imageshack.us/img508/7945/sv202479zb2.jpg[/IMG] tutaj jak przyszłam nie chciało mu się wstać dać mi buziaka...spioch... [IMG]http://img508.imageshack.us/img508/6246/sv202487jw8.jpg[/IMG] tutaj dzisiejsza walka z kijem [IMG]http://img400.imageshack.us/img400/9554/sv202495ny8.jpg[/IMG]
  6. wiem, czytałam..ale Ty mi to załatwiłaś dlatego tak napisałam;)
  7. Esterka nic się nie stało pewnie, że zapytałaś..tossa ma ostatnio smutny okres :( więc może trochę poddenerwowana..jej 2 piesulki odeszły :((( Irysek ten piesek to boston terier, jest czadowy :loveu: więcej jego zdjęć znajdziesz na stronce tossy, ma ją w podpisie..no i cieszę się, że z Bercią ok :) acha..przy okazji dziękuję Esterka za przeniesienie mojego bokserka ;)
  8. ciężka sprawa Wam powiem :shake: odpisał mi jacol123 i sprawa wygląda średnio jeśli pies jest dorosły i ma takie negatywne zapędy do kotów..podał kilka wskazówek, link do fajnej stronki, poczytam, zastosuje.. zobaczymy czy poskutkuje, najgorsze jest to, że ja ostatnio zalatana taka jestem w robocie, że mnie nie ma całymi dniami a przecież trzeba dużo czasu teraz Alfikowi poświęcić żeby się coś ruszyło pozytywnego z tymi kociakiami..co za przypadek z tego psa..koci drań :cool1:
  9. Śliczna Amelcia..tossa mam jej porobić ogłoszenia, bo dogo zawalone psiakami i im więcej osób zobaczy tym większe szanse dla Amelci..ucałuj ją mocno ode mnie!!!
  10. dziękuję..poczytałam choć głównie są informacje albo o szczeniakach albo o tym, że kot nie akceptuje psa, ja miałam już kiedyś boksera tylko, że był u mnie od 2 miesiąca i problemów nie było żadnych ani z nim ani z kotami, kochali się wzajemnie i pies nawet kotów bronił jak jakiś inny kociak przyszedł na nasze podwórko z niezbyt miłymi zamiarami, moje koty się psów nie boją, jak wzięłam Salomonka z dogo to tylko w pierwsze dni było zaciekawienie a później to leżeli obok siebie..tutaj jest gorsza sytuacja, bo po pierwsze pies jest dorosły ma 6 lat i zdecydowanie bardzo bojowo nastawiony, dopadł mi już raz kota i tylko dzięki szybkiej interwencji nic się nie stało, oprócz tony wyrwanych kłaczków kocich i stresu dużego kota aż się posikał biedak :shake: on tak kotów nie znosi, że jak nawet siedzą na dworzu na parapecie to potrafi z impetem walnąć w szybę głową żeby tylko kota dorwać...załamka, ja już sobie poczytałam różne info na forum o wychowaniu jest też dużo o psio-kocich stosunkach i napisałam pw do jacol123, to jest szkoleniowiec i trener, może mi coś fachowego doradzi..
  11. czekamy czekamy......czekamy....to jeszcze dodam, że czekamy :)
  12. alfunio biedulek niekochany :( a taki słodziach no... [IMG]http://img234.imageshack.us/img234/3074/sv202264uq6.jpg[/IMG] no jak takie cudo można oddać..bo brudzi na przykład i włosów jego pełno..no nie mogę :( że też ja taki dom wybrałam..wstyd mi... a wydawali się tacy fajni :shake: no właściwie to może nie cała rodzina tylko ten mąż taki ..... :angryy: ja dzisiaj miałam po jednej nocy jak mi się do łóżka władował w pościeli tyle włosów, że jak bym zebrała to perukę rudą bym mogła sobie z nich strzelić :) [IMG]http://img478.imageshack.us/img478/4713/sv202270bu5.jpg[/IMG] śpi sobie z moim tatą [IMG]http://img353.imageshack.us/img353/5242/sv202273yl2.jpg[/IMG] a to już rano..jestem po śniadanku, po spacerku i przyszedł czas na drzemkę małą :loveu:
  13. ja się tym wszystkim załamałam..przecież to żywa, czująca istota, będzie tak przechodził z rąk do rąk, najpierw wyrzucony na ulicę, później u mnie przez 1.5 miesiąca następnie nowy dom teraz znowu u mnie...i znowu jakiś nowy dom...On mi w głowę dostanie :( kocham Go, żal mi Go, miałam długą rozmowę z rodzicami, nawet im jest Go żal, bo przecież Alfunio też swoje uczucia ma..jest szansa, że zostanie u nas ale jest ale....pies musi zaakceptować koty....rany jak to zrobić...czy ktoś ma pomysł lub zna się na tyle na psach żeby mnie pokierował jak mam go przyzwyczaić do kotów :roll: to pies dorosły, 6-letni ze swoimi nawykami, przyzwyczajeniami nie mam pojęcia jak nim kierować żeby z kotami się dogadywał :placz: [B]POMOCY!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!![/B]PROSZĘ...................
  14. o jejku nieee :placz: :placz: :placz: :placz: nawet nie wiem co napisać...tak bardzo mi przykro, taka malutka :( :(
  15. przykry dziś dzień :shake: Alfik jest u mnie od godziny, Pani dzisiaj napisała do mnie smutnego smsa, zwolniłam się z pracy i pojechałam...Pani bardzo się z mężem pokłóciła o psa, po prostu mężowi Alfik zaczął przeszkadzać, bo za duży, bo brudzi, bo włosów pełno na dywanie, atmosfera fatalna w domu przez to, Pani od 2 dni z mężem nie rozmawia prawie w ogóle, mąż stwierdził, że pies niech mieszka na dworzu, to mu nie będzie przeszkadzał....no gdzie bokser i dwór :shake: przykre to wszystko, bo cała rodzina psa chciała i psa przyjechała do mnie go oglądać..Alfunio widać było, że jest szczęśliwy tam, no i ryk wielki, dzieciaki płaczą, Pani płakała...jak przyjechałam to już płakała a jak już wychodziłam z psem to w ogóle zaczęła bardzo płakać... I rodzina się do psa przyzwyczaiła i pies do rodziny..szkoda, że wszystko tak wyszło i żal mi Pani i dzieciaków i psa...ech Ci faceci :shake:
  16. :-(:-(:-( cudowny Raperek..już teraz się nie męczy biega pewnie z Didi na tych swoich krótkich łapuchnach po tęczowych łąkach... Tossa to była słuszna decyzja..trzymaj się.....niestety tak już w tym życiu jest nic i nikt wiecznie nie żyje :(
  17. on tak fajnie na tych zdjęciach wychodzi :lol: nie dość, że taki uśmiech szeroki to dodatkowo te 2 zęby a raczej końcówki tak śmiesznie zawsze wystają :)
  18. cudownie się czyta takie miłe wieści z domku :loveu: Amisek wreszcie szczęśliwy, tylko żeby mu za bardzo nie ulegali z tym jedzeniem, bo On i tak już teraz jest grubasek a z jego apetytem to może być tylko coraz większym grubaskiem..ale za to jakim słodkim :loveu:
  19. O rany :(((( tossa brak słów by wyrazić co czuję :shake: ..rozumiem Cię...nie wiadomo co zrobić w takiej sytuacji :( ..nie jestem za bardzo za eutanazją..to decyzja bardzo trudna i ciężka........pies był z Wami aż 17 lat, kochacie go..sama stałam przed tą trudną decyzją, raz jak mój Fredzik chory był na raka wątroby a drugi z moim Salomonkiem też rakowcem...Fred był u Nas od małego, blisko 8 lat...pupil rodziny..przedłużaliśmy mu cierpienie ze zwykłego egoizmu, nikt nie chciał podjąć tej decyzji a pies się męczył, mdlał, o jedzeniu to zapomnij, nawet jak zjadł to i tak wszystko wymiotował..płakał i nawet dochodziło do tego, że gryzł sobie brzuch tam gdzie go bolało :(...obolały, słaniający się na nogach, wychudzony....nikt jednak nie potrafił się z nim rozstać..szczerze za długo Go w tym stanie trzymaliśmy :shake: Salomonkowi już nie dałam tak cierpieć, tym bardziej, że w jego przypadku środki przeciwbólowe nic nie pomagały, bo mu ten rak kości tak nie dokuczał jak ogromny rozrastający guz nad tchawicą, który blokował dopływ powietrza i pies po prostu się dusił :( nie chciałam dopuścić do takiej sytuacji żeby mi się udusił na rękach:-( .....ale nawet wtedy gdy przyjechał wet i podał środki usypiające to powiedziałam, że jednak rezygnuję, że się rozmyśliłam...to jest takie trudne..beznadziejne..........i ta bezsilność straszna :(((( ...tu jest trochę inna sytuacja, bo piesek nie jest chory tylko staruszek...ale z tego co piszesz wynika, że Raperek cierpi..chyba lepiej już nie będzie :placz: Ty znasz Raperka najlepiej, będziesz widzieć i czuć co zrobić..jeśli jest z Nim bardzo źle i bardzo się męczy i cierpi myślę, że powinnaś pozwolić mu godnie odejść....w miłości....w spokoju....bez cierpienia.......pomóż mu...ja wiem, że to bardzo bardzo trudne :( bądź z Nim do końca..niech odejdzie wśród kochających go ludzi...to bardzo ważne..... Odwagi, przesyłam najcieplejsze myśli...jestem z Wami :glaszcze: Taki smutek, taki żal......brak słów :((((
×
×
  • Create New...