[quote name='Tosia2']Byłam wczoraj u niego, ale na chwilkę tylko, bo inne sprawy goniły....
Jak zwykle wylizał mnie po ręku i.... w pewnym momencie się poryczałam...
Stał opierając się jak zwykle o płot... Gdy do niego podeszłam OBIEMA łAPKAMI UCHWYCIł MOJą RęKę, TRZYMAł Ją KURCZOWO I PRZYTULIł PYSIO DO DłONI...
W pewnym momencie trzeba było odejść... Serce mi pękało gdy musiałam zabrać mu tę rękę, a on znów zaczął skakać, szczekać i piszczeć...a ponad płotem wystawił łepek i patrzył na mnie jak idę do samochodu....[/quote]
:-(:-(:-(on tak pragnie byc kochany.........