-
Posts
6014 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by gallegro
-
[quote name='Kajka_72']Gallegro , no cos Ty?:crazyeye: ...obraziles wszystkie psie "kobiety" porownujac te kreature pseudo-ludzka do suki ;)[/QUOTE] Pewnie nie uwierzysz, ale chwilę po napisaniu powyższego, miałem nawet zamiar przeprosić wszystkie sunie za to nieszczęśliwe porównanie :oops:. Ania zawsze mnie upomina w podobny sposób, żebym nie obrażał rożnej maści zwierząt ;-).
-
Ninka pojechała do domu :) czyżby pech się skończył ;)
gallegro replied to sylwija's topic in Już w nowym domu
Czy chodzi o żonę p.Jacka, okulisty? Wygląda na to, że ulgowe traktowanie bezdomniaków jest u nich rodzinne ;-) -
Przeczytaj cały mój poprzedni wpis (edytowałem go). Jeśli powiesi choć jeden taki plakat, będziesz mogła zadzwonić, ale osobiście wątpię, żeby jej się chciało doopsko ruszyć, nawet dla uwiarygodnienie swoich "dobrych" intencji. Ale to wszystko i tak nie ma większego znaczenia, bo najważniejsze jest to, że Sylwek znalazł się cały i zdrowy i coraz lepiej czuje się u Agaty.
-
[quote name='inga.mm']Może zadzwonię do niej, że znalazłam psa w Morach na budowie?[/QUOTE] A skąd niby znasz jej nr. tel. skoro larwa, wbrew temu co mi wciskała, nie powiesiła nawet jednego plakatu z dopisanym swoim numerem? W sobotę poznamy m. in. nr. rej. samochodu syna. Zrobię zdjęcie i podeślę panu, który widział podobny samochód tuż przed znalezieniem Sylwka. Jeśli to potwierdzi i zechce zeznawać w procesie, będą podstawy do złożenia zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. EDIT: Sam zauważyłem, że wyłożyła się tym stwierdzeniem, bo w ten sposób przyznała się do tego, że nie było ani jednego plakatu z jej numerem tel. Aniu, napisz jej, że chyba zapomniała o tym, że z córką rozwiesiły własnie takie plakaty. Niech zatem czeka cierpliwie na telefon ;-). Najlepiej niech wydrukuje ogłoszenia swojego autorstwa i rozwiesi gdzie się da, a najlepiej w Morach. Niech suka grzęźnie w okolicznym błocie po kolana :angryy:. Ciekawe jak to wytłumaczy...
-
Bez względu ma wszystko, musimy sporządzić aneks do umowy, gdzie spiszemy jej oświadczenie odnośnie okoliczności zaginięcia psa. W ten sposób nie wyprze się już tego, co do tej pory nam wciska. Na koniec powinna oświadczyć, że zrzeka się wszelkich praw do psa i zwraca go poprzedniemu właścicielowi, czyli mnie.
-
Moim zdaniem, "gwałcenie", jako objaw dominacji, występuje głównie wtedy, kiedy dotyczy obu samców. W tym przypadku również jestem skłonny złożyć to na karb stresu. Z tego co pisze Agata, z każdym dniem powinno być lepiej. Sabałowa larwa powinna dostać za swoje tym bardziej, że w ostatniej wiadomości to już przegięła pałę na całego... Najpierw padło lakoniczne pytanie: "wie Pani cos o Sylwku?", a kiedy nie otrzymała odpowiedzi (Ania była w pracy), po kilkunastu minutach napisała: "bardzo prosze o inforaacje na temat psiaka, [B]jak dobrze wiemy pies jest moj[/B].A na panstwa ogloszeniach jest kontakt do was." No qźwa, tylko łeb ukręcić, nic więcej :angryy:. Czy ktoś z Was, kiedykolwiek spotkał się z takim absurdem?
-
Ninka pojechała do domu :) czyżby pech się skończył ;)
gallegro replied to sylwija's topic in Już w nowym domu
Trzymamy kciuki za Verę i Asika. Nie martw się na zapas. Może to jakieś uczulenie na podany środek. Tak tylko kombinuję... -
Ninka pojechała do domu :) czyżby pech się skończył ;)
gallegro replied to sylwija's topic in Już w nowym domu
Potwierdzam - adopcji jak na lekarstwo. Kiedy nasz Hamlet został doprowadzony do normalnego stanu, to z racji jego zjawiskowej urody, pewien byłem, że adopcja to kwestia dni. Jak się okazało, przez 3 mies. nikt konkretny się nie zgłosił. Dopiero teraz mamy chętnych, ale tak się z nim zżyliśmy, że co dzień wymyślamy kolejne rzeczy, które mogłyby zniechęcić przyszły domek Hamleta ;-) Mamy czas do soboty, bo własnie wtedy mamy go zawieźć. Vera i Ninka też znajdą swoje miejsce na ziemi. Niestety, czasem trzeba dłużej poczekać... -
[quote name='inga.mm'](...)Nie rozpędzamy się w obdarowywaniu Julki, tylko rzucamy pomysły oraz oferty co kto może. Selenga ma kompa od ręki. To rewelacja!!!! Ktoś ma ciuchy, ktoś może podzieli się książkami. Takie propozycje do omówienia z Dziadkiem.(...)[/QUOTE] Dokładnie to miałem na myśli. Rozmowa z dziadkiem powinna nam dostarczyć więcej informacji na temat zarówno najpilniejszych potrzeb Julii, jak i jej niespełnionych marzeń. Ania rozmawiała z nim wczoraj telefonicznie i okazuje się, że jak na dziadka, to jeszcze stosunkowo młody człowiek. Jest miły, kontaktowy i inteligentny. Długo rozmawiali, a on co i rusz czuł się zakłopotany i nie chciał, żebyśmy sobie robili kłopot. Niestety, w sobotę pracuje, ale zgodził się, abyśmy zabrali ze sobą Julkę, kiedy udamy się na pobliski bazarek po jej wymarzoną sukienkę. W związku z sobotnią nieobecnością dziadka, dalsze uzgodnienia ich potrzeb przeprowadzimy telefonicznie, żeby tego zbytnio nie odwlekać. Czekamy zatem na wstępne zgłoszenia potencjalnych prezentów, a o ich wyborze zdecydujemy po obgadaniu tego z Julką i jej dziadkiem. Z góry dziękujemy za Wasze ogromne serducha. Zapomniałbym... Julka sama do nas zadzwoniła z informacją, że Sylwkowi powinniśmy wszczepić takiego chipa, który pozwoli na jego lokalizację, kiedy się zgubi ;-). Dziadek z kolei stwierdził, że od kilku dni buzia się jej nie zamyka, a co drugie słowo to Sylwek ;-). Aż trudno uwierzyć, że diabeł i Anioł w jednym stali domu... A jak tam dziś czuje się i zachowuje nasz bohater?
-
Być może ciuchy, w odróżnieniu od kompów, to nie moja branża, ale proponuję z większym "zaopatrzeniem" wstrzymać się do naszej sobotniej wizyty. Postaramy się delikatnie wysondować jaki jest status tego domu i czego tak naprawdę najbardziej im potrzeba. Póki co nie wiele wiemy, dlatego zaczniemy od kilku prezentów, a reszta jak w komunizmie - w zależności od ich potrzeb i naszych możliwości.
-
Choć osobiście nie poznałem jeszcze Julki, to wiem, że Ania nie zwykła płakać bez powodu... Dziewczynka strasznie ujęła ją za serce... Jeśli nasz sobotni wyjazd m.in. do Warszawy, dojdzie do skutku, bez problemu możemy podjechać po ew. prezenty dla Julki. Konkrety ustalimy w piątek. No i jeszcze jedno przyszło mi do głowy. Ponieważ obecnie Julka raczej nie może adoptować psiaka, zaproponujemy jej adopcję wirtualną jednego z naszych ;-). Jest jeszcze inna opcja. Kora zaproponowała, że zabierze ją na Paluch i oprowadzi po schronisku. Może właśnie tam znajdzie swojego podopiecznego, którego będzie systematycznie odwiedzać. @Inga.mm, pomysł z kompem super (o ile go nie ma). Do tego jakiś niedrogi net i za kilka lat mamy super dogomaniaczkę. W zorganizowaniu niedrogiego lapka mogę pomóc, bo to moja branża. Proponuję jednak nie rozpędzać się zbytnio, dopóki nie porozmawiamy z Julki dziadkiem. Może od niego dowiemy się tego, o czym ona sama mówić nie chce... A teraz czekamy na wieści o Sylwku. Mam nadzieję, że już niebawem przestanie "płakać" i będzie uśmiechniętym, wesołym psiakiem.
-
Z przyjemnością pociągnę ten przyjemniejszy wątek wątku ;-). W sobotę, o ile jej dziadek wyrazi zgodę, zabierzemy Julkę na wspomniany bazarek i sama sobie wybierze prezent. Pomyślałem jeszcze o innej formie pomocy temu wspaniałemu, a jednocześnie biednemu dzieciakowi. Zaproponujemy jej spędzenie kilku dni u nas w okresie wakacji. Ona kocha zwierzęta, a czego jak czego, ale tych to u nas nie brakuje ;-). Przy okazji sobotniej wizyty, postaramy się lepiej rozeznać w jej obecnej sytuacji.
-
[quote name='[email protected]'](...)chyba nie będzie mógł mieszkac z psami(...)[/QUOTE] To jest prawie pewne. Tak jak mówiliśmy już wczoraj, Sylwek nie toleruje samców.
-
[quote name='storozak']A może ją jakoś postraszyć:D np. napisać sms, że policja przeszukuje nagrania z kamer:) niech się za przeproszeniem zsika ze strachu:D:D:D[/QUOTE] Z jednej strony tak, ale z drugiej znaczyłoby to, że ją podejrzewamy. Nawet taki prostak jak ona, nie uwierzy chyba, ze policja zajmuje się zgubionym psiakiem. Póki co mam zamiar sprzedać jej info, że pewna osoba zadzwoniła do nas z informacją, ze podobnego psiaka widziano na poznańskiej wylotówce. Ciekawi nas jej reakcja na info o całej rzeszy wolontariuszy, przeczesujących ten teren. Na informację o kamerach i policji przyjdzie jeszcze czas w myśl zasady, że przyjemności należy stopniować ;-)
-
Widać, że nie jest jeszcze sobą. Agatko, uważaj na dzieci, bo Sylwek może kłapnąć ząbkami, kiedy poczuje zagrożenie. A sabałowa larwa napisała kolejnego sms'a z zapytaniem, czy coś wiadomo w sprawie Sylwka. Ewidentnie trzęsą portkami, bo wiedzą, że jeśli znajdziemy go w tamtej okolicy, będzie to podejrzane.
-
[quote name='[email protected]']on na podwórku też piszczy(...)[/QUOTE] To oznacza, że nie czuje się jeszcze bezpiecznie. Myślę, że przejdzie mu to dopiero wtedy, kiedy nabierze do Was zaufania. W ciągu ostatnich dni przeżył tak wiele, że potrzeba trochę czasu, żeby poczuł się całkiem bezpiecznie i ponownie zaufał człowiekowi. Czy w nocy też popiskiwał?
-
[quote name='zula131']Być może dobrze byłoby, żeby obejrzał go wet. Może popiskuje, bo coś go boli...[/QUOTE] Nie, on tak po prosti ma. U nas było to samo, choć piszczał zwykle wtedy, kiedy był zamknięty. Głośno piszczał i wył też w samochodzie. Niewykluczone, że najlepiej i najbezpieczniej czuje się luzem na posesji. @Agata, może zostaw go na trochę samego na zewnątrz i po upewnieniu się, że nikt nie otworzy furtki (zamknij na klucz, lub inaczej zabezpiecz), obserwuj go przez okno. Jeśli nie będzie piszczał, potwierdzą się moje przypuszczenie.
-
[quote name='inga.mm']gallegro, z twoich słów wynika, że życie rodzinne Julii jest nieco pokiereszowane.(...)Czy dalibyście rade dowiedziec się nie urazajac ich oczywiscie? Kto zajmuje sie Julią w czasie pobytu Dziadka w szpitalu?(...)[/QUOTE] To co wcześniej napisałem, póki co potraktujmy jako przypuszczenia. Szczegółów dowiemy się z całą pewnością - Julia to wspaniała dziewczynka, której los raczej nie oszczędził. Sami zastanawiamy się, czy ma jeszcze innych opiekunów i przewidujemy, ze za kilka dni będziemy dysponować konkretami.
-
[quote name='[email protected]'](...)Sylwek nadal popiskuje(...)nic na razie nie spsocił jest grzeczny .Dziś ze szczęścia jak wychodziliśmy znów psiknął siuśkami(...)[/QUOTE] Agata, a może on popiskuje, kiedy jest w mieszkaniu? Może on od zawsze był psiakiem podwórkowym i w domu ma coś na kształt klaustrofobii? Czy kiedy jest dłużej na podwórku, też piszczy? Czy siuśkami znaczył w mieszkaniu? Próbuj go tego oduczać, tak jak rozmawialiśmy. Są też jakieś preparaty, które są w tym pomocne, ale osobiście nie mam żadnego doświadczenia. W razie czego niedrogie drzwi widziałem w Castoramie - sorki za ten "makabryczny" żart ;)
-
[quote name='pucka69']Jak to mówią "Nie myli się kto nic nie robi". A może byśmy coś dali Julii? Mam na mysli np. książkę o zwierzętach. Mogłabym ją ufundować, jako że pracuję w księgarni. Ale wręczyć musielibyście Wy - najlepiej przy rodzicach czy jakoś tak.[/QUOTE] Dokładanie tak. Ewa, absolutnie nic sobie nie wyrzucaj, bo nasza wizyta potwierdziła przecież Twoją opinię. Pucka, odnośnie Julii, dokładnie o tym samym pomyśleliśmy z Anią. Wyobraź sobie, ze podczas naszej ostatniej rozmowy, ta niezwykle rezolutna dziewczynka zapytała nas, czy sama mogłaby adoptować Sylwka ;-). Niestety, jest kilka powodów, dla których jest to niemożliwe. Najważniejszy to ten, ze Sylwek zamieszkałby pod nosem tej kreatury, która gotowa byłaby go skrzywdzić. Inny problem to fakt, że Julię wychowuje dziadek, który aktualnie przebywa w szpitalu. Nie znamy szczegółów, ale zamierzamy spotkać się z nią i szczerze sobie pogadać. Myślimy też o tym, aby zaproponować jej adopcję kotka, który nie jest tak wymagającym zwierzakiem jak piesek, którego trzeba m.in. systematycznie wyprowadzać na spacery. Wszystko w swoim czasie, ale prezent dla niej jest OBLIGATORYJNY. Postaramy się dowiedzieć, co by ją ucieszyło najbardziej. Wiemy, ze kocha zwierzęta, więc wspomniana książka z pewnością byłaby jak najbardziej "na miejscu" ;-)
-
[quote name='inga.mm'](...)Jeszcze kwestia nagrody. Na ogłoszeniach jest deklaracja nagrody. Trzeba byc konsekwentnym[/QUOTE] Musze kolejny raz wrócić do tej kwestii. Przed chwilą okazało się, że podekscytowana Ania nie zapisała nr. tel. do pani, która zadzwoniła do niej z informacją o ogłoszeniu. Potem miała lawinę połączeń, które spowodowały wyrzucenie go z listy. Czy znacie jakiś sposób na ustalenie połączenia przychodzącego, znając jego przedział czasowy? Ania ma napisać do operatora prośbę o udostępnienie takiej informacji, ale nie jestem pewien, czy to bedzie możliwe. Moze ma ktoś doświadczenie w tym temacie? Dodam, że pani, która chwilowo zaopiekowała się Sylwkiem, otrzymała od nas dużą bombonierkę, a jej trzy psiaki, zestaw różnego rodzaju smakołyków i gryzaków.
-
[quote name='obraczus87'](...)Moja rada - pewnie o tym wiecie, ale wolę napisać. Lepiej nie pisać na wątku o Waszych zamierzeniach wobec kreatury wstrętnej. Jeszcze babsko wejdzie na wątek i się o wszystkim dowie.[/QUOTE] Wiesz co... zwykle tej zasady się trzymamy, ale przy takich prostakach to nawet nie chce mi się ukrywać tego, co normalnie nie powinno ujrzeć światła dziennego. A jeśli te sk****syny to czytają, to niech się trzęsą ze strachu :angryy:
-
[quote name='inga.mm'](...)A niektórzy narzekali na moje pa, że potencjalne domy się wystraszyły po "przeczołganiu" ich.[/QUOTE] Nie mam zamiaru poddawać w wątpliwość Twoich działań "operacyjnych", ani tym samym tłumaczyć osobę wizytującą, ale nie ma takiej opcji, żeby wizyta pa zagwarantowała 100% pewności. Od tego są m.in. kontrole poadopcyjne, a sam osobiście uważam, że o dobrym domu można mówić dopiero wtedy, kiedy po wielu latach szczęśliwego w nim życia, psiak ze starości odejdzie za TM...