Avanti pokazał swoje różki... A raczej to, że z młodzieżą się nie zadaje. Przylazł wieczorem na żebry... Ja siedziałam z małą na krześle, żółtek usiadł boczkiem do nas. Mała go cap za sierściuchę, a że ma dłuższą niż zwyczajowy bokser, to zaczęła go targać. Wytargała mu garść kudłów, Avanti uciekł. Ale mój TZ stwierdził, że mała chce dalej go oglądać i kazał mu wrócić do poprzedniej pozycji. Na to Zuza- cap go za sieściuchę. A żółtek na to po cichutku- wrrrrrrrrrrrr. :diabloti: No i biegł, aż się za nim kurzyło, jak na niego wrzasnęłam :mad: