-
Posts
1245 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by lizka
-
Ja puściłam Borysa luzem po około 3 tygodniach spędzonych u mnie - spisał sie nienagannie :cool3: Ale faktycznie, spróbuj pare razy wyjśc z nim na lince (tak na marginesie śliczny psiak :loveu: )
-
Zdaję relacje :diabloti: Pierwsze razy były koszmarne :mad: Idziemy sobie, rzucam piłke, idziemy dalej. Potem chłop węszy podstawe, węszy dalej pare kroków i hop siup w krzaki obok :roll: Miliard wazniejszych rzeczy. Nic to, pare dni tak w sumie było dlatego nic nie pisałam. Teraz owszem, węszy dalej, przechodzi obok piłki i dalej jedzie z niuchem przy ziemi :help1: :chaos: Wróciłam go raz, ze piłke przeoczył - owszem, powąchał i jadymy daaaalej :oops: Nie wiem co zle robie ale on olewa ta piłke totalnie i zawzięcie szuka dalej :mad: Pare dni przerwy zrobiliśmy i dokładnie to samo :placz:
-
Oleńka ma dom - zostaje u Konisi!!! Konisia, wielkie dzięki!!
lizka replied to Tweety's topic in Już w nowym domu
Mogę jedynie podnieść :shake: -
Kur***nie mam siły normalnie - jakieś głupie drechole (uroki mieszkania na osiedlu :roll: ) nakręcały swojego asta na Borysa :angryy: :angryy: :angryy: A ze Borys po miesiącach mozolnych ćwiczeń w koncu wyszedł na prostą to starał sie nie reagowac - tylko ogon w gore, zjezona sierść i nerwowe popatrywanie na mnie. Powiem szczerze, ze ja bym na jego miejscu tez nie wytrzymała :mad: Przeszliśmy na drugą strone ulicy a Ci tez - i śmiechy ble ble ble I jak nas tak mijali z rozszczekanym psem wiszącym prawie za szyje na smyczy to Borys przyatakował :angryy: Myślałam ze zawału dostane, bo to głupole takie - kto wie czy psa dla jaj nie spuszczą :roll: Na szczescie wciągneli psa w krzaki - chyba sie nie spodziewali, bo sierściuch dał popis jakich mało i ledwo go utrzymałam Ale rece opadaja - człowiek stara sie, daje z siebie wszystko, pokazuje psu ze nie ma najmniejszego powodu do agresji, ze pieski sa kochane i w ogole a tu takie cos :angryy: :mad:
-
Kraków sunia NORA dzięki programowi Kundel JUZ W NOWYM DOMU!!!!
lizka replied to AgaG's topic in Już w nowym domu
I ja mocno trzymam kciuki zeby sie udało! :loveu: -
mch umieram ze śmiechu :turn-l: :lol: Bosko w tych gaciach wygląda :evil_lol:
-
Czy mieszanka boksera z amstaffem może zostać kanapowcem????????
lizka replied to agaaaa's topic in Wychowanie
Tak, tak - foty koniecznie :loveu: -
marmara moze sztangę mu kup? :cool3: bedzie miał co nosić :lol:
-
szczurowate onki masz i tyle :evil_lol: a w dodatku całe stado szczurowatych-wiecznie niewyżytych :eviltong: :lol:
-
To tylko pozazdrościć stanu kiełów :cool3: Borys na szczescie tez w zasadzie kamienia nie ma, za to ma bidak strasznie pościerane zębole :shake: Niektore z nich ledwo widac - wet mowił, ze to pewnie od kości, nie wiem co ten chłop jadł w przeszłości ale strasznie sie to na odbiło na zębolach :placz:
-
Fotki naszych psiaków (prosimy zakladac oddzielne tematy)!
lizka replied to doddy's topic in Owczarek niemiecki
[quote name='ayshe']panna migotka:cool3: :loveu: .[/quote] oooj tak :evil_lol: :lol: Śliczna panienka :loveu: -
Ups...ayshe mnie uprzedziła z tym Duckiem:evil_lol:
-
target - oświec mnie bom ciemna masa - co to za karma? :oops: Moj to w zyciu by kg nie wcisnął :crazyeye:
-
saJo to faktycznie mieliście przejscia :shake: A mówiąc o biegunkach to nas pewnie czeka "wesoła" nocka bo Borys wychlał przed chwilą znowu wode z jakimis chemikaliami co sobie na balkonie do odmoczenia przygotowałam (na tacce z piekarnika) MNIAM :diabloti: Zeby nie było, jego micha pełna wody :roll:
-
saJo my tez sie męczyliśmy z biegunkami :shake: I to dłuzej niz miesiąc (potem sie okazało ze to przez gotowanego kuraka) - po przejsciu na suchą wszystko ustąpiło jak ręką odjął (ale jakos obstaje przy karmie bez dodatku drobiu :cool3: ) Co do zapalenia skóry od pcheł - tez juz za nami na szczescie, ale po schronisku było :roll:
-
ayshe no więc właśnie tak tez myślałam - niby te średnio 4 godziny dziennie, ale intensywnego ruchu to tak max.2 ( z wyjątkiem weekendów, bo wtedy dochodzą przeciętnie te 2 godziny więcej ale i jestem wtedy "wolna" zwykle od dziecięcia :cool3: ) Nawet jak od stycznia dojdzie nam szkolenie, to tez zostaniemy przy zwykłej karmie. Na osiedlu za to mamy wspaniałego ONka (tak wizualnie) - zanim Borys trafił do mnie rozmawiałam z włascicielką. Wyobrazacie sobie, ze pies wychodzi rano na jakies poł godziny, potem cały dzień siedzi sam i dopiero wieczorem jak kobita wraca z pracy to go na godzine bierze (w ogole go luzem nie puszcza, tylko tak spacerkiem po chodniczku) :crazyeye: W szoku byłam, ale ona twierdziła, ze jemu to w zupełnosci wystarcza - ONek jakis wystawowy podobno :roll:
-
Borys jest na zwykłej karmie (tzn nie wysokoenergetycznej :cool3: ) - chyba nie miałoby to sensu, bo tak dla przykładu - rano chodzimy na łąki (15min spacerkiem) gdzie jest luzem puszczony i lata tam średnio 1,5 - 2 godzin (aporty, głupawki, bieganie i oczywiscie kopanie dołow :razz: ) - wszystko to dosc intensywne, chłop sie pokłada w drodze powrotnej:lol: Nastepny spacer tez godzina z tym, ze nastawiamy sie wtedy raczej na szkolenie no i teraz na śladziki :eviltong: Po południu/wieczorem to tak 30 min średnio - raczej na sikanko i na smyczy (jak to mowią na "papieroska" :evil_lol: ) No i wieczorny, zwykle łąki i jakas godzina latania (ale na 10-metrowej lince, bo ciemnica wtedy straszna i wole nie ryzykowac) :oops: Takze w naszym przypadku po wysokoenergetycznej by chyba dom rozniósł, prawda? :evil_lol:
-
Pewnie widzałyscie juz [URL]http://obeissancecanine.free.fr/videos.htm[/URL] :loveu: Moj to taki skoncentrowany jest jedynie na kopaniu dołów :evil_lol:
-
Kochany Filipek odszedł za TM :( [*]
lizka replied to anouk92's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Mogę jedynie podbić...:-( -
Nam sie karma skonczyła - zapomniałam zamowic i dzis patrze...a na dnie worka pare kulek :diabloti: Kupiłam buraskowi bosha sensitive na wage - przez pare dni wytrzyma. Byleby qpska ok były :cool3:
-
Nanami na szczescie Borys respektuje takie gesty - co wiecej gotow jest wtedy na wieeele sobie pozwolic (przykład z paroma psami, ktore w trakcie zabawy mogły go swobodnie podgryzac i niemal wlazły mu na głowe :evil_lol: oczywiscie nie wszystkie na raz bo to osobne przypadki były) :lol: Dobrze, ze Tita jest własnie tego pokroju co to kołami do gory lezy i jeszcze podsikuje (poza tym to diabeł mały :diabloti: ) Spotkania na neutralnym gruncie jakos szczegolnie sie nie obawiam, nie wiem tylko jak B.zareaguje w domu :roll: nigdy nie było tu psa pod jego obecnosc. Wierze jednak, ze bedzie dobrze Na karmienie odizoluje ich na pewno, bo nie chce ryzykowac
-
...i zostanie znowu "sierotą" bo mnie matka powiesi :grab: :evil_lol:
-
Panienka, a jakze :cool3: Pocieszam sie, ze Borys jakos tak nigdy nie pałał rządzą krwi do jamnikow tylko sie z nimi bawił ;) A skoro Tita jest szczeniorem, to chyba bedzie ja odbierał na nieco innych zasadach niz dorosłe psy? Ło matko obyś ayshe racje miała :razz:
-
Mam "mały" problem :diabloti: Moja mama wyjezdza na weekend i co za tym idzie dostaje w spadku Tite (7-miesieczną jamniore) :loveu: Z Borysem jeszcze nie poznana (wstyd jak nie wiem, ale okazji jakos nie było :oops: ) Przyznam szczerze, ze troche sie boje - Borys to totalny dominant a dom, to jego teren. Tak czy inaczej Tita musi zostac na noc i te niespełna 2 dni. Troche poszperałam - zapoznanie odbedzie na neutralnym terenie ale czy to ja powinnam trzymac na smyczy borysowego czy moze Titke? Wiem, ze to kretyńskie sie wydaje ale sama nie wiem. Tita w ogole jest super - jak to szczenior :cool3: przed psami pokłada sie na grzbiecie jak kłoda i zachęca potem do zabawy. Przerazają mnie te gabaryty (a raczej ich roznica - 40kg kloc i raptem pare kg jamniora :roll: ) Jak ja powinnam ja wprowadzic na "jego" teren? Moze panikuje, ale jestem przerazona troche tym wszystkim :shake: