Jump to content
Dogomania

Tigress

Members
  • Content Count

    354
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

10 Good

2 Followers

About Tigress

  • Rank
    Advanced Member

Contact Methods

  • AIM
    6078498

Converted

  • Location
    Warszawa
  1. :) Nioooooo fakt, on za czyste tylko się łapie. Gdy chce gdzieś wyjść zaczyna się zawsze cyrk...wariat robi co może żebym nie wyszła i zawsze kończy się to jakimiś stratami. A to dziurka w skarpetce, to guzik urwany, coś zaciągniete :) rajstopy to zakładam zamknięta w pokoju albo łazience bo krótki ich zywot byłby. Taki numer mi odwalił w nocy że nie wiem czy śmiać się czy płakać.......rano na spacerku zachowywał się jak świr który tydzień spędził na pustyni bez wody!!! lizał chodnik, zadnej wiekszej kałuży nie przepuścił, nie dało się z nim iść. W domu naszykowałam mu micha a on olał mnie, nawet nie podszedł tylko dwie michy wody wypił. Już myślałam ze chory albo cuś innego go męczy. No wiadomo kacyk jakiś ;) Ale sprawa się rypła........skubany znalazł w kuchni worek karmy, otworzył sobie i najadł się ile chciał.....trudno mi ocenić ile zjadł ale chyba porcje na dwa lub trzy dni.Teraz chodzi tylko i pije wode
  2. Nowe hobby Focusa.......... Wykradanie mojej czystej bielizny i spanie na niej.......:angryy:
  3. [quote name='AnkaG']Tigress my się chyba telepatycznie kontaktujemy. Wczoraj wieczorkiem myślałam o was. :lol: Focusik piękny - naprawdę. :loveu: I widać w nim wielką przemianę. Piękne futerko i te uśmiechy na pyszczku. A jak kontakty z innymi psami? Coś się poprawiło?[/quote] Z futerkiem to tak fajnie nie jest, na zdjęciach ładniej wychodzi niż jest . To moje najwieksze zmartwienie narazie poza stałymi problemami. Już byliśmy u tresera, niestety mała mi zachorowała i chwilowa przerwa kilka dni ale pracujemy w domu. Kontakty bez zmian, ale chyba da się to naprawić:)
  4. ....i moje ulubione:) [IMG]http://img378.imageshack.us/img378/2603/dsc03200vi3.jpg[/IMG]
  5. tu to ma taki djabelski wyraz pyszczydła:evil_lol: [IMG]http://img338.imageshack.us/img338/2360/dsc03199fu8.jpg[/IMG]
  6. [IMG]http://img474.imageshack.us/img474/3920/dsc03249ne8.jpg[/IMG][IMG]http://img483.imageshack.us/img483/3/dsc03241wg1.jpg[/IMG]
  7. tu szaleje z piłeczką:)[IMG]http://img69.imageshack.us/img69/4483/dsc03219gs7.jpg[/IMG] A tu sprawdza czy pogoda odpowiednia na spacerek z piłeczką[IMG]http://img89.imageshack.us/img89/8640/dsc03221vw4.jpg[/IMG]
  8. [IMG]http://img232.imageshack.us/img232/7291/dsc03216ft1.jpg[/IMG]A to kilka aktualnych zdjęć Focusika......tu akurat z córą :)
  9. [quote name='AnkaG']Widzę Tigress, że się nie poddałaś i robisz wszystko co możliwe, żeby uratować swojego psiaka. :calus: My też jeszcze pracujemy nad Nuką. Dzisiaj nasikała w nocy na łóżko. I też mamy problem z jej reakcjami na ludzi i psy na spacerach. Z niej taki dzikusek. Tylko to pchełka - teraz po przytyciu waży 6,2 kg.[/quote] Gdyby jeszcze ten mój lał mi na łóżko to bym się chyba zastrzeliła:evil_lol: Ponoć z każdej sytuacji jest wyjście i nie ma niemożliwego.......chociaż czasem w to wątpię. Właśnie wróciliśmy z 2-godzinnego spacerku po polach. Pot leje się ze mnie, ręce palą i nie mam sił na nic. Wszystko było super.....pysk szczęsliwy tylko powrót tragiczny. Wiadomo ..pogoda piękna, ludzie z psami na spacerki i powrót do domu straszny. Co chwila na jakiegoś psa wpadaliśmy z czego 90% luzem . No i ten świra dostawał, za wszelką cene chciał dorwac "wroga". No i wiadomo szamotanina zeby go utrzymać na miejscu. Jeszcze szlag mnie trafiał na miejscu jak taka pchła którą niewiele widać z chodnika leci do niego i szczeka wcale się nie bojąc i jeszcze wlaściciela nie widać i nawet nie ma kogo poprosić żeby zabrał psa:angryy: A najlepsi są tacy co mają takie zaczepne i widząc że ja tu mam problem podchodzą i uwagi słysze........."jaki zaczepny", " ale niewychowany" albo coś w stylu że mam głupiego psa i pozbyć się go trzeba. Kurde ludzie są bez wyobraźni. Widzą ze ten furiat i jeszcze podchodzą na metr i stoją zamiast odejść w swoją stronę:mad: Tak sobie czasem w takich chwilach myśle ze zamorduje gościa albo puszcze Focusa niech sam załatwia sprawę. Gdyby to był malutki psiak to pod pachę i do domu a tak to mogę sobie tylko pomarzyć . Trzymam kciuki żeby się Tobie z Nuką udało .
  10. [quote name='AnkaG']Jak tam u was ?[/quote] [quote name='AnkaG']Jak tam u was ?[/quote] hmm trudno jednoznacznie odpowiedzieć. Z wielu różnych powodów chwilowo nie mogę iść z Focusem na szkolonko ( niespodziewane wieksze wydatki trochę skomplikowały nam sprawę) Ale to musi być i troszkę tylko muszę pokombinować z kaską. Co nie znaczy że siedzimy sobie i nic nie robimy. Cały czas "pracuje nad nim". Zbyt wiele "osób" już go przekreśliło ale ja nie odpuszcze . Są postępy . Już doszłam do tego że z tym moim draniem jestem wstanie wyjść na Pola Mokotowskie ( taki duży teren zielony z miejscem do zabaw dla psiaków i dorosłych) . Tam nie sposób aby nie było jakiegoś psa, zawsze są . I tu jest ta iskierka nadziei jaka się we mnie zapala.......możemy sobie spacerować a nawet bawić się bez wiekszych problemów. Lecz jest jeden warunek, żaden psiak nie może do nas podbiec bo awantura gotowa. Focus jest grzeczny, wariuje z piłeczką ( jeszcze łobuz nie chce mi oddawać ale to tez opanujemy) , nie szczeka i nie wyrywa sie do psów. Co nie znaczy że ich nie widzi. Przygląda się, widać ze go korci pobiec , ale gdy są dość daleko nie przeszkadza mu to za bardzo. Pomijam że dojście tam jest dość wielkim wyczynem dla mnie. Uff oczy na około głowy, trzeba iść tak aby na naszym chodniku nie znalazł się inny pies bo wtedy koniec świata. Normalnie droga trwa ok 10 minut, teraz zajmuje nam nawet pół godziny przez to kluczenie uliczkami i uważanie na inne psy. W domu spokój, skończylo się warczenie i cała ta niemiła reszta. I chyba tak do końca nie wiem co jednak było powodem. Nadal skacze na ludzi, świra dostaje jak widzi panie sprzątające w bloku , czasem nie wychodze z nim gdy wiem ze akurat kręcą się po bloku. Z nikim do windy wsiąść nie mogę, unikam spotkań z ludzmi w bloku gdy on ze mną jest, często stoje pod blokiem i czekam aż ludzi pojadą windą zeby nie wchodzić gdy ktoś na dole jest. Kurde ciężko jest , nidgy nie wiadomo co mu odbije. Aaaaaaaa właśnie, jeszcze jeden sukces mamy. Przez jakiś czas chodził w kolczatce bo inaczej sie nie dało, potem też przestała działać ( porozginał ją !!!!! to chyba mówi samo za siebie jaką siłę ma) Kupiłam tą uzgową obrożę i za cholercie nie mogliśmy w tym chodzić. Bałam się ze kark sobie skręci a na 2 smyczach tragedia manwerować psem. Więc w domku nauka , powoli , powoli i załapał. Teraz już normalna obroża i uzdowa. Smycz jedna do uzdowej przyczepiona i chodzi jak złoto:) Pomojam fakt ze pies niezwykle efektownie w tym wygląda i napewno jest mu wygodniej. No to na tyle..........
  11. [quote name='lamia2']Niestety mnie też tylko treser przychodzi do głowy :([/quote] Od kilku dni szperam w internecie i czytam o różnych szkołach. Spotkania grupowe raczej teraz są wykluczone więc i choćby z tego powody zdecyduje się na razie na indywidualne. Chyba jedno, dwa takie spotkania powinny dać odpowiedz na najpilniejsze problemy i ocenią sytuacje. Jeśli będą choćby minimalne efekty to będę wtedy kombinować kaske na pełne szkolenie. Szkołę już wybrałam, będę jutro ( a raczej dziś) dzwonić i się umawiać.
  12. Dziewczyny poradzcie......... Czy są jakieś sposoby na "bezkrwawe" oswojenie psa z widokiem innych psów? W domu sytuacja jakby sie uspokoiła. Czasem warknie , ale sa to jakieś sporadyczne przypadki i szybko mu przechodzi. Co nie zmienia faktu że nie mam pojęcia tak naprawde co było powodem wcześniejszych wybuchów. Może to jakiś chwilowy kryzys który nie wróci. Ale problem z cała resztą jest nadal. Siłą rzeczy musieliśmy ograniczyć spacery. Nie sposób wyjść na spacer i nie spotkać na drodze jakiegoś psa , a nie zawsze da się je ominąć szerokim łukiem lub zmienić zupełnie kierunek. Dziś mieliśmy wyjątkowego pecha i pies mial tylko 4 spacery po ok 20 minut. będzie jeszcze jeden tak o 2-3 w nocy już raczej bez stresu. Zupełnie nie wiem jak sobie radzić z tym zachowaniem. Nie ma możliwości unikania psów na spacerach lub nawet poruszaniu się po mieście . A możecie sobie wyobrazić jak wyglądają takie spacerki jak co chwile natykamy się na innego psa i nie zawsze jest tak że on pierwszy skacze. Może w jego zachowaniu dużą rolę odegrał pewien drobny incydent jak był jeszcze bardzo chory i słaby. Wtedy spacerki były maksymalnie krótkie bo nie wolno było mu się męczyć. Był dosłownie wynoszony na rękach pod drzewo i stawiany żeby zrobił siusiu. Jakikolwiek wysiłek konczył się wtedy atakami duszności i kaszlu. A le wracając do tematu....wtedy też dwa razy przytrafiło nam się że do psa doskoczył inny pies biegający luzem. Raz był to mały jamnik który zaczął go podgryzać za łapy a on nawet nie miał siły ruszyć się z miejsca. Innym razem był to duży pies, jego wzrostu ale masywny, skończyło się tym że przewrócił Focusa . Obecnie mimo to że mieszkam pod "nosem" Pól Mokotowskich nie mogę wyjść tam z psem na spacer bo tam raczej na niespotkanie psa nie ma możliwości. Nigdzie nie znalazłam informacji jak oswoić psa z innymi psiakami. Przecież musi być jakiś sposób aby pies zaakceptował inne psiaki. Nie mowie że wszystkie ale przynajmniej część.
×
×
  • Create New...