-
Posts
1245 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by lizka
-
Fotki naszych psiaków (prosimy zakladac oddzielne tematy)!
lizka replied to doddy's topic in Owczarek niemiecki
ayshe ale masz śliczne wnusie :loveu: tyz takie chcem ale u mnie wnusi ani wnusia nie bedzie :diabloti: :lol: -
Biedne owczareczki [*] :-( Na szczescie dzieki Tobie mogły reszte zycia przezyc godnie i szcześliwie...
-
Oj, znam to skądś - moja jamniora [*] była jak sparalizowana i tez jechała na lekach od weta :shake: dzieki bogu sylwester jest raz do roku :roll:
-
Własnie wrociłam z wieczornego spaceru z B. - bylismy dotrzymac troche towarzyswa ONko-podobnemu zakratowanemu co pilnuje obejscia parafii :razz: bidok zestresowany, ale jak przylazł borys to zaczeło sie wąchanko zza krat i wstępy do zabawy :cool3: przynajmniej sie rozluznił chłop na chwile i dostał pare smakoli co miały byc dla B. no i miał z kim obszczekiwac fajerwerki :diabloti:
-
Moj dostaje fioła na punkcie gonienia ( aportowania?) wszelkich rac itp wynalazków takze od popołudnia łazi na lince dla własnego bezpieczeństwa :diabloti: Huk nie robi na nim zadnego wrazenia na szczescie...
-
Ja kupuje te ciasteczka po ok.25 zł ;)
-
I my sie dołaczamy do życzeń :loveu: Wszystkiego NAj NAJ dla całej rodzinki i psiaków :multi: p.s. pieniązki dla sierściuszkow przelałam dopiero dzis ale miałam ciezkie ostatnie 2 tyg.i nie dałam rady wczesniej :oops:
-
Na pewno nie jest za pozno - to jeszcze młody pies. Jak wzięłam Borysa to miał 8 lat - wiadomo, były gorsze i lepsze chwile ale szkolenie ruszyło pełną parą i zrobiliśmy milowy krok na przód także troche wytrwałosci i wszystko sie uda :cool3:
-
I my sie dolaczmy do zyczen noworocznych :cool3: Onkarzom i ONkom wszystkiego NAJ NAJ...:multi: :multi: :multi:
-
[B]ruda[/B] my tez Ci Wszystkiego naj...w nowym roku!!! :multi: :lol: Oj, tez bym sie wybrała na jakas imprezke, nawet miałam jakis czas temu zaproszenie, ale nie wiedziałam jak borysowe zareaguje na strzały i cały ten zamęt i postanowiłam zostac (teraz juz wiem - buras spi w najlepsze :diabloti: ) A mnie przez tego całego Sylwestra przypomniała sie znowu moja sucz [*] z tym okropnym lękiem przed wystrzałami :shake: taka panika ze potrafiła trzymac mocz od południa jak zaczynali strzelac do rana :-( nie było mowy zeby wyszła, ogon podkulony, strach w oczach i pedem do domu...strasznie mi jej brakuje (w styczniu minie rok odkad odeszła)- gdyby nie burasek to nie wiem co by było :placz:
-
ayshe jak pierwszy raz zobaczyłam ze wypruł na łąkach wydarłam sie "STÓJ" i na szczescie stanął ale miałam prawde mowiac tysiac czarnych mysli na sekunde a nogi zrobiły mi sie jak z waty :shake: dlatego dzis juz bedzie usmyczony do końca (a raczej zalinkowany :evil_lol: ) zwłaszcza, ze strzelaja non stop
-
Ja juz dzisiaj burasa ze smyczy nie spuszczam - wariat jak widzi ze leci jakas raca w powietrze czy cuś w tym stylu to rwie sie, zeby ja zaaportowac (?) :roll: w kazdym razie byle tylko złapać bo fajne toto takie co sie swieci w gorze a potem spada a jak do tego dochodzi huk to radocha ze hoho :grab:
-
jak wyszłam z psem po 8 na spacer tak po 12ej wróciliśmy - padam na pysk :roll: i jeszcze pies głupawy dostał i latał z jakms kijasem po najwiekszym błocku ale to norma :diabloti: Dostałam kijasem w szczeke i 2 razy zaliczyłam glebe (to i tak dobry wynik :evil_lol: ) ale dumna jestem z biraska - doskonale odwoływalny, wraca pędem nawet sa inne psy na horyzoncie :cool3: zero wyskoków, ślicznie wszystkie mijał takze przymykam oko na kontuzje heheh :lol:
-
Aaaa, u nas domofon po jakims czasie był obszczekiwany (co zostało wyplewione ze wzgledu na dziecie :razz: ) ale buras daje czadu jak moja córa gra na takim mini pianinku :roll: zaczyna sie wycie i śpiew w takt muzyki jakby wieprza zarzynali - normalnie masakra :diabloti: Szkoda ze nie moge wam tego nagrac bo ubaw po pachy :lol: ( nie jest to wycie bynajmniej - zaczyna sie od wycia i przechodzi w rozne dzwieki z innej planety - nie miałam pojecia ze pies moze cuś takiego z siebie wydobyć :crazyeye: :cool1: ) Tak wiec kolejny krok w ONkowym wykształceniu to wykształcenie muzyczne heh
-
ayshe te 3 owieczki to jescze jako tako ale to stado mnie powaliło :crazyeye: maja co łonki robić :p [b]KOTiMYSZ[/b] B.jak do mnie przylazł miał jakies 8 lat (tak go wet okreslił) do tej pory pamietam jak stał niedaleko a mi pudło mi z półki spadło - zwiał w najdalszy kąt pokoju a jak go zawołałam, to czołgał sie w moim kierunku z podkulonym ogonem i połozonymi uszami :shake: wiem tylko, ze tacy ludzie jak poprzedni własciciele Borysa nie powinni miec w ogole zadnych zwierząt! Zdobywanie jego zaufania troche trwało doszła do tego walka z agresja do psów, na poczatku kwietnia minie rok jak psychol jest ze mna i jest na prawde przyzwoicie :cool3: raz na ruski rok zdarzy mu sie jakis wyskok ma swoje antypatie no ale któż nie ma? :razz: :evil_lol: Mysza niedługo pewnie sie juz zupełnie otworzy, widziałam jej foty - słodka jak nie wiem :loveu: i sliczna babka z niej. Miała szczescie ze do Ciebie trafiła ;)
-
Jak wziełam Borysa (miał wtedy jakies 8 lat) to w ogole nie wiedział co to piłka, nie miał pojecia ze mozna bawic sie patykiem nie mówiąc o juz aportach :roll: Teraz chłop jak widzi piłke to szajby dostaje, nakreca sie na cokolwiek co mam w rece takze da sie wszystko zrobić - trza tylko psa podejść :cool3: :p
-
[quote name='BeataG']Ale wiesz, on generalnie lubi tam chodzić. Na wejściu niemalże mnie zwleka w dół po schodach, zwłaszcza jak w recepcji jest pani Ania, która zawsze jakieś smakole dla biednego zagłodzonego pieseczka znajdzie. ;) No i Wermut wpada, jak drzwi do recepcji otwarte, to próbuje tam wleźć i uskutecznić samobsługę, jak zamknięte, to buch przednimi łapami na ladę (dość wysoką, jak stanie na tylnych łapach, to ledwo mu pychol znad tej lady wystaje) i "proszę mi tu serwować". :evil_lol:[/quote] Dobre :evil_lol: Z a ztym podsikaniem wczorajszym to tez mi kopara opadła - zwłaszcza, ze on nawet na osiedlu juz nogi nie podniesie bo raz ze ma zakaz :razz: a dwa, ze sie po prostu czepiaja o sikajace psy i wole miec spokoj. Samochodu nigdy chyba nie oblał a tu takie cuś :roll: no nic, traktuje to jak jednorazowy wyskok :diabloti: A do lecznicy to musze go siłowo wciągac :roll: jak mu powiem "chodz" to idzie, ale zaraz w tył zwrot i gdzie tu uciekac pańcia, gdzie? :cool3: i chocby w poczekalni tysiac boksiów było to "mnie tu ni mo, ja taki maleński sobie w kąciku przykucne tylko :evil_lol: " Ale w gabinecie juz jako tako - nawet jajca da sobie obadać taki sparaliżowany :lol: Jak widzi ze sie zbieramy do wyjscia to taki power ze leci przewracajac wszystko co ma na drodze. Dawniej nie było poblemow, ale mu odwaliło jak naraz chyba z 7 zastrzyli dostał jak sie struł :mad:
-
Zle sie wyraziłam - oblał wejscie do windy cfaniak :diabloti: A rano wyłazi na spacer, stoi przy wejsciu i wącha to miejsce z miną "uooo, pancia no ktoś tu musiał sie zlać - co za bezczelny typ" :evil_lol:
-
Buras oblał winde - nie zeby był 2 godz.wczesniej na spacerze :roll: :mad: Oblewanie windy tosmy przerabiali jak do mnie przyszedł - cuś mu sie poknociło, bo kupiłam nowy chodnik do pokoju łazi i węszy, nie pasuje mu :p
-
[quote name='ayshe']padniety shadowski:evil_lol: [IMG]http://img81.imageshack.us/img81/1833/lack19jk3.png[/IMG] taki pokot byl z boczku:diabloti:[/quote] To on czasami pada? :crazyeye: :megagrin: :megagrin: :megagrin:
-
Moj ONek chodził w kolcach przez jakis czas (dla korekty niepożądanych zachowań) - na smyczy nigdy nie ciągnął, wiec kolce nie sprawiały mu wtedy bólu. Teraz znowu chodzi w zwykłej obrozy i jest juz ok :cool3: Szczeniakowi w zyciu bym kolczatki nie załozyła, wystarczy troche cierpliwosci zeby nauczyc psa aby nie ciągnął na smyczy (dorosłego zreszta tez) dodam, ze zaden z moich wczesniejszych psow nie chodził w kolcach
-
Azula pewnie czekała na prezenty :evil_lol: ale ona dostojna sie zrobiła :crazyeye: pannica nie do poznania normalnie ;) :lol: :loveu:
-
Ja miałam o tyle cięzej, ze Borys nie bał sie zadnych dzwieków - zaden huk nad jego uchem nie wywoływał jakiejkolwiek reakcji :roll: Ale jezeli pies zna słowo NIE, NIE WOLNO (cokolwiek w tym stylu) to powinno go pohamować - u nas obecnie sie sprawdza. Schodzenie z drogi owszem, ale na dłuzsza mete to chyba nie najlepszy pomysł. My tak schodziliśmy i schodziliśmy, ale nie rozwiązywało to problemu. Trzeba stopniowo zmniejszać dystans jaki dzieli psa od innych, metodą nagród i pozytywnego wzmacniania da sie zdziałać cuda, choc nie trwa to tydzień, bo to jednak mozolna praca ale jednak :roll: No i kastracja moze pomóc (choc niestety nie musi)-ja bym dziada wykastrowała, ale mamy milowy krok na przód plus to, ze serducho jednak nie teges i sie boje troche :oops:
-
Ja ostatnio miałam przyjemnosc rozmawiac z naszymi strózami prawa :evil_lol: pies w miejscach publicznych musi byc na smyczy (kaganiec dodatkowo obowiązuje te z listy) w pozostałych miejscach moze biegac luzem (ale w kagańcu) Akurat byłam nad Wisłą, niedaleko Wawelu i powiedzieli mi, ze swojego Onka jak najbardziej moge puscic luzem w kagańcu nawet tam :crazyeye: zgłupiałam zupełnie bo tożto miejsce publiczne :roll: ale kolejny patrol ktory sie nawinął potwierdził. Pare dni temu pies latał luzem po łąkach za osiedlem i tez nie było problemu jak nas mijali, takze mysle ze nic sie nie zmieniło :cool3: