Nareszcie na wątku Emisi popłakałam sobie z radości, chociaż cieszyłam się też nieprzytomnie, kiedy Emir zamieszczała komunikaty o coraz lepszym samopoczuciu psiny... Próbowałam obejrzeć znów film, na którym Emir opowiada, co spotkało sunię, ale nie dałam rady... Nic to! Jestem absolutnie przekonana, że Emir i wszyscy wspierający ją mają gigantyczne zasługi w niebie :)