bylismy bardzo zadowoleni z tej adopcji, no ale coz wyszlo jak wyszlo. ta pani brała już od nas z azylu psa, który odszedł (juz nie pamietam na co) i przyjechala po kolejnego przyjaciela. wybrala Brutusa. chlopak wrocil... ale za to wziela innego psiaka który tez juz byl raz adoptowany, niestety pechowo - Tarzana. i on sie sprawuje bardzo dobrze i jest wszystko ok. z jednej strony lipa bo brutus wrocil, czyli wiadomo, nagle rozstanie z osoba do ktorej sie przyzwyczail, itd :( ale z drugiej w sumie Tarzan dostal swoja kolejna szanse...