Bambulek zawojował również moją Koleżankę, miała pretensję, że nie zdążyła pożegnać się z nim. Rozważała na serio jego adopcję.
Ja zapamiętam go jako uśmiechniętego, tańczącego na łapkach psiaczka, który pędził po spacerku do mieszkania, który zaufał mi i zaczął sam przychodzić do łóżka (mogę się teraz przyznać, że pozwoliłam:oops: ), aby się poprzytulać...
Ogromnie cieszę się, że znalazł nareszcie prawdziwy dom i kochających go ludzi.