Witam wszystkich w tym wątku. Spieszę (no... może nie tak bardzo) donieść, że znana tu Karusia (obecnie MUSZKA) znalazła swoje miejsce u mnie. Mieszka teraz w Otwocku, na osiedlu Ługi, w bloku na pierwszym piętrze. Jest tu już prawie dwanaście dni. Idealna. Cicha, spokojna, wdzięczna. Dobrze je i śpi. Na wstępie byłyśmy u weterynarza. Psia książeczka uzupełniona. Zaprzyjaźniamy się. Chodzimy na spacery. Jest gdzie. Ze wschodniej strony zieloną łąka, cała w gęstych, wysokich chaszczach, tuż tuż sosnowy las. Wszędzie widać "psie" ścieżki. Martwią mnie tylko liczne (bardzo) ślady "łomżingu", a generalniej to "piwingu" albo wysokoprocentowego "alkoholingu" ("ale te ludzie brudzo!"). Muszka wyleguje się teraz na mojej wersalce, co chwilę łypnie na mnie okiem i znów się rozciąga na całą długość. Gdyby umiała mówić, pewnie chciałaby, żeby serdecznie pozdrowić uczestniczki (-ów) tego forum, co niniejszym czynię.
:) :) :)