Jump to content
Dogomania

Biafra

Members
  • Content Count

    1724
  • Joined

  • Last visited

Posts posted by Biafra

  1. [quote name='Olga7']Ten przyklad wlaściela kucyków jest dowodem ,by natychmiast w takiej sytuacji dawać do podpisania oświadczenie o zrzeczeniu się zwierząt. Samo ustne zrzeczenie się,nawet przy świadkach ,nie jest wiążące,jak widać .[/QUOTE]

    Właściciel zrzekł się na piśmie, nie ustnie.
    Dwukrotnie- najpierw podpisał ogólne zrzeczenie z wyjaśnieniami, że ze względu na swój wiek oddaje zwierzęta, bo nie jest w stanie dalej się nimi opiekować,

    następnie został spisany w stajni protokół przekazania 35 koni z wyszczególnionymi opisami zwierząt, gdyż większość nie miała paszportów.
    W protokole było także zawarte na piśmie porozumienie , że do czasu zorganizowania bezpiecznego transportu, konie zostaną na posesji.

    Nie jest łatwo wynająć koniowóz na 8 koni, bo takich aut w okolicach Krakowa prawie nie ma .
    Są mniejsze, ale nie chcą brać odpowiedzialności za transport cudzych koni.
    Przewiezienie 35 kucyków dwukonną przyczepką nie wchodziło w rachubę... 17 kursów po 50 km w jedną stronę zajęłoby chyba dwa tygodnie.

    W dniu gdy transport przyjechał na miejsce Pan właściciel nie wydał koni.
    Policja mimo otrzymania od nas tych spisanych zrzeczeń i protokołów też za bardzo nie chciała współpracować twierdząc, że nasz spór to sprawa cywilna i czy Pan przetrzymuje nasze kucyki czy dalej swoje zadecyduje Sąd.

    Teraz czekamy na decyzję Sądu, co potrwa jak wszystko w tym kraju.
    W między czasie Pan razem z Kierowniczką Związku Hodowców Koni w Krakowie, porozwozili kucyki po różnych hodowcach na terenie małopolski.

    Jeden plus z tej sytuacji jest taki, że konie są chwilowo zaopiekowane.
    Co dalej postanowi Sąd tego chyba nie wie nikt.

  2. Tutaj jest link do wydarzenia na FB,rozsyłajcie proszę znajomym.[URL="http://www.facebook.com/pages/Fundacja-Zwierz%C4%99-nie-jest-rzecz%C4%85/132664173466585?ref=hl#!/events/170509539754336/"]


    http://www.facebook.com/pages/Fundacja-Zwierz%C4%99-nie-jest-rzecz%C4%85/132664173466585?ref=hl#!/events/170509539754336/[/URL]

    Tym biedakom nie uda się już pomóc, ale 35 jeszcze czeka na ratunek :-(

    [IMG]http://www.konie.sos.pl/zdjeciadododania/zwierzeta/konajacy kon.jpg[/IMG]

    [IMG]http://www.konie.sos.pl/zdjeciadododania/zwierzeta/padla klaczka.jpg[/IMG]

  3. Ta historia ma ciąg dalszy.
    Minął prawie rok od czasu gdy ratowaliśmy Łatka.

    Dzisiaj ratujemy 35 koni, które jeszcze zostały w tej makabrycznej stajni.
    Udało nam się doprowadzić do zrzeczenia przez właściciela pozostałych koni.
    Szukamy dla nich pomocy i ratunku...
    Tutaj jest nowy wątek . Zapraszam

    [URL]http://www.dogomania.pl/forum/threads/236132-35-kucyków-w-makabrycznych-warunkach-Pomóżmy-!?p=20009433#post20009433[/URL]

  4. [COLOR=#666666]Ten wątek jest w zasadzie kontunuacją naszych wspólnych dogomaniackich działań :lol: , które miały miejsce prawie rok temu . Wtedy ratowaliśmy kucyka, a za jego sprawą za sporo przesadzone pieniądze uratowaliśmy wspólnie jeszcze dwie najsłabsze klacze.
    W tej strasznej stajni zostało wtedy jeszcze 40 koni...

    Do dzisiaj. Doprowadziliśmy do zrzeczenia się właściciela 35 kucyków.
    Szukamy dla nich ratunku.
    Tutaj jest stary wątek :

    [URL]http://www.dogomania.pl/forum/threads/220349-Chcieliśmy-Ocalić-Kucyka-z-wysypiska-a-uratowaliśmy-TRZY-)))-![/URL]

    ----------------------------------------------------------------------------------------------


    Gnój, bród, głód, ciemności, robactwo i resztki spalonej stajni w której żyje 35 kucyków. Kiedyś stadnina z osiągnięciami i renomą, dzisiaj istna masakra , z którą stary i schorowany człowiek - hodowca przestał sobie radzić... Sytuacja chyba przerosła już wszystkich.

    12 lat temu w stajni wybuchł pożar.Spłonęło wtedy 8 koni i spora część zabudowań. Wydawało się, że to już koniec stadniny na krakowskim Złocieniu, jednak mimo tego, że większość boksów nie nadawała się do użytku i stanowiła zagrożenie dla koni, zwierzeta tam powróciły.
    Pomimo skarg okolicznych mieszkańców, miłośników koni i kontroli organizacji pozarządowych oraz Inspektoratu Weterynaryjnego i Budowlanego hodowla trwała dalej, coraz bardziej przypominając pseudohodowlę - bez nadzoru, opieki weterynaryjnej i jakichkolwiek zasad.
    Słabsze konie, które były odpędzane od jedzenia i picia umierały a silniejsze zaniedbane z powykrzywianymi kopytami i skołtunioną sierścią nie mogły znaleźć nabywców.

    Stajnia graniczy z osiedlem bloków . Z okien ludzie przypatrywali się tragedii zwierząt konających często na podwórku i pisali kolejne skargi ...
    a w stajni dalej nie było poprawy.

    Zbliża się kolejna zima, walący się na konie dach i resztki ciasnych ciemnych komórek stanowią zagrożenie nie tylko dla żyjących tam koni ale dla ludzi, którzy tam wchodzą. Na podwórku znajduje się składowisko złomu i wszelkich odpadów metalowych, o które ranią się zwierzęta.

    Konie trzeba jak najszybciej przewieźć w bezpieczne miejsce.
    Udało nam się doprowadzić do zrzeczenia się właściciela 35 koni na rzecz naszej Fundacji. Prawie wszystkie to kuce szetlandzkie różnej maści i rozmiarów oraz cztery hucuły.

    Bardzo potrzebujemy Państwa pomocy !
    Potrzebne jest siano, witaminy, pasty na odrobaczenie, kantary i uwiązy dla koni rozmiar pony lub "dwójka" , szczotki i zgrzebła - konie są całe poklejone kołtunami ostów i resztek roślin, środki do odkażania skóry typu "manusan" oraz wszystko co może się przydać małym kucykom.

    Dary można wysyłać na adres :
    Fundacja "Zwierzę Nie Jest Rzeczą"
    32-444 Głogoczów 847

    Potrzebne także pieniądze na wynajęcie transportu do przewożenia tak dużej ilości koni oraz na zapłatę dla weterynarzy.

    To ogromne przedsięwzięcie logistyczne oraz finansowe ale wierzymy , że wspólnie z Państwa pomocą damy radę uratować te koniki. Zima nas goni, musimy zdążyć przez śniegiem.
    Kucyki będą wydawane do adpocji. Będziemy szukać dla nich bezpiecznych domów na dożywocie.

    Darowizny na pomoc kucykom można wpłacać na nasze konto z dopiskiem "kucyki" :

    nr konta PKO Bank Polski S.A.:
    07 1020 2906 0000 1702 0256 2460

    Dla przelewów zagranicznych:
    BIC ( SWIFT) : PKOPPLPW
    IBAN : PL581240 1170 1111 0000 2420 9674

    paypal : [email][email protected][/email]

    [IMG]http://www.zwierzeniejestrzecza.org.pl/zdjeciadododania/zwierzeta/kucyk1.jpg[/IMG]

    [IMG]http://www.zwierzeniejestrzecza.org.pl/zdjeciadododania/zwierzeta/kucyk.jpg[/IMG]

    [IMG]http://www.zwierzeniejestrzecza.org.pl/zdjeciadododania/zwierzeta/huculp2.jpg[/IMG]

    [IMG]http://www.zwierzeniejestrzecza.org.pl/zdjeciadododania/zwierzeta/huculp3.jpg[/IMG] [/COLOR]

    [IMG]http://www.zwierzeniejestrzecza.org.pl/zdjeciadododania/zwierzeta/huculp4.jpg[/IMG]

  5. [quote name='Szarotka']O Fred przeniosl sie do miasta :):)[/QUOTE]


    Przeniósł, przeniósł :p
    I nie powiem kto wpadł na ten wspaniały pomysł :B-fly:

    Wiedziałam, że on na kanapie będzie się czuł doskonale.
    W końcu nie będzie musiał pilnować, stróżować, być czujny i odważny...albo udawać , że to robi :evil_lol:
    W końcu bedzie mógł się wywalić na ciepłym posłaniu i robić to co kocha najbardziej- czyli NIC !

    Co prawda wszyscy początkowo pukali mi palcem po czole , ale udało się !
    Mam nadzieję, że Fred mnie nie zawiedzie i nic nie wywinie, bo będę musiała zapłacić za kuriera z wieeelką kudłatą paletą :smhair2:

  6. [quote name='evita2000']Pięknie wygląda, chyba dobrze mu u Pani Grażyny.
    15 października przelałam moje deklaracje 10 zł X 3 czyli 30 zł za wrzesień, październik i listopad. Jak Leoś stoi z finansami? I jeszcze chciałam zapytać czy zbieramy dalej pieniądze na kojec żeby przenieść Leo do Biafry?[/QUOTE]

    Też się dołączam do pytania, co z tym kojcem ?
    Bo nie chcialabym,żeby sytuacja zrobiła się dziwna :shake:
    Wiem, że była/trwa zbiórka na podwójny kojec dla Leo i Gerdy, ale temat jakoś umarł...
    Z tego co uzbieraliśmy nie ma szans zamówić kojca, był chyba jeden bazarek na Leo jeśli nie jestem w błędzie.
    Jeśli Leo ma zostać tam gdzie jest to może ja poprostu zwrócę te pieniądze i zostaną przeznaczone na Leo ?
    Bo czuję się trochę głupio i nie wiem co dalej robimy :oops:

  7. Biedny ten Donald i to bardzo ....
    Nie dość , że pies siedzi w klatce i schronisko chce go uśpić - bo nie wiadomo jaki jest,
    to jeszcze nikt nie ma odwagi pojechać w wolnej chwili i zabrać go na spacer, żeby ocenić sytuację.

    Sporo osób ma za to dużo czasu, żeby z góry oceniać pracę jaką ktoś chce niemal za darmo z tym psem wykonać, zakładając z góry, że bedzie bity maltertowany i poniżany.
    Wątek teraz będzie o tym na czym można powiesić psa i czy i jak zajmuje się w naszym kraju Policja.
    Zaproponowałam miejsce dla niego, bo innych chętnych brak. Trzeba coś zadecydować.

    Jest też propozycja Katarzyny na bezpłatną konsultację i nikt się nawet do tego nie odniósł.
    Czy pies miałby gdzie mieszkać w czasie szkolenia? Czy to tylko jednorazowa konsultacja, bo pies wyciągnięty ze schroniska nie może tam wrócić. Jak miało by to wyglądać ? I kto go ewentualnie mógłby na tę konsultację zawieźć.

    Ktoś ma jeszcze jakieś inne miejsce dla niego ?

    Fundacja " Zwierzę Nie Jest Rzeczą" z 1% otrzymanego w tym roku przeznaczy te brakujące 55zł na Donalda przez 6 miesięcy.
    Obojętne dokąd pojedzie.
    Tylko podejmijcie jakąś decyzję.

    Wylewanie wiadrami krytyki na innych nie poprawi jego sytuacji . To wątek psa. Chcecie metody naturalne, behawiorystę - poświęćcie proszę swój czas zamaiast bić pianę i poszukajcie mu gdzieś miejsca, gdzie może żyć i dostać jakąkolwiek szansę. Bo jak do tej pory NIKT go nie chce. Nawet na głupi spacer pies nie ma szans.

  8. Anja poprosiła mnie, żebym napisała kilka słów o hotelu.
    Wklejam linkę do ich strony , można sobie pooglądać.
    [URL]http://www.szkolenieihoteldlapsow.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=70&Itemid=478[/URL]

    To jest komercyjny hotel, nie dogomaniacki.
    Cena za dobę pobytu psa to 40 zł. Ja od bardzo dawna przechowuję u nich bezdomne psy, i ze względu na to, że psy są własnością Fundacji płacę 15 zł za dobę.
    Współpracowali też z innymi organizacjami. Oczywiście nie na wielką skalę, bo miejsc mają niewiele i potrzebują wolne kojce na psy które są w tresurze , czy od prywatnych właścicieli.

    Szkolenie psa zaczyna się od 1000 zł wzwyż.
    Uprosiłam ich,żeby w cenie pobytu spróbowali popracować z Donaldem , bo nie ma dla niego za bardzo innego ratunku. Zgdzili się na okres próbny. Jeżeli okaże się , że Donald, tak jak było napisane wcześniej stanowi zagrożenie dla ludzi i zwierząt, bo np. jest "chory psychicznie" to nikt nie będzie z nim pracował .
    Trzeba bedzie podjąć decyzję o eutanazji i osoby, które wpłacają na niego pieniądze powinny być świadome tego, na co się decydujemy.
    Osobiście uważam, że taka próba jest lepsza niż trzymanie go do końca życia w kojcu w schronisku z metką " nie podchodź, bo CHYBA jest niebezpieczny" .

    Co do rachunków, to tak, hotel wystawia rachunek na koniec miesiąca.
    Co do pytań odnośnie behawiorysty i szkoły jaką skończył .
    No coż, piłeczek niestety nikt mu nie będzie tam rzucał...
    Pan, który zajmuje się szkoleniami psów pracował 20 lat w Policji. Był przewodnikiem psa i zajmował się szkoleniami.
    Szkoła policyjna dla psów, jest dosyć konkretna.
    Nikt nie używa klikiera czy zabawek.
    Problemem Donalda było skakanie z zębami do twarzy/szyi, potarganie apaszki behawiorystce itd.
    Umówiliśmy się, że będziemy sprawdzać po pierwsze, czy pies jest zrównoważony, a po drugie czy przy puszczeniu go na pozoranta, tylko straszy, bo nie wie jak sie zachować czy faktycznie może dotkliwie pogryźć.
    Jeśli może pogryźć , to czy bedzie szansa nauczyć go, że tak nie wolno robić, czy też jego ataki nie wynikają z żadnej konkretnej przyczyny . Tzn atakuje bez ładu, składu i powodu.

    Jeżeli uważacie, że Donald powinien trafić do behawiorysty, który pracuje innymi metodami to jeszcze jest trochę czasu , żeby się zastanowić nad innym rozwiązaniem.

    Druga dość istotna sprawa- hotel nie będzie logował się na dogo i wklejał zdjęć Donalda.
    Ja tam często bywam ze względu na moje kundelki, które tam trzymam z braku miejsca u siebie- mogę wtedy jakieś zdjęcia pstryknąć. No i oczywiście napisać czy robi jakieś postępy czy nie. Zresztą Anja jest ze mną w kontakcie telefonicznym , więc nie ma problemu z komunikacją.

  9. [quote name='mmmonika']dołożyłam troszkę grosza na jedzonko i utrzymanie Gerdy do mojej wpłaty kojcowej przez siepomaga - dopiero teraz bo mialam perypetie z karta kredytowa i zablokowali mi wszystkie platnosci...:oops:
    Teraz puściłam z konta, więc jest na 100%[/QUOTE]


    Wszystko doszło, bardzo dziękuje :multi:

    U Gerdy bez zmian. To znaczy robi się coraz bardziej namolna :evil_lol: i wyje gdy chcę nakarmić albo wyprowadzić innego psa.
    Cały czas chce chodzić przy nodze.

    Ostatnio miała przykry incydent z Punto...
    Tzn Punto wydostał się przez ogrodzenie, bo nie mógł znieść, że ona ciągle za mną wyje.
    Do tej pory to on był najbardziej uciążliwy :evil_lol:
    Podbiegł do niej i nic się nie działo, dopóki nie zaczął jej wyżerać z miski.
    Gerda zaczęła szczekać, głównie na mnie bo zobaczyła , że biegnę do nich.
    Punto jak usłyszał szczekanie rzucił się na nią. Gerda się wycofała i schowała do za kozi domek a Punto musiałam za szmaty holować na jego miejsce, bo po drodze próbował jeszcze dosięgnąć jej jedzenia.

    Gerda rozglądała się na boki i nie wiedziała co zrobić.
    Na prawdę kolejny raz się nad tym zastanawiam, czy schronisko na pewno wydało mi tego psa co trzeba...
    :mad:
    Nie wiem jakim cudem ona coś zagryzła
    :shake:

    Ona ma kompletnie uległy charakter. Gdyby Punto próbował tylko wykonać taki manewr np z moją Grandą, która już jest stara, ślepa i ledwo żywa ...to mogłabym sobie go teraz wypchać :roll:

  10. Dzięki za pomoc wszelką i że zaglądacie do Gerdy, bo ja już na nic nie mam czasu :oops:
    Pies jest cudowny. Cały czas biega luzem, pilnuje się nóg, nie zauważa ani kotów ani innych psów.
    Nikogo nie zaczepia, nie obwąchuje, nie jeży sierści. NIC

    Jest bardzo we mnie wpatrzona, szybko przybiega jak ją zawołam.
    Nie mogę uwierzyć, że ktoś ją zgubił. Dlaczego trafiła do schronu nie rozumiem :shake:

    Jest bardzo czysta i ostrożna. Tzn nie jak kaukaz :lol:
    Patrzy po czym idzie, gdze stawia nogi, nie wylatuje z domu z krzesłem dookoła szyi czy firanką zaczepioną o obrożę .

    Waży 38 kg.
    Niestety Panie wetki , gdy powiedziałam że ona młoda jest popatrzyły na mnie z politowaniem.
    Biedna Biafra...najpierw stwierdziła , że Punto jest młody, a teraz Gerda
    Chyba pora się udać na emeryturę;)
    Mam u siebie same staruszki, które śpia, śpią śpią są głuche i ślepe to jak trafił mi sie pies który biega na własnych nogach i słyszy jak do niego mówię to od razu wydaje mi się młody :splat:

    Trzeba napisać , że jest w średnim wieku...
    ale bardzo aktywna i zdrowa

  11. Ocena w schronisku takiego problemu nie ma najmniejszego sensu
    To nie jest poblem z chodzeniem na smyczy, czy posikiwaniem, który można ćwiczyć.
    Trzeba znaleźć podłoże agresji i zobaczyć do jakiego momentu pies jest w stanie się posunąć.
    Na to trzeba czasu. Minimum zaufania czy podstaw przyjaźni.

    Ideałem byłoby dać mu chociaż 3 miesiące.
    Uzbierać deklaracje, posłać na szkolenie i podjąć męską decyzję co dalej.
    Tylko czy znajdą się chętni żeby pomóc w sprawie, która nie wiadomo czy zakończy się happy endem...

  12. Przyszłam na zaproszenie Ocelot.
    I nie mogę tego spokojnie czytać :shake:

    Niestety nie moge go wziać do siebie, mam już kilka psow skazanych na eutanazję i nie podołam czasowo kolejnemu.
    Wy martwicie sie kto go ewentualnie adoptuje , jak jakimś cudem uda się go "wyprostować" a ja mam problem kto pomoże w adopcji psów, które trafiły do mnie jako potwory mordujące i zagryzające w schroniskach a potem pierwszego dnia się okazało, że liżą po rękach pokładają się na ziemi i nijak nie potrafię sobie wyobrazić , że mogły komuś zrobić krzywdę ...
    I chetnych do pomocy w adopcji brak :-( Bo przestało wiać grozą i sensacją.

    Kojec nie jest miejscem dla psa, schronisko to masakra. Bardziej wrażliwe psy wysiadają psychicznie ...i przestają zachowywać się jak psy.
    NIE MOŻNA patrzeć przez kraty i wydawać jakiekolwiek opinie na temat psa.
    Nie każdy pies się łasi. Większość nie lubi gdy dotyka je obca osoba, zabiera na spacer czy przyglada mu sie.

    [B]"Rzucił sie behawiorystce na szyję i potargał chustkę ..."
    [/B]Na prawdę chyba nikt z Was nie widział jak rzuca się pies.
    Z Pani behawiorystki nic by już nie zostało , bo jedna osoba NIE JEST w stanie odciągnąć psa od człowieka. Nie tej wielkości. Pies momentalnie rzuca się na osobę, która go odciąga.
    Owczarek niemiecki potrafi wciągnąć opiekuna do kojca i rozszarpać...

    Kilka lat temu trafił do mnie kaukaz Baca. Ugryzł w Boguszycach dwie lub trzy osoby , bo weszły obce na wybieg w schronisku. Miały dobre intencje, ale dla niego były obce. Podbiegł do Zofii, uderzył ostrzegawczo zębami w łydkę i okazało się , że łydki nie ma i trzeba bylo zakładać kilkanaście szwów, a zdjęcia pojawiły się na dogo jako argument za eutanazją.

    Baca w domu okazał się najbardziej zrównoważonym psem jakiego miałam. Niestety nigdy nie znalazł własnego domu. Był wiekowy i to odstraszało wszystkich.

    Bojar- pies zaspawany w ciasnej klatce na dwa lata przez właściciela. Bo podobno potwór i morderca. Gmina i schronisko było za eutanazją bo wszyscy się go bali. Pojechałam na miejsce, pies wyszedł, chętnie wsiadł do koniowozu i zapomniał o poprzedniej "rodzinie" . Nie lubi mężczyzn, straszy czasami zębami z nerwów,gdy nie wie jak się zachować ale nie ma zamiaru nikogo gryźć.

    Gerda-do eutanazji w schronisku. Mieszaniec kaukaza zagryzła (podobno) trzy suki. Mam ją miesiąć i jakoś za nic nie mogę w to uwierzyć. Suka chodzi za człowiekiem jak cień pomiędzy psami, kotami, końmi i wyje ze szczęścia na widok czteroletniego dziecka, żeby chodzić jej przy nodze.

    Takich przypadków jest na prawdę sporo. Oczywiście nie można kaukazów porównywać do reszty psów , bo one mają wrodzoną skłonnosć do gryzienia i praca z nimi polega na zupełnie innych zasadach. Podaję je tylko jako przypadki ewidentnych pomyłek "miłośników psów" . Już dawno miały być w piachu.

    Czy Donald gryzie ?
    Co znaczy rzuca się do gardła?
    Oceny Pani behawiorystki "zmiany w mózgu" nie skomentuję...

    Większość psów nie potrafi gryźć.
    Psa trzeba zabrać nie do hoteliku, tylko do szkoły gdzie odbywają się szkolenia psów obronnych i zobaczyć jak się zachowuje.
    Trzeba go trzymać we dwie osoby na linkach i puścić na pozoranta.
    Może skacze na człowieka lub straszy ale co dalej? Czy uderzy nosem, kłapnie zębami ? Czy potrafi otworzyć cały pysk i złapać za twardy rękaw, czy się wycofa ?

    Ja mam staruszkę mieszańca mini owczarek niemiecki. Takie 20 kg.
    Do każdej obcej osoby startuje z takim hukiem, wydzierając z pod siebie kamienie z ziemią z nastroszoną sierścią,że KAŻDY mdleje. Nikt za żadne skarby koło niej nie przejdzie.
    Kiedyś doszłam do wniosku, że może warto jakoś ją podszkolić, żeby nie narobiła mi wstydu i problemów i spróbowaliśmy ją rzucić na rękaw żeby najpierw zobaczyć do czego wogóle jest zdolna...
    I okazało się , że do niczego. Warczy i szczeka ale nie potrafi nawet uszczypnąć. Za nic nie otworzy pyska .
    Dwa razy zdarzyło jej się uderzyć nosem a potem szybko chowała się za moje nogi.
    Mimo kilku prób nie udało się . Ani razu nie ugryzła. Co nie przeszkadza jej dalej robić mega zadymę jak ktoś się zbliża. Kazdy mi mówi, że mam potwora niebezpiecznego dla otoczenia i powinnam ją izolować.

    Najłatwiej jest oceniać patrząc na zdjęcie, czy oglądając psa z daleka.
    Dlaczego piszecie, "co to będzie jak uzna tylko jednego Pana" ... A co, ma uznać cały naród ? Że każdy przyjdzie, zabierze na spacer kiedy bedzie chciał ? Pies to nie jest zabawka ani przedmiot.
    Ok. jest bezpański, ale ma jakąś "tożsamość" .Widocznie nie rozumie dlaczego obce osoby do niego podchodza. Może jak będzie z jedną osobą poczuje ,że ma dom i zacznie normalnie funkcjonować.

    A może nie zacznie.
    Uważam, ze tylko treser , który uczy psy gryźć i robi szkolenia PO może ocenić JAK i czy wogóle ten pies gryzie. A jeśli gryzie czy da się go odwołać czy też nie panuje nad sobą i gryzie w amoku tak, że trzeba go na linach odciągać.
    Bo może sie okazać, że para z niego ujdzie w pierwszej minucie.
    Wygląda to zawsze strasznie, zwłaszcza dla osób, które nigdy nie widziały jak pies z biegu atakuje czlowieka. Ale w większości przypadków okazuje się, że pies nie nadaje się do obrony.

    Mogę zaoferować 100 zł przez pół roku. Na sprawdzenie jego zachowania jeżeli będzie rokował.
    Nie piszę się na hotelik w którym jest 20 psów i Donald trafi do kojca, bo nie wierzę , że ktoś będzie miał dla niego czas. Dalej bedzie się czuł jak przedmiot.
    Zbyt dużo osób zaczęło nadużywać słowa behawiorysta. Taka moda chyba ...
    Przyjechała Pani i oceniła, że pies nie rokuje. Co zrobiła, żeby zapracować na zaufanie psa. Na ile się z nim zżyła. Miał przeczytać etykietkę z nazwiskiem i być miły, bo kolejna obca osoba go przestawia.
    Widocznie są jakieś dwie odmiany : behawiorysta, który w pocie czoła pracuje z psem i behawiorysta-krytyk, który wróży z fusów. Pies jej nie polubił i się obraziła.
    Najłtwiej się pracuje z pieskem, który liże po rękach, bo wtedy odnosimy same sukcesy...
    Tylk pytanie czy pracujemy dla siebie czy dla psa ?

    Trzeba się zastanowić, czy pomagamy jedynie psom, którym pyszczek i oczy na dzień dobry układają się na kształt orderu wdzieczności , czy także psom, które w podzięce potrafią jedynie odwrócić się na pięcie i odejść spokojnie w swoja stronę, bo tak postrzegają szacunek czy uległość wobec człowieka.

    Odnośnie wcześniejszych komentarzy, że życie psa nie może być cenniejsze od człowieka- absolutnie się z tym zgadzam. Jeżeli okaże się , że Donald z powodu nie znanej nam przeszłości nie jest w stanie żyć przy człowieku powinien zostać uśpiony. Dożywocie w schronisku bez szans na poprawę warunków jest znęcaniem się nad psem.

  13. Troszkę mnie tu nie było, bo jakoś wyjątkowo paskudnie się pochorowałam a mam baaardzo przeterminowanego newsa ;)

    Sytuacja Gerdy trochę się zmieniła- niekoniecznie na lepszą :oops:, ale na pewno nie zostanie uśpiona i na pewno szuka nowego domu.
    Warunki do życia ma raczej średnie , bo nic nie udało mi się wykombinować ale jest cała i zdrowa.
    Możecie mnie zastrzelić, ale nie mogłam spać spokojnie wiedząc, że pies zostanie uśpiony.
    Rozmawiałam ze schroniskiem i Pani potwierdziła, że pies jest delikatnie mówiąc problematyczny.

    Doszłam do wniosku, że mając hektar starego sadu i psa do eutanazji nie mogę tego tak zostawić...i postanowiłam , że Gerda wybierze sobie drzewo do którego ją przywiążę a jak będzie lać deszcz to zostanie jej koniowóz do zamieszkania.

    Skoro nikt więcej nie chce dać jej szansy to lepsze to niż śmierć.

    Dzięki pomocy Pati C , Gerdę udało się przetransportować najpierw na noc do Warszawy i przenocować w ogródku, a nastepnego dnia do mnie.
    Przyjechała trochę naburmuszona i patrzyła spode łba, ale po tylu godzinach w kontenerze trudno jej się dziwić.

    Chciałam ją wziąć na spacer, żeby odreagowała , trochę pobiegała...ale nic z tych rzeczy.
    Żaden sad, żadna przestrzeń, teren ją wogóle nie interesował. Żaden spacer. Zobaczyła tylko gdzie mam drzwi do domu , wlazła do kuchni i położyła się pod stołem.
    Przeleżała cały dzień, zaczęła piszczeć pod drzwiami na siku, wysikała się w 3 minuty i znowu pod stół.

    Próbowałam ją przekonać żeby trochę uczestniczyła w codziennym życiu, ale nic z tych rzeczy.
    Żadne obchody ją nie interesują, psów wogóle nie zauważa, biegać nie lubi, chodzi przy nodze jak kręcę sie blisko domu i robi to czego NIENAWIDZĘ :evil_lol:, co chwilę nadeptuje mi na podeszwę klapka jak podrywam nogę od ziemi, przez co lecę co chwilę na pysk.
    Mam jednego "mni owczarka niemieckiego " i mam ochotę mordować jak mi to robi.
    Tyle łąki, lasu i pola a one teraz DWIE deptają mi po nogach, jakby nie mogły conajmniej metr obok iść :evil_lol:

    Co do wyglądu samej Gerdy. Jak się naburmuszy i odwróci głowę to ma spojrzenie kaukaza. Jak jej coś nie pasuje to też potrafi groźnie popatrzeć.
    Jak dla mnie jest mała i raczej pomieszana z jakimś collie. Jest długa, macha ogonem na boki jak chodzi, ma białą kryzę wokół szyi i kropeczki na łapach. Sierść też raczej gładka, śliska, przy ciele.

    Żadnej agresji ani oporu u niej nie zauważyłam. Próbowałam nawet na samym początku na spacerze pociągać nią co chwilę , raz w prawo raz w lewo, zmieniać kierunki, przeszkadzać przy sikaniu, przestawiać z miejsca na miejsce i nic. Zero jakiegokolwiek oporu. Zero własnego zdania. Jest bardzo podporządkowana człowiekowi i bardzo zależna od jego woli. Bardzo wpatrzona, stara sie wyprzedzić polecenia.
    Jest bardzo towarzyska, pięknie chodzi na smyczy. Małe dziecko spokojnie mogłoby ją prowadzić.
    Na czterolatkę reaguje normalnie, bez jakiegoś pobudzenia czy nadmiernej ciekawości. Po prostu jest i już.

    Jest bardzo czysta. W porównianiu do moich kaukazów zachowuje się jak dama.
    Nie to co Granda- leje od tygodnia, błoto płynie tonami i jak zostanie metr suchej trawy , to zamiast stanąć na tej trawie ona walnie całym ciałem w nawiększe błotniste gluty a potem z radością macha ogonem nanosząc tę breję na co tylko się da... A potem rozpruwa pazurami ponton do spania, żeby zawartość oblepiła ją do reszty

    Nic z tych rzeczy. Gerda jest inna. Z kaukaza ma na prawdę niewiele.
    Jest raczej młoda, ale to pewnie dowiem się na sto procent po sterylce.
    Bardzo fajny pies, gdybym nie miała innych to bym jej nie oddała. Ale niestety muszę bo co będzie jak kolejna Gerda do uśpienia będzie w potrzebie ? Po prostu ją uśpią

    Gerda żyła raczej w domu/mieszkaniu. Nie wiem co się stało, że trafiła do schroniska. Wątpię, żeby się zgubiła, może Pan jej umarł. Bo gdyby żył to pewnie by jej szukał...ja nie potrafię znaleźć u niej ani jednej wady.

    Proszę pomóżcie znaleźć jej dom.
    Ze względu na incydenty w schronisku ( nie potrafię w to uwierzyć :shake:) szukamy domu bez małych (innych) zwierząt.

    Może być jako pies stróżujący. Jak się zadomowi to groźnie obszczekuje obcych, ale zdecydowanie woli być przy domownikach. Nie nadaje się do samodzielnej pracy. Raczej rodzinny pies.

    Może ktoś chciałby dolożyć grosik do jedzenia czy sterylki.
    Sam transport to już była masakryczna kwota. Prawie drugi koniec Polski...

  14. [quote name='kasiaprzystał']Wieści niestety są złe.
    Wyniki biopsji są niejednoznaczne( nie można wykluczyć procesu nowotworowego ale też nie jest to pewne) i laboratorium zasugerowało powtórzenie badania. Pani doktor ma zapytać czy zrobią powtórne badanie bezpłatnie.
    Najgorsza wiadomość jest taka, że niestety przerzut jest i wygląda na to, że nowotwór jest bardzo złośliwy bo jest już zajęty węzeł chłonny przedłopatkowy. Tu jedyne konkretne wyjście to amputacja łapki ;-(
    Biorąc pod uwagę szybkość przerzutów nie ma sensu jej kroić. Na razie dostaje silne leki działające na układ limfatyczny i chemie.
    Leki na serce będzie dostawała ludzkie, są tańsze. Mam receptę - jutro wykupie.

    Z dobrych wieści mam tylko takie, że Maczka dzisiaj była niesamowita. Obyliśmy się bez kołnierza i innych zabezpieczeń.
    Pozwalała się brać na ręce, oglądać. Zastrzyk dostała bardzo blisko guzka i nawet nie obróciła główki. Całą drogę grzecznie siedziała mi na kolanach. Taka dzielna z niej sunia :-([/QUOTE]

    Bardzo mi przykro, że potwierdziło się wszystko to co mówili moi weci :-(
    Miałam nadzieję po pierwszych wpisach Kasi, że może jakimś cudem Maczce jednak się udało...może adrenalina, że znowu jest w nowym miejscu postawiła ją trochę na nogi.

    Niestety liczne przerzuty, które miała uaktywniły się po wycięciu guza.
    Nie wyobrażam sobie jak Maczka musi cierpieć, że tak waleczny, dzielny i niezależny piesek daje się przestawiać, dotykać i nie reaguje na zastrzyki.
    Tak jak dzikie koty przed śmiercią łaszą się do ludzi, ocierają o nogi i dają brać na ręce...
    Przykro bardzo się to czyta :-(

×
×
  • Create New...