a więc, matka (czyli ja) natchnięta przez Joasię od Roniego, postanowiła sprawdzić czy nasza kurtka jest jeszcze dobra (oczywiście rzepy już klaciochy nie chcą zbytnio obejmować, za to trawa wchodzi w nie znakomicie). Aby tego wszystkiego było mało, Shadow tak się tarzał, że ortalion był idealnie wymoczony
ale to był początek, z każdym metrem było gorzej, kulminacją był piasek hehe (najgorsze, że paszczak wycierał się we mnie, po spacerze do pralki poszło jego ubranie, obroża, moja kurtka, przemoczone skarpety i jeansy :P)- wszystkoi wyprałam razem, bo nie było różnicy w stopniu zabrudzenia :P