o rany, ale się z nim wczoraj namęczyłam.... takiego brudasa to jeszcze świat nie widział :evil_lol: Wiedziałam, że trochę zaniedbałam pielegnację jego sierści, ale nie sądziłam, że aż tak :crazyeye: Upuś dojedzie trochę mniej kudłaty (miał mnóstwo dredów i kołtunów do wycięcia) , ale sierciuszka odrośnie :razz: Wczoraj spędziłam z nim 3 godziny - najpierw wyczesałam co się dało, potem powycinałam dredy, a potem dwa razy kąpałam (nie ma co się dziwić przez swój cały pobyt w schronisku nigdy nie był kąpany).... :roll: Zapach schroniskowy tak szybko nie zniknie, ale już jest lepiej ;)
Mam nadzieje, że wszystko dzisiaj bedzie w porządku, nie moge być w schronisku, więc bedę czekać na wieść od kumpeli.... :roll: