Tak mi przykro...:-(
Wiem, jaka koszmarna jest taka bezsiloność wobec choroby...
Ale Grinajs - byłaś Jej Aniołem na ten ostatni rok, który był tym naszczęśliwszym w Jej życiu.
Wielka szkoda, że nie dane Wam było przeżyć jeszcze kilka wspólnych lat..:-(
Ja też zawsze będę pamiętać o tej kruszynce