własnie weszłam do domu i padam na pysk, zdjecia jutro..
Bunia została odpchlona, odrobaczona, potem oczyscilismy te fatalne rany, zostałyt zaszyte(były zbyt rozległe zeby tak je zostawić, martwica usunięta, zielone(!) mieso powycinane, sączki załozone, Bunieczka pięknie się wybudziła z narkozy, kilkadziesiąt drobnych ropnych ranek po pogryzieniach oczyszczonych,
podczas operacji było groznie, Bunia zaczęła słabnąć ale kroplówka zadziałała, dostała tez antybiotyk...
po zabiegu wet był dobrej mysli, było lepiej niz przypuszczalismy, Bunia nawet poszła sie grzecznie wysikać na dwór,
no i ma załozony kołnierz
juz nie pamietam co jeszcze
moja wytzrmałośc psychiczna i fizyczna była dziś wystawiona na cięzka próbe.
musze sie połozyć, odpocząć.............