Zgadzam się-Łatka zachowywała się u weta PERFEKT! Zrobił jej wtedy z 4 zastrzyki, a ona ani drgnęła!
To ja tu pysk z całej siły trzymałam, co by lekarza w rękę nie dziabnęła, no i niezły szok :crazyeye: Łatka grzeczna jak aniołek (jak zwykle :loveu: )
Dobrze, że szczepienie ma już za sobą. Boże, pamiętam jak się bałam, że ma parwo...Całą pierwszą noc nie spałam, a następnego dnia chciałam do Was jechać, ale mój jak zwykle rozważny TZ zmienił moją decyzję mówiąc, że i tak nic nie pomogę.