To dobrze. Co do mamy... Miałyśmy kiedyś sunię to musiałyśmy dać ją uśpić bo miała marskość wątroby, potem był kolejny piesek, którego karmiono słomą jak był mały dostał robaki i zdechł... Od dobrych pięciu lat nie miałam psiaka. A nie... przepraszam.
Sporym problemem będzie też dojazd bo mieszkam aż w Poznaniu, ale pochodzę z okolic Białegostoku więc pewnie nie będzie tak źle i uda mi się odwiedzić stare kąty. Rozumiem, że psiak obecnie znajduje się gdzieś w tamtych okolicach u niejakiego p. Bartka?
Na 100 procent mogę jedynie obiecać, że się postaram ściągnąć go tu. Jak będzie zobaczymy.