-
Posts
2233 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Kasie
-
Dopiero za jakieś 2 tygodnie...
-
Młody Kaukaz z Żyrardowa - już w nowym domu koło Olkuszem
Kasie replied to Kasie's topic in Już w nowym domu
Powstała idea żeby go przywieźć do Krakowa do hotelu. Agnieszka P na swój koszt by go sprowadziła. Jest też chętna "Dobra Dusza" która zapłaci za część hotelu. Ale i tak potrzebna by był ajeszcze składka na jego utrzymanie. Psa mało znamy, możliwe że adopcja sie przeciagnie. I ze to nie będzie miesiąc w hotelu ale i 2... Czy jeszcze ktoś mógłby sie wypowiedzieć co do kwestii ściagniecia go do Krakowa (czy to dobry pomysł itd). Ewentualnie inne rozwiązania mile widziane. -
No wiec wczoraj byliśmy u weta. Łapa wygląda jak wygląda. Podobno bardzo ładnie. Wczoraj był na żywca doszywany, jeszcze kilka szwów zostało załozonych. I Linko leżał i nawet nie drgnął. Nawet wet był zaskoczony, ze takiego psa to jeszcze nie widział. A jak wstał to machał jeszcze ogonkiem... Na razie nei ma zagrożenia tej łapy. Ale codziennie muszę jeździć na zmiane opatrunków az do czasu wyciągniecia szwów. Wczoraj dodatkowo ściągnieto mu zalegający płyn pod skórą. Od wczoraj bierze antybiotyk. Musimy czekać i zobaczyć jak to sie będzie goiło. Apetyt ma, ładnie się załatwia. Śpi spokojnie. Chociaż coraz częściej próbuje sie drapać po tej łapie. Mam nadzieje, że to dlatego, ze zaczyna sie proces gojenia. Wczoraj zapłaciłam 10 zł za wizytę i 20 zł za antybiotyk.
-
Nie będzie ładnych plenerów, będzie tylko mój Aszot. To jest pogoda na zadume... Wyciagnęli mnie prawie na siłę na jakiś spacer nad ranem. I jeszcze padało. Tutaj męczą psy! Ratunku! Ale przynajmniej dali mi smakusia...
-
Młody Kaukaz z Żyrardowa - już w nowym domu koło Olkuszem
Kasie replied to Kasie's topic in Już w nowym domu
Kaziu potrzebuje jakiegoś rozwiązania... -
Agnieszka P z Kserą pojechały po rottki do Żyrardowa. A później Agnieszka mi przysłała mail, że jest tam kaukaz. Piękny, młody. Tylko ni emieści się w kojcu, nie ma sie jak obrócić, nie może wejść do budy która jest zbyt mała. I co dalej? Kaukaz został oddany przez właścicieli, starsze małżeństwo. Ma około 2 lata. Waży 80 kg! Tuli się do kraty i nadstawia, żeby go ktoś pogłaskał. I tyle o nim wiem... I co dalej? [IMG]http://[URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img134.imageshack.us/img134/7280/pict0186fi8eo7.jpg[/IMG][/URL][/IMG] [IMG]http://[URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img134.imageshack.us/img134/4914/pict0187vj1et3.jpg[/IMG][/URL][/IMG] [IMG]http://[URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img134.imageshack.us/img134/7839/pict0188fl4dv1.jpg[/IMG][/URL][/IMG] [IMG]http://[URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img134.imageshack.us/img134/8370/pict0189dj2sg9.jpg[/IMG][/URL][/IMG] [IMG]http://[URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img242.imageshack.us/img242/2789/pict0190tf7us0.jpg[/IMG][/URL][/IMG] [IMG]http://[URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img134.imageshack.us/img134/1272/pict0191fg2py6.jpg[/IMG][/URL][/IMG]
-
A to jeszcze jeden link do wiadomości tym razem na interia.pl Nie podaja nic nowego oczywiście. [URL="http://fakty.interia.pl/kraj/polska_lokalna/dolnoslaskie/news/Zakatowa%B3a_psa,785934,3286"]http://fakty.interia.pl/kraj/polska_lokalna/dolnoslaskie/news/Zakatowa%B3a_psa,785934,3286[/URL]
-
Kinga, miseczkę też Ty mu przywiozłaś, ładna, zieloną czyli z nadzieją, ze zawsze bedzie pełna. I jest. Choc Lincoln wszystkie miski sobie przywłaszcza, zwłaszcza te z zawartością. Od wczoraj daję też sucha karmę ale coś z oporami mu to idzie. A wogóle po doświadczeniach z moim Aresem (dog niemiecki) to Aszot z Lincolnem mało jedzą. Więdz Kingo wiedz, ze jesli chodzi o sprawy jedzenia to nic nie jest mnie w stanie zaskoczyć :evil_lol: Camara, u mnie Aszot jest szczepiony, Linki teoretycznie tez (wpis w książeczce). No ale nie mam miejsca nie skażonego w domu, psy wszędzie wchodzą. Myślisz, że Lincoln moze coś prznosić?
-
Elu, zdjecia nadrobisz na tym naszym wspólnym spacerze ;) Ty i Krzyś i tak macie urwanie głowy teraz z tym wszystkim... A czy moja opieka jest troskliwa? Wątpie... Ja ciągle na psy krzyczę: tego nie wolno, tamtego nie wolno: bo albo na łóżko wychodzą, albo sie drapią po ranach (Aszot ma jeszcze po usunieciu brodawek i na oku, Linki w lewej łapce ma werflon i próbuje go zalizać albo zlizać więc bez przerwy go karcę i coś do pyska wpycham żeby sie czymś zajał (Elwira, dzieki za misia dla niego, swietny pyskoupychacz ;) ). Uciekają ode mnie skaczac przez okno... Ale obaj mchają ogonkami na mój widok.
-
kinga :buzi: :lilangel: Bardzo Ci dziekuje (chociaż to tez Twój pies, prawda? :evil_lol: ) Ty go ratowałaś, Ty go znalazłaś, Ty mu dałaś szanse. Może i do mnie macha ogonem ale to przez Ciebie macha. I to pies Camary też trochę :evil_lol: Ona już wie dlaczego... Ale mój najbardziej. :eviltong: Niestety, nie mam aparatu wiec co do zdjeć, to moze ktoś by pomógł? Hailwyn_Hailwey, może Ty bys wzieła w końcu aparat a nie tylko uczyła psa historii? Tylko tym razem z bateriami poproszę. A Camara piranie moze wziać na przejażdżkę. Zawsze przeciez moje psy może pomeczyć trochę. Co Ty Gosiu na to?
-
Wczoraj dostałam jeszcze 10 zł od Hailwyn_Hailwey dla Lincolna + środki opatrunkowe. Dzisiaj jedziemy do weta na zmianę opatrunku i dowiem się cos więcej o rokowaniach (mam nadzieje). Linkuś zaczął obciażać łapkę, na wczorajszym wieczornym spacerze. Wygląda to tak: skacze na 3 łapach kilka metrów po czym kilka kroków robi stając delikatnie na tej łapce. Później znowu skacze i znowu próbuje iść. Ale i tak mnie to bardzo cieszy. Apetyt ch łopak ma jak lew (i swoje i Aszota zjada). Przypominam, ze Aszot jest na permanentnej diecie :evil_lol: Juz nie próbuje wskakiwać na łóżko, rozkładam mu kocyk obok łóżka. Aszot zaczyna byc zazdrosny: wczoraj pościeliłam kocyk i pierwszy władował się na niego Aszot. Linki stał nad nim i patrzył to na niego to na mnie lekko zaskoczony. Po czym po prostu wywalił się w połowie na wolna część kocyka a w połowie na Aszota. I tak sobie z 2 godziny spali. Aż Aszot nie wytrzymał i ziejąć przeniósł sie w chłodniejsze miejsce. Chyba pod Lincolnem było mu po prostu ciepło. Aszot zaczyna reagować machaniem ogona na widok smyczy i perspektywy spaceru. A Linki robi się mały wtenczas: mnie tu nie ma, ja sobie poleżę, zostaw mnie, proszę. Wyciagam go na siłę. Już na schodach stwierdza, że jak musi to pójdzie i wyprzedza Aszota. Moja lokomotywa posapując ciągnie się za nami a Link prowadzi. Najpierw jest siku a później szukanie miejsca na kupkę. Link po załatwieniu tych potrzeb rozkłada się na trawie badź chodniku i oznajmia mi swoją postawą: dalej nie idę. Ja nawracam w strone domu, pies się zrywa pełen energii i już truchtem wracamy na ulubione kocyki (oczywiście "lokomotywa" znowu biegnie na końcu).
-
U Linkiego wszystko w porządku. Opatrunek nie przemaka czyli dobrze go połatali, Elwira ma mu wymasować teraz tą łapkę. Ona jest nadal ciepła (to ponoc dobrze, bo jest krążenie). Mało na niej staje, właściwie ja podwija. Ale jak chce, np gdy sika toopiera się na niej. I jak chodzi po schodach to też się opiera. Prawie cały czas dzisiaj śpi. Ale to chyba przez tą pogodę bo Aszot też śpi. Zjadł juz dzisiaj 2 miseczki ryżu z kurczakiem, apetyt ma, nie wymiotuje. Oby tylkozaczął obciążać ta nogę... I zeby proces gojenia sie postepował.
-
Aszot był wczoraj na ściągnięciu szwów. Wszystko się pieknie goi. Przy wyciągnięciu szwów nawet ni emrugnał okiem. I się nie poruszył. Dzielny był. Nadal bierze kropelki i czekamy na wynik histopatologii. A życie Aszota jest wzbogacone o wyczyny Lincolna. I chyba całkiem fajnie im ze sobą. Lincoln liże Aszota po nosie :evil_lol: Nie wiem, czy on to lubi, bo wtenczas chowa głowę pod siebie.
-
I oby został stan 4 łap. Trzymamy za to kciuki. A co do leczenia. Fakt, jesteśmy 80 zł na minusie. Lincoln miał 240 zł (200 +20+20) Wczoraj zapłaciłam 126 zł. Jeśli ktoś z Was może wspomóc choć trochę finansowo, to byłoby super. I obawiam się, ze to jeszcze nie koniec. Bo jeszcze jakies przynajmniej leczenie podstawowe (antybiotyk, opatrunki na ranę) będą potrzebne. Przykro mi, że proszę o pomoc finansową.
-
No pewno Camara, chciałabyś! Nie ma głupich. Kto by chciał piranie nie w akwarium. Pirania szuka domu mimo wszystko! Lincoln wczoraj był operowany. Łapa zapuchła więc pojechaliśmy z Linkim do weta. Tak przy okazji ściągnięcia szwów Aszota. No i okazało się, że jednak zbyt wiele płynu wydziela się z rany, ze zbyt duża powierzchnia otwarta. jednak należy to zszyć. Specjalnie nie zmieniłam opatrunku Linkowi przed wizytą u weta żeby widział ile sie tego może wydzielić przez około 8 godzin, jaki to ma kolor i zapach. O 21 był operowany. O 22.30 już stał na własnych nogach i machał dzirsko ogonkiem. Nie widziałam rany po operacji bo wszystko jest szczelnie zaklejone, jutro jedziemy na zmianę opatrunku i jeśli nie bedzie krwawiło to mam tego sama nie ruszać. Więc nie wiem jak naszą psinę połatali. Lincoln nie wymiotował, po powrocie do domu pił ale w małych ilościach, obwąchał wszystkie miski (nie dostał nic do jedzenia :cool1: ) i poszedł spać. Przespał całą noc przy moim łóżku, rano dłuuugo sikał, przeczysciło go i tyle. Poszedł dalej spać, tak jak zresztą Aszot. Teraz zostały same w domu. Za zabieg i środki przeciwbólowe zapłaciłam 126 zł. Mam nadzieję, że już teraz bedzie szło ku lepszemu... ;)
-
Kinga, jaki z niego zdechlak! Z niego jest wulkan! Już po 4 dniach biegał koło domu. Fakt, rana paskudna (nie rozumię jak mogła sie podobać Twojemu TZ) i na ta łapke nie chodzi. No i ta jeszcze miedzy poduszkami ale ta już schodzi. Pamietaj Kingo, ze Linki nie przegapi żadnej miski: ani swojej ani Aszota ani kociej. Zaczął szczekać i pilnuje terenu. I spodobały mu sie łóżka... I domaga się pieszczot i głaskania. Zdechlak to pies leżący, słaby itd. A za tym nie można nadązyć. Wszystkie rachunki z leczenia Lincolna (z lecznicy i z aptek: zakup środków opatrunkowych i leków) są u Camary, pieniądze sa u mnie jak i pies :evil_lol: . Wydałysmy 195,52 zł. Na dzień dzisiejszy zostało 45 zł (Camara dała 20 zł i ja 20 zł czyli miałyśmy na psa 240 zł). Niufa przekazała dla Linkiego preparat na ranę przyspieszajacy gojenie zwłaszcza ran zabrudzonych. Dzis idę do weta i napiszę jakie są dalsze plany.
-
A jasne, że ich wygłaszczę, a co mi tam. Kinga, to proponujesz, żeby teraz skakali na linie? Hmm (wiem, że bez liny) :evil_lol: muszę sie zastanowić. Bo na razie to ja wszystkie okna szczelnie zamykam. Cobym dołka nie musiała później kopać (jasne że mi o własna wygodę chodzi) :diabloti: a tak na poważnie to dlaczego te psy ode mnie nawet przez okna z narażeniem zycia uciekają? :shake: Co do Lincolna, to czekamy aby sie łapka ładnie podgoiła i zaczynamy akcje SZUKAM DOMU Kinga, jak Ty ładnie rymujesz w tytule :loveu:
-
Lotnik- Czy ktoś odmieni mój los? - opowieści z nowego domu
Kasie replied to Ania&Kropka's topic in Już w nowym domu
Jak sie można opiekować takim stadem? Ja przy moich dwóch teraz nie wyrabiam... Haniu, zdradź tajemnicę :cool1: -
Patrząc na zdjęcia Serwa widać, ze jest słabiutki, tylne łapy kiepski i masz racje ze jest chudy. Ale popatrz Irmo na ten pyszczek! Jaka w nim radość życia. To morda psa który odkrywa na nowo świat. Dzięki Tobie Irmo.