zapomnialabym powiedziec wczoraj na bajtunia rzucil sie on ode mnie z klatki, facet wyprowadza dwa psy-labka i onka razem, oba agresywne,oba bez kaganca, dorwaly bajcika jak wychodzily z klatki, a oni wracali...facet wogole nad nimi nie panuje, szarpnaly go i on zaczal gryzc bajcika, jakims cudem nic mu sie nie stalo, chyba dzieki grubej obrozy i wielkiemu szczesciu...
a facet jak pobieglam za nim i pytam czemu pies agresywny jest bez kaganca mowi mi ze przeprasza aleon nie wiedzial ze on sie rzuci...nie wiedzial a pies pogryzl juz pol psow z bloku...
i sie wkurwilysmy z siodtra i mama i od razu do dzeilnicowego telefon i zrobi z nimi porzadek, debile!!!
bajtus jest jeszcze troche w szoku,ale na szcescie nic mu nie zrobil wielkszego