Kilka dni temu do schroniska trafił pies – piękny collie.
Ma poważne złamanie łapy i nie wiadomo czy zrośnie się ona prawidłowo – co tu dużo pisać kość po prostu gnije(!!).:-(
Bond wpadł w sidła. Właścicielka, która wcześniej go przygarnęła z ulicy, zawiozła oczywiście psa do lecznicy. Tam łapę zagipsowano i kazano zgłosić się za kilka dni. Pani jednak nie zgłosiła się, za to zadzwoniła zrozpaczona do kierownika Kundelka, że pies okropnie piszczy, cierpi, ale ona nie jest w stanie podjąć się tak kosztownego leczenia. BOND PRZEZ 3 DOBY SKOMLAŁ Z BÓLU! :-( Po tym telefonie collie trafił do schroniska. Łapa była w tragicznym stanie - bardzo popuchnięta. Po zdjęciu gipsu wdała się gangrena. W dodatku na prześwietleniu okazało się, że kość zaczęła gnić.
Na dzien dzisiejszy jest niewielka poprawa - Bond miał wczoraj zmieniany gips, jednak nie wiadomo czy napewno wszystko będzie ok z łapeczką.
Piesek jest niesamowicie sympatyczny, spokojny i bardzo garnie do ludzi - wtula się w człowieka i żali się z tego ze wszystkiego, co go gryzie. Ogromny pieszczoch o prześlicznych oczach. Ma 3 lata.