-
Posts
3193 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Gazuś
-
[quote name='Wiza']Ale znalazłam właścicielke na innym forum Scoby Doo z zagłębia i po literce jest to brat Bazyla [*] ale jest zdrowy i wszytsko z nim ok.[/quote] Wizo, ale to, że jendo szczenioe z tego samego miotu jest chore, a inne zdrowe to 'normalna' rzecz. Jak pisałam wcześniej możę być np 25% chorych, a u pozostałych 75% może nie być objawów (ale mogą nieść chorobę).
-
[quote name='zagłębie'] Ponieważ pies był sprzedany jako niepełnowartościowy zastrzegłem że sprzedam go bez metryki. [/quote] Zadna szanująca się hodowla nie powinna sprzedawać szczenięcia bez metryki. metryka jest świadectwem rasowości psa. Zwyczajnie zastrzega się w metryce "niehodowlany" i to wystarcza. O ile się nie mylę, taka sprzedaż szczenięcia jest też nie zgodna z zkwp.
-
[quote name='BabyCakes'] Jestes pewna? [/quote] Ja jestem. W każdym razie my mielismy badanie w czerwc i do czerwca 2007 jest ono ważne. Słuchajcie jedna sprawa to to, że hodowca nie powinien sprzedawać psa z chorobą serca, a już napewno nie nie uprzedzając po tym. Cewny często spadają - bo szczenie niewystawowe naprzykład. Co do usunięcie psów z taką wadą z hodowli - napewno 'zakazane jest' powtarzanie miotu po takiej parze, a jeśli np pies dałby w kilku miotach tę samą wadę - to też usunięcie psa (albo matki, jeśli byłaby podobna sytuacja). W sercach zabawdzo nie siedze, ale gdyby np u rodzeństwa miotowego mojego Doca stwierdzono PRA, to i Doc nigdy by dzieci nie miał . Tylko, że tutaj sytuacja byłaby taka, że wiem jak to się dziedziczy.
-
[quote name='Reyes']To ja już niewiem jakie masz w tej sprawie stonowisko :roll: [/quote] Czego można nie rozumieć? Po pierwsze - ulepszanie rasy. Pod każdym względem. Pisałam jedynie, że ja np rozmnażając sukę (pisze zupełnie teoretycznie, bo suki nie mam :lol: ) przebadam ją na wszystko. I jak bedzie zdrowa to pokryje ją psem przebadanym na wszytsko i też zdrowym. Tylko, że w niektórych chorobach da się wykryć jedynie OBJAWY czyli chorobę samą w sobie, a nie to czy pies ją przenosi. A szczeniaki mogą być chore po obojgu 'zdrowych' rodzicach. Może być tak, że np 25 % miotu jest ok, 25 % chore, a 5-0 % zdrowe, ale bedzie przenosić chorobe dalej. I na dobrą sprawę nie byłaby to moja wina, że szczeniaczki są chore, bo zrobiłam wszystko co powinnam. Oczywiście, jeśli pies dał potomstwo z taką wadą to nie należy dalej go rozmnażać, suki podobnie... Przynajmniej ja bym nie rozmnażała.
-
[quote name='=VioaoiV='] wiec ekh.. Patrycja fajnie wystawia psy, podoba mi sie bardzo to. ale przykre jest to ze psuje sobie opinie takimi 'przekretami'..[/quote] Myslę podobnie. VIo - WRÓCIŁAŚ! :cool3:
-
Puli dokałdnie. Chciałabym, żeby podobna 'polityka' była w Polsce. A Tu o zgrozo, nawet powtarzane są miotu po parze z której wyszły szczenięta i nie ładne i wadliwe :shake: Naszczęście w Polsce są i uczciwi hodowcy, np nasza forumowa wyżłowa Koleżanka, która umieściła na stronie informacje o chorobie suczki. Dzieki temu inni mają więcej wiaodmości i wiedzą czym np nie kryć.
-
To, ze pies dał potomstwo z wadą nie znaczy, ze wszytskie szczenięta po nim będą tą wadę mieć nawet jeśli ten pies byłby nosicielem. Nawet u szczeniąt z jednego miotu jest różnie z chorobą - jakieś moga chorować, a inne nie.
-
Zwierzęta a Kościół-opinia księdza-co o tym myślicie?
Gazuś replied to Marlena:)'s topic in Wszystko o psach
Miałam podobną rozmowę. I katecheta przez godzinę wmawiał mi, że ja nie kocham swojego psa. Bo jak sie kogoś kocha, to bez wachania oddałoby się za niego życie. Trudno, ja mu na to, ze bym oddała. Stwierdził, że mam jakieś zboczenie. W ogóle twierdzę, że mam psa super mądrego - on warczy TYLKO na księdza - nikogo innego :lol: Na kolędzie ubaw na maxa, my się modlimy a pies chodzi po pokoju i mruczy ;-) -
Hmm, radosne goldeny w ogóle są fajne do wystawiania, dość łatwo z nimi idzie ;-) Spróbuj biegać (ćwiczyc) i co jakiś czas przed nią rzuć kawałek parówki naprzykład. Suczka skuma i bedzie sie patrzała przed siebie, cały czas uważna, czy np coś nie zleci. Jak pies biegnie i np podskakuje to można (na ćwiczeniach!) np lekko pociagnać ringówką, wierz mi że radosny golden choćbys się na niego wydarła nie zmieni sie w skazańca ;-)
-
[quote name='Martach1']Musze przyznać jeszcze ze sedziowie są bardzo dokładni.:lol:[/quote] To raczej zalezy do kogo się trafi :lol:
-
"No to sorry, ale ja przestaje rozumieć, co to jest "popęd łowiecki". Bo to, co opisujesz" Tylko, że u retrievera chęć do pracy ma być włąśnie cechami, które opisałam. Zauważ do jakiej racy retrieveru zostały stworzone. Mia miały ganiać zwierząc, wypłaszać, czy zabijać. Pasję myśliwską u retrieverów rozumiem jako właśnie temperament, chęć do pracy z człowiekiem, doskonała pamięć i inteligencja. No i bardzo duża wytrzymałość. To są psy z którymi można zrobić bardzo dużo - ale pracą. Mój pies naprzykład w okresie młodzieńczym strasaznie skakał na każdego, kto przyszedł do domu. I bardzo łatwo było go oduczyć - o dziwo, wcale nie kopaniem, wręcz przeciwnie. Zwyczajnie uważam, że Groganowie byli ludźmi którzy BARDZO kochali Marleya, ale swoim postepowaniem nie raz robili mu, że tak się wyrażę krzywdę i nie nazwałabym ich w pełni odpowiedzialnymi właścicielami labradora. Ot naprzykład z początkowych stron książki "To może przećwiczylibyśmy na psie?". Dla mnie jest to opowieść o zwykłym, normalnym psie i laikowych właścicielach, którzy kupili małą puchatą kuleczkę, z którą - kiedy dorosła - nie potrafili sobie zbytnio poradzić. Jak pisałam - ja bym nie chciała, żeby moje szczenięta trafiały do ludzi, którzy nie wiedzą co kupują i jakie może mto mieć skutki. Zachraniarko - z tymi testami to też inna sprawa. Chociażby próba na strzał - psy lękliwe nie zdają (a przynajmniej troche z lękliwych nie zdaje) i nie są rozmnażane. Po za tym są to kolejne wyjazdy i pieniądze. Im wiecej 'utrudnień' w hodowli, tym mniej opłacalna dla pseudohodowców sie staje. A mi szczerze powiem - na tym bardzo zależy. Żeby retrievery, zresztą jak inne psy były hodowane przez ludzi-pasjonatów, któzy przy okazji mają wielkie pojęcie o rasie. Taki off-topic się zrobił ;-) Reasumując mi się książka bardzo podobała - bo jest to książka o zwyczajnych ludziach, którzy kupili sobie zwyczajnego psa. Napisana doskonałym językiem powieść o ich życiu. Książka dla rozrywki. I tyle. Pzdr kasia
-
[quote name='Flaire']To zadam Ci pewne nurtujące mnie od jakiegoś czasu pytanie. Nie znam się na labradorach nic a nic, ale wiem, że są bardzo cenione jako psy-przewodnicy niewidomych - chyba najwyżej ze wszystkich ras. I wiem również, że w tym "zawodzie" mocne popędy łowieckie i nadmierna żywiołowość nie są zaletą. Jak pogodzić te dwie pozorne sprzeczności? Co jeszcze, poza popędami łowieckimi mają głównie labradory, że stały się rasą tak pożądaną do jednego z najbardziej odpowiedzialnych z psich zawodów? Może jednak nie tylko popędy łowieckie definiują charakter rasy?[/quote] Zauważ, ze u retrievera "popęd łowiecki" był dość ciężką pracą psychiczną - to njie polegało na tym 'coś ucieka - mam to gonic'. To musiały być psy wytrzymałe, stworzone do ciężkiej, aktywnej pracy. Musiały spokojnie czekać, kiedy na ziemię spadało z pięć kaczek i przynieść każdą - po koleii, zapamiętując co gdzie i jak. CO czyni je dobrymi przewodnikami? Wielka chęć do pracy z człowiekiem, zapał, chcęć 'sprawiania przyjemności' przewodnikowi, łatwość w szkoleniu inteligencja, doskonała pamięć. Zachraniarko - a mnie sie próby wcale nie wydają takie głupie. Bo jeśli psa chodz przez te 3 miersiące wyszkoliłoby się do pracy retrievera, aportów z wody itp, to to już by było coś. Po za tym - im trudniejsza hodowla psów i im wieksze wymagania, tym mniej nieodpowiedzialnych osób się za to bierze jednak. Co do lini. Ja chcę mieć goldena, który ma cechy charakteru typowe dla rasy, potrafi pracować. Takiego, który ma doskonałą anatomię i zdrowie (!) pozwalające na pracę do jakiej pies ten został stworzony. Po trzecie chce psa wystawowego, który jest psem efektownym. I do tego hodowla moim zdnaiem dążyć powinna. Nigdzie nie napisałam, że uważam niwyrównane mioty za coś dobrego :roll:
-
[quote name='zaba14']Gazuś ale na całym świecie Golden czy labek to wspaniały pies rodzinny, wiec po co sprawdzac jak on pracuje? :roll: za to seter, słyszałaś że są dobre dla dzieci? Taka opinie maja tylko retrievery :-( i jak widac nie jest to dla nich plus... .[/quote] Moją osobistą opinią, to większośąć seterów jest dla dzieci o wiele lepsza w porównaniu do wiekszości goldenów i labradorów, z których wiele ma zwyczajnie spaczoną psychikę. A Retriever to JEST pies myśliwski i jednak to się powinno w nim podtrzymywać, bo z tego tytułu ma jego pożadane cechy - chec do pracy z człowiekiem, łatwiość w szkoleniu, doskonała pamięć...
-
[quote name='Flaire'] Gazuś, ciekawi mnie na przykład, co Ty robisz ze swoim psem, żeby mógł się realizować w swoich naturalnych, silnych popędach do pracy? Bo piszesz tylko To wszystko, czy coś jeszcze? Moim zdaniem, Marley miał właściciela o niebo lepszego od przeciętnej. A jak czytam takie opinie: to tak sobie myślę, że nikt by labradora nie sprzedał "takim" osobom i nikt nie głosował na Kaczyńskiego. ;-) I właśnie dlatego labradory sa jedną z najpopularniejszych ras, a Kaczyński - prezydentem. :roll:[/quote] Co robie? Po pierwsze - szkolenie, treningi na pseudo-agility (z racji tego, że u nas toru nie ma), sztuczki itp - czyli ogólem posłuszeństwo. Po drugie - bieganie (chociaż ja z racji zdrowia juz wysiadam) i treningi przy rowerze - pies zmeczony, pies szcześliwy. Tak samo wycieczki piesze do parku (ok 4 km w jedna strone), tam zabawa przez jakies dwie godziny z innymi psami i powrót. Po trzecie - tropy, polowania. Na polowaniach coprawda wytrzymywałam tylko do czasu, aż zabili sarnę. Więc teraz Doc będzie chodzić tylko na ptaki i tylko z kimś innym. No i oczywiscie na tropy. Pozatym "sztuczne" polowania - aporty sztucznych kaczek itp. Na dobrą sprawę w grudniu mam psa pływającego. No cóż, ja uważam, że mam retrievera spełnionego. Co do hodowców - policz sobie polskie hodowle retrieverów. Teraz policz DOBRE hodowle, gdzie spisuje sie umowy, które zabezpieczają psa, rodzice są przebadania na wsyztsko co trzeba (HD,ED,PRA/KAT i serce), mają dobrą psychikę i są wystawiani. Zobacz jaki wynik otrzymasz i już zrozumiesz dlaczego retrievera lądują w schroniskach i dlaczego kaczyński jest prezydentem :lol:
-
Ja też mam szczęście mieć psa do strzałów przyzwyczajonego i cieszącego się, jak petarda bucha z 10 metrów od nas. Gapi sie wtedy w niebo "No co! Był strzał, a gdzie spadająca kaczka?" :lol: Dla niego spacerki op północy w saylwestra to norma.
-
Zaba - właśnie! Co do podziału rasy na linię - użytkową i wystawową - jestem przeciw. Dla mnie w ogóle w retrieverach, tak jak np w seterach, nawet do hodowlanki powinny byc próby pracy. A najwiekszym zadaniem dla hodowców powinno byc wychodowanie zwierzecia wzorcowego, doskonałego w pracy, ale i efektowanego na wystawach.
-
My będziemy w Gdańsku kwestować w dniu WOŚP z innymi Złotymi ;-)
-
Ja jednak dalej uważam, że Marely był całkiem normalnym psem - z opisu jakie b ył tam zamieszczony zachowuje się tak wiele goldenów i labradorów. Może jedyną jego 'nie wzorcową' cechą był strach przed burzą. Trafił do właścicieli, którzy go owszem, bardzo kochali, ale o wychowaniu labradora pojęcia nie mieli. Zresztą o całej rasie i jej predyspozycjach też. Widzieli tylko małą, złotą puchatą wesołą kulkę. Powiem szczerze, że ja bym takim osobom szczenięcia nie sprzedała. Miłość to miłość, ale jak można kupowac coś o czym się nic nie wie? Hodoczyni sprzedała swojego psa jednak nic nie wiedzącym amatorom, co więcej - psa z najwiekszym temperamentem skazała na życie kanapowca. To nie jest rasa, której wystarcza półgodzinny spacerek, czy bieganie po ogrodzie. Mój pies na ogród nie chce nawet spojrzeć i się na ogródku nigdy nie załatwi. Trudno, to rasa która została stworzona do ciężkiej pracy i półgodzin ny spacer na łańcuszku zaciskowym za wielkiego wrażenia na psie nie zrobi. Mój się robi naprawdę grzeczny po godzinnej lataninie z innymi psami w oddalonym o 4 kilometry parku.
-
Flaire - ja jednak uważam, że wszystkie psy powinny być brane przez TYLKO odpowiedzialncyh właścicieli, którzy się nimi potrafią zająć (Jakwspomniana Zach ;-)). A ani amerykańsie realizmy, anio nic innego dla mnie nie usprawiedliwiają ludzi, którzy biorą 'Coś', a później nie dają temu Czemuś wszystkiego co powinni. Całą książke uważam za powieść doskonałą, napisaną z humorem - dla rozrywki, właśnie jest to swoista biobrafia z plusami i minusami życia. Bardzo chętnie przeczytałabym kolejną ksiażke autora ;-) Też mam retrievera, który nosi wszystko w pysku i odstawia "Marley Mambo" - co prawda nie boi się zadnego hałasu, nie niszczy i od początku bardzo dobrze mu szło na szkoleniach, ale mają wiele wspólnego - ta nadpobudliwość, kiedy są szczęśliwe, noszenie wszytskiego w zębach, ślinienie, KOCHANIE samochodów (O właśnie, wczoraj Doc przywalił w szybę, bo chciał wskoczyc do auta przez okno), je śmieci i przynosi do domu tony błota - ale mimo wszytsko jest najkochańszym psem świata ;-)
-
Samego wystawiania psa wadliwego właściwie też nie krytykuje, mój pies zapewne by jeździł, tylko z tego powodu, że jest to zabawa i dla mnie i dla niego - tutaj racja. Jednak wiele osób łączy wystawianie z rozmnażaniem, nierozerwalnie niestety. Co do "lekkiej wady" - to uważam, ze nawet psa z lekką nie powinno się rozmnażać bo po co? Zeby to "lekkie" przekazywał...? Może źle zrozumiałam Twój post, ale ja nie jestem za praktyką w stylu "można - byle by nie było widać". Pozdrawiam Kasia ;)
-
Hmmm i jutro kończy się rok 2006 ;-) Pod względem wystaw i handlingu uważam, że mi się powiodło, szczególnie z obcymi psiakami :lol: Ogólnie się baaaardzo w psy zaangażowałam (Florka - ahh te pikniki!) - wystawy, zjazdy, akcje, nawet teraz w TV bedziemy mieć nagrania :lol: W 2007 mam zamiar troche poszaleć z wystawami, ale narazie nie zdradzam tych 'najwiekszych' planów ;) Sezon zaczynamy od Bydgoszczy, a może się i na Głogów skusimy? Chociaż daleko. Ale może ktoś bedzie jechał ;-)
-
[quote name='agamblu'] Szkoda ze piszesz o tym teraz bo jesli wada jest niewielka to w wieku 4 miesiecy mozna bylo probowac ja korygowac odpowiednimi cwiczeniami i masarzem. ?[/quote] A później co - wystawiać psa i rozmnażać, żeby przekazał tą wadę dalej...? :roll:
-
Witamy wszytskich! ;-)
-
[quote name='Agasia']Laura - pilnuj sie z rozmiarem bo sie zaczna moderatorzy scigac... :D[/quote] Przygadał kocioł garnkowi ;) Agasiu - Twoj niestety też ciut za duży Kochani - na ostatnią chilę tak - WESOŁYCH ŚWIĄT! A ja.... zmykam karpia smazyc! :)
-
Gratuluje nowej suczki! :lol: Czekamy na zdjęcia!