tzn inaczej... moj Toffi jest przebadany w Laboklinie, Milka jest czysta po rodzicach, ktorzy byli badani w Labo i nikt nigdy mi nic nie zarzucil ze badania sa nie wazne. Nawet moje psy sa wpisane w amerykanska baze zdrowotna i tez jak zglaszalam nikt mi nic nie napisal, ze z Laboklinu wynik jest nie wazny.
A co do samego certyfikatu to ja jednak jestem natury takiej ze dopoki nie zobacze nie uwierze i znajac mentalnosc niektorych ludzi zaraz beda krzyczec ze maja przebadane psy ale bez certyfikatu bo taniej itd i nikt im nie udowodni jak jest naprawde.
Dla mnie bez certyfikatu = wielka niewiadoma, wiec lepiej dac wiecej i miec dokument. W koncu to badanie robi sie raz w zyciu psa, a jak sie madrze poprowadzi hodowle to i raz na wiele, wiele pokolen, wiec ten wydatek mozna zniesc...