Ja - co prawda - nie pamiętam, aby w Poznaniu były klatki, stoły i ponumerowane krzesełka. Ale wierzę Wam na słowo!
Tych dobrych ... lat temu, to prawdopodobnie zdawało egzamin, bo, sami przyznajcie, niewielu z wystawcow mialo własne stoliki, klatki metalowe. Patrzyliśmy wtedy z zazdrością na "zagraniczniaków", prawda? Jakież oni mieli akcesoria, eh...
aAobecnie, to prawie co drugi wystawca taszczy ze sobą klateczki (bezpieczeństwo transportu, bezpieczeństwo na wystawie i święty spokój dla psiaka), stoliki, krzesełka itp. Takie czasy...
Pzdr.