Bardzo długo zbierałam się żeby tu coś napisać...
czuje ogromną gorycz i żal... z jednej strony jestem szczęśliwa że Misia trafiła na tak wspaniałą osobę jaką jest jej pani która teraz opłakuje Misie, a z drugiej rozczarowanie, bo nie tak miało być!!!!
Miała żyć długo i szczęśliwie...a było tylko albo aż szczęśliwie...
Nie wiem czemu ale nie jest dla mnie przypadkiem to że Misia odeszła właśnie teraz, przecież praktycznie rok temu,bo 20 marca kiedy zabierałyśmy ją ze schroniska narodziła się na nowo, dostała szanse życia i wykorzystała ją, czemu tylko przez rok...
nie napiszę już nic, bo nie ma takich słów żeby ubrać w słowa to co czuje...
Misiulku spoczywaj w spokoju i opiekuj się tam moim cackiem, na pewno go odnajdziesz, przecież w końcu się poznaliście...
to dla ciebie maleńka
taka była pełna życia....