Kopiowanie - powrocil niesamowicie ostry temat - rzeka. Przyznam szczerze, ze sama kiedys, dawno temu mialam dobermanke z cietymi uszami, stwierdzenie "nie cierpiala" nie bedzie w tym przypadku prawdziwe, gdyz przede wszystkim - pies zrywal sobie bandaze, rozdrapujac rane. Bylam zla zarowno na nia, na hodowce, jak i na siebie, obwiniajac sie non stop. Nie moglam jej upilnowac. Skonczylo sie na tym, ze suka miala jedno ucho w gorze, drugie ulozone przy glowie. Nie wygladalo to interesujaco, przynajmniej nie dla sedziego, czy osoby znajacej sie na eksterierze. Dla mnie jednak, Pigi byla niesamowice fajnym zwierzakiem. Co zatem bylo przyczyna tych nieszczesnych uszu? Moze fakt, iz bylo to bardzo dawno, technika zapewne nie byla tak rozwinieta. Zly weterynarz? Nie, do tego Pana zjezdzaja sie psy z calej Polski. Kwestia wychowania? No, ale jak powiedziec psu zeby przestal gryzc, drapac, zrywac opatrunek, nie zwiaze mu przeciez lap, nie postawie w miejscu.
Niemniej jednak, nie przecze - podobaja mi sie ciete psy. Wyglad, glowa staje sie szlachetniejsza. Nie mam nic przeciwko kopiowaniu ogonkow, aczkolwiek pies z pozostawionym wyglada nieco smiesznej. Mysle, ze to kwestia gustu. Jezeli tylko mamy czas, na ceregiele zwiazane ze zmiana opatrunkow - nie widze w tym nic zlego.
Nie zgodze sie z powyzszym, gdyz dziecko rowniez w takim przypadku wyboru nie ma. Nie zapytasz przeciez 3-letniego malucha, czy aby na pewno chce poddac sie operacji plastycznej, bo po prostu nie zrozumie. Z psem jest podobnie.