Jump to content
Dogomania

iza_szumielewicz

Members
  • Posts

    998
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by iza_szumielewicz

  1. Kiedy patrzę na zdjęcie Małego na pulpicie, odczuwam dojmujący smutek - że to tylko zdjęcie, ze już nigdy nie poczuję jego zapachu, że nie zobaczę, jak szaleje z zabawkami, i że nigdy njuz nie pójdizmey naszą ukochaną ścieżką do Lasu Kabackiego. Wiem, że kolejny pies też będzie kochany, zadbany, itd., ale Mały był wyjątkowy:placz::placz::placz::placz: On miał podobny charakter do mojego. W trudnych chwilach się jednoczyliśmy. Wyczuwał, kiedy jest mi źle, nie opuszczał mnie. A ja jego opuściłam w najtrudniejszym dla niego momencie. Nie mogę tego sobie wybaczyć. Doskonale rozumiem Beatę, która walczy z rozpaczą. Doskonale Cię rozumiem, Beatko. Musimy jednak pogodizć się z tą stratą, bo nie mamy wyboru. Musimy jakoś odnaleźć nową radość. No i Atos.... On tez moze mieć zapaśc tchawicy. jak słyszę o kaszlu u psa, to mi łzy same napływają do oczu. To taka straszna choroba - dla psa i dla właściciela. Tak wymagająca, tak katująca, tak niewdzięczna w leczeniu, tak rzadka. malo który wet wie, co z tym robić. Kuracje sa przepisywane po omacku. Okropieństwo! Wszystkim, którzy podejrzewacie, że wasz pies ma zapaśc tchawicy radze - przyjeżdżajcie do Warszawy do dra Niziołka. Wiem, co mówię. Naprawdę, wiem.
  2. Olu, operacja zapadnietej tchawicy to bardzo bardzo poważna operacja. Przeproweadza się ja tylko w stanie zagrozenia życia. Oczywiscie, pacjent musi być wczesniej doładnie zdiagnozowany pod kątem niewydolnosci krążeniowej. Chodzi o to, jaką narkozę podać. A z tego, co wiem, to mjakieś problemy z sercem są, tak? Pamietaj jednak, że weci bardoz chętnbie wyrokują chorobę serca i niezwykle chętnie odczytują zapis rtg jako "powięksozne serce", podczas gdy top taka anatomia psa. Niziołek na pewno nie popełni tego błędu. To wyga! Zna się na tym wybitnie! Nie neguję umiejętności gdańskich wetów, ale silnie doradzam Ci wizytę w warszawie. i to szybko.
  3. Olu, tu jest wątek choroby Małego: http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=20556 Pamietaj - jeśli to zapaść tchawicy, to psa może uratowac tylko operacja: - metodą klasyczną (wszczepienie w miejsce zapdniętej tchawicy tulejki ze strzykawki - najlepszy w tym dr Wypart do paźdizernika jest w USA) - koszt ok. 1000 zł - metodą stentów (pod narkozą bez rozcinania klatyki peirsiowej wpuszczenie stenta - takiego rozpieraka, następnie przez 3 dni pies pod narkozą, zeby nie wykasłał stenta) ta metoda nigdy!!!!!! nie była stosowana w poslce. Stabndardowo wykonuja ją w Goeteborgu, ale!!!! na SSGGW jest lekarz, który własnie zbiera pacjentów do pionierskiego zabiegu. - koszt ok. 5000 zł (moge pomóc znaleźc sponsora, jeśli się zdecydujesz) Wszystkie inne metody leczenia przedłużają życie, ale nie zmniejszają mąk psa, no i właściciela. leczenie jest czaso- i finansochłonne. niezbędne podawanie tlenu. Codizennie. kilka razy po 1 h. Do teog sterydy wziewne, ciągłe rtg, tabletki,, inhalatory, itd. Naprawdę, radze cio z psem przyjechac do warszawy na konsultacje. Ile waży Atos? Mozesz mi zeskanowac rtg? Uwaga! Rtg musi!!! byc wykonane w dwóch projekcjach - bocznej i od góry.
  4. Olu, leki trzymam. Daj znać, jak będizesz potrzebować. Pamietaj, że tylko BRONCHSKOPIA jednoznacznie zdiagnozuje zapadanie tchawicy. To badanie dobrze robią tylko: Olsztyn i Wrocław (ew. Warszawa). Naprawdę zapraszam Cię do warszawy. Mój dr Niziołek ma naprawde duże doświadczenie z "tchawicowcami". Dzięki niemu Mały bżył tak długo. bez niego nawet połowy by nie przeżył. Mojemu Małemu nie mpomagał żaden lek na chorobe lokomocyjną. Wymiotował zawsze, wiec uzbrajałam sie w worek foliory i ręczniki papierowe. Aha! Do piatku nie ma mnie w sieci, więc gdyby co dzwoń.
  5. Olu, przerwało nam wczoraj połąćzenie. Kobiecznie wypożycz ten koncentrator tlenu. Zapytaj też weta, czy nie powinno sie dać przeciwzakrzepowej heparyny w zastrzyku i dexavenu też w zastrzyku (rozszerza oskrzela, dodatkowo steryd). Dosłownie przez kilka dni. Przy częściowo nieczynnych płucach to może pomóc. Tak było z Małym. Zapytaj też, czy pomogłyby inhalacje z pulmicortu (to lek dla astmatyków - na receprtę ludzką kosztuje 1 zł), ale do tego potrzebny jest nebulizator (to urządzenie na pewno też można wypożyczyć w sklepie rehabilitacyjnym). Dawaj znać, czy jest postęp.
  6. Dziwny, ale piękny sen, Eruane. Fajnie, ze z Kaziem lepiej. Chociaż jemu się uda.
  7. Wieczorem pomyślałam, że bardzo bym chciała, żęby Mały mi się przyśnił. I przyśnił mi się!!!!! Śniło mi się, że on nie umarł, tylko uciekł, że widizały go dzieci. Szukałam go, ale nie znalazłam.... Tak bardzo za nim tęksnię. Dziś odbieram z SGGW urnę. Wiem już, że jednsotka wojskowa, gdzie spalono (miejmy nadizeję) Małego jest w Siemiatyczach, wiem, jak się nazywa ten ktoś, kto go fizycznie spalił. Rozmawiałam z nim. Nic to mi jednak nie daje. Słowa, słowa, słowa.... Postanowiłam więc zakończyć temat, cokolwiek czuję.
  8. Straszny ten styczeń. Nasze ukochane psy odchodzą, a nas zostawiają w rozpaczy. Beatko, naprawdę wiem, co czujesz. Jak tylko poczujesz się na siłach, napisz, co się stało. Czy to był rak? Sabro, kochana. Śpij. Jużz nie cierpisz.
  9. Trwa operacja Sabry. Na rtg z kontrastem nie bylo czasu. Tyle wiem z smsa od Beaty. Nie odbiera telefonu. Trzymajmy mocno kciuki za Sabrę....
  10. Kazik jest rozpieszcozny, a rozpieszcozny pies zawsze robi wielkie halo z każdej dolegliwosci. meijmy nadizeję, że tak też jest z Kaziem. Mały, kiedy robiło śię zimno, podnosił łapki i tak skowycvzał, ze ludzie z okien wyglądali, czy go aby nie aktuję. W koncyu kupiłam mu buty (zresztą w USA:cool3:). No i skończyły się skowyty.
  11. Mały nigdy nie miał drgawek. Poza przedśmiertnymi. Na pięć minut przed odejściem:-(:-( Jeśli niepokoi Cię serduszko, zrób echo serca. To jednoznacznie pokaże, czy serce działa prawidłowo (będą widoczne przepływy, itd). Bardzo trzymam kciuki za Sabrę. Jest w tym samym wieku, w jakim trafił do mnie Mały. i też musiał meić diagnostycnze otwarcie brzucha. Podszyli nerkę i wycisnęli kał z jelita grubego. tez non stop wymiotował. nei rpzechodził kontrast w rtg. Trzeba było operować. Były problemy. Odjeżdżał im pod anrkozą, ale przetrwał. Potem żył jeszcze sześć lat. sabra ma przed soba dobre życie. Zobaczysz, Beatko!:multi:
  12. ma ruda, będę się bardzo starać, żeby ten/ta był/-a szczęściarzem:lol: Dlatego, m.in. nie chcę brać psa teraz, tuż przed przeprowadzką. Na początek jednak noweog domownika i tak będa czekac katusze - pobranie krwi, sików, usg, rtg, ekg. Nie ma bata. Pies będiz ena dizen dobry dokładnie przebadasny. W razie jakiejś c choroby chciałabym o tym wiedizec prędzej, bo można jeszcze jakoś działać. Mały był u mnie 2,5 roku, zanim pojawił się kaszel. To były tak piękne lata:placz::placz: Boże, jak on biegał, gonił ptaki, jakim byl cudowny. teraz go rtakim pamietam. zawsze ze sztywno uniesionym ogonem. Sprężysty krok, pewność siebie (dopóki byłam obok:cool3:). Potem było coraz gorzej, a ja go coraz mocniej kochałam. potem te błagalne spojrzenia: "Pomóż mi", kiedyn strasnzie kasłał. paraliżował go strach przy tym wstrętnym kaszlu. Widziałam to w jego oczach. Uspokajał się jednak, jak brałam go na ręce i układałam sobie na brzuchu. Stopniowo się wyciszał. Po części ten kaszel na pewno wynikał z jego nerwowości, niepewnosci - byl to częściowo kaszel reaktywny, neuotyczny. Np. Mały kasłał wiecej, jak widizał, że jestem zdenerwowana, szczególnie w okresie niemowlęctwa Weroniki, kiedy po prostu padałam ze zmęczenia i często traciłam cierpliwość do wszystkiego i wszystkich. A teraz ta sama Weronika, która uryzł w twarz tak bardzo za nim tęskni.....
  13. Olu, mam nadzieję, że się na nas nie wkurzasz, co?:cool3: Ani ja ani Eruane nie chcemy sie mieszać. Wierzę, że masz dobreog weta. Ja tylko bardzo się przejęłam Atosem, a że podobny problem miał Mały i mam po nim częśc leków, chciałam pomóc, zebyś nie musiała się żylować finansowo. W każdym razie znasz mój nr i zawsze możesz zadzwonić, jesli chcesz konsultacji z innym wetem. :lol: Albo, zeby się wyżalić. Albo pochwalić Atosem. dzwoń, kioedy chcesz. :loveu:
  14. Chcę wierzyć, że to Mały. Zaczęłam sobie z nim rozmawiać.:cool3:(cokolwiek o mnie pomyślicie) Weronika bardzo za nim tęskni. Na jego posłaniu układa pluszowe pieski. Na wygaszaczu komputera mam Małego (tego na fotelu, oblizującego się). Weronika pokazuje, gdize ma ogonek, język, uszki.... Zapytana, kogo kocha, wymienia Małego, itd. Bardzo jej go brakuje. Kiedy poprosiłam ją, żeby wybrała któregoś z kieleckich psiaków - wskazała na Kalmę. Mnie ona tez szalenie się podoba. Nigdy co prawda nie miałam suni, ale... No, ale jest też Fionek. On ma tak przeraźliwie smutne spojrzenie, że mnie paraliżuje. Myślę o nim. Myślę o Malutkim. Dalej nie spię. Martwię się tez Kaziem, Sabrą i - od dizś - kotem. Ja się nie nadaję chyba do normalnego życia. Kiedyś skończę pewnie jak V. Villas, do której zreszta mam wielki szacunek, i której koncert widizałam jako 4oletnie dziekco (mam nawet jej autograf).
  15. bardzo się cieszę, Olu!:lol: Żyj jak najdłużej, Atosku. I jak najzdrowiej.
  16. Eruane, odeslę ci je jutro. Wyslę z radia. priorytetem. Bardzo ściskam kciuki za Kazia.:fadein: W urnie były prochy - brunatno-rude i drobne białawe fragmenty. To one chrzęściły. Lekarz nie jest w stanie okreslić, czy to materiał biologiczny. Ilość prochów mniej więcej zgadzałaby sie z tym, ile waży Mały. Mówi jednak, że on widział kiedyś prochy tkanek miękkich po spaleniu i były sporo jasniejsze. Wnikliwa analizę mogłoby zrobić tylko laboratorium kryminalistycnze, a koszt sięgnąłby kilku tysięcy zlotych. Na pewno tegop nie zrobvię. Najważniejsze, że w urnie nie było piachu. Muszę uznać, że spoczywa tam mój maleńki piesek.:-(
  17. Ojej! Co za wstrętny styczeń. Ile zwierzaków cierpi....:shake::shake: Niewydolność nerek to poważna sprawa, ale umiejętne leczenie przynosi cuda. Musisz w to wierzyć. Wiara właściciela w ozdrowienie zwierzaka czasem tchnie nowe życie w chorego. trzeba w to wierzyć.
  18. Aha! Beatko, chciałam Ci tylko przypomnieć, co napisałaś na stronie 7: "Moja Sabra przez tarczyce w tej chwili waży 27 kg a powinna 23." A teraz - zdaje się - waży 23, prawda? Wiem, że chudnięcie w takich okolicznościach dobre nie jest, ale na pewno przy problemach oddechowych jest lepsze niż tycie. Po tych info od was nie mogę zasnąć. Przeczytałam sobie cały wątek Małego, mojego aniołka:placz:. Przez chwilę miałam wrażenie, że żyje. Pamiętam każdą z opisanych sytuacji. Boże, jakie to straszne, że nie mogę go już przytulić i rzucić zabawki:placz:
  19. Padłam na sofie i dopiero się obudziłam. Ojej, dziewczyny, co Wy tu za okropności przeżywacie:shake:. Bardzo wam ws półczuję i NAPRAWDĘ rozumiem, co przeżywacie. Najgorsza jest bezradność. Musicie wierzyć, że da się kryzys opanować. Ja jestem takim typem, ze wierzę, kiedy już nikt inny nie wierzy. Może również z tego powodu Mały tak długo żył. Teoretycznie z zapaścią tchawicy powinien żyć dwa lata. Żył 3,5 roku od mpojawienia się objawów. Wiem, że to "tylko" półtora roku dłużej niż średnia, ale to szmat czasu.
  20. Beatko, bardzo trzymam kciuki!:p:p:p Kochasz ją, a o na to wie. I będzie chciała żyć dla Ciebie.
  21. Oj, Kaziu, Kaziu:shake: Daj żesz trochę wytchnienia swojej pani. Bierz przykład z Małego, który atakował psa, po czym chował się za mnie. Jakoś wytrwałam 6 lat bez pogryzień. mały w zasadzie też (chronił go tłuszcz na karku:evil_lol::evil_lol::evil_lol:). Trzymam kciuki, żeby Kazik szybko doszedł do siebie.
  22. Olu, jeśli masz siłę, napisz mi na priva, jaka jest diagnoza i jakie zalecono leki. Cos mi to za bardzo wyglada jak objawy Malego.Nie chcę się wtrącać, oczywiście.
  23. Olu, zapytaj, proszę, weta, czy na ten kaszel mógłby coś poradzić wziewny sterdyd FLIXOTIDE i równeiż wziewny lek rozszerzający oskrzela (VENTOLIN). Obydwa stosują astmatycy. Mam te leki w domu po Malutkim i moge Ci je podesłać, jeśli chcesz, nawet wraz z maską na pysk (tylko że pyszczek Małego nie był zbyt duży). Oba leki z recepty weta kosztują strasznie dużo (Flixotide coś ok. 120 zł), wypisane przez ludzkeigo dra - kosztują 1 zł (refundacja).
  24. Boże, Eruane, po co te podziękowania:oops:. Naprawdę, robię to z serca. Kazio rzeczywiście podobny do Małego:loveu:. Asiuniap, decyzję podjęłam dzień po smierci Małego. Psa na pewno wezmę. Chcę, zeby to był podopieczny dziewczyn ze Świętokrzyskiego. one mają tak ciężko. Jest już troje kandydatów (2 suńki i jeden piesek). Zrobię to, jak tylko się przeprowadzę na Natolin (okolice końca marca). Po śmierci Małego zyskałam dodatkową motywację, żeby jak najszybciej skończyć remont. Moje obecne mieszkanie należało tylko do Malutkiego, i tu już nie będzie żadnego innego psa. Nie chcę też brać zestresowanego psiaka i narażać go na stres związany z przeprowadzką (hałas, rozróba w chałupie, itd). Bardzo namawiam męża na 2 psy, ale on na razie nie chce o tym słyszeć. Będę drążyć dalej. W nowym mieszkaniu na pewno będą warunki na 2 psy. Bywałam tam z Małym. Pokazywałam mu jego pokój. Wszystko na nic:-(:-(:-( A jeszcze dziś Niziołek mnie dobił, bo jakiś lekarz z SGGW zbiera chętnych na pierwszą w Polsce operację wszczepienia stentów. Mały tego nie doczekał. Biedak.....:puppydog::puppydog: Wiem, że teraz pewnie część z Was mnie skrytykuje, ale nie mogłam wytrzymać. Urna jest w tej chwili w zakładzie Anatomii SGGW. Najwcześniej we czwartek, a najprawdopodobniej w poniedziałek będę wiedzieć, co w niej jest. Przperaszam, kochany mój psiaku, że nie masz spokoju po smierci. Mój Aniele. Przepraszam..... Bardzo cię kocham.
  25. Właśnie wpłaciłam 100 zł na Fionka.
×
×
  • Create New...