Racjonalnie myśląc to ja to wiem,a w głębi duszy nic nie wiem.
Liczyłam się z jego odejściem,miał 3 operacje i je przeżył,miał być wg weta uśpiony 2 lata wcześniej-miał podejrzenie nowotworu śledziony,uparłam się na citową operację i to dało mu 2 lata dobrego życia-bo guz okazał się tylko skręconą śledzioną.Potem było ciężkie krwawienie z przewodu pokarmowego,miał transfuzję i znów pół roku życia w zdrowiu.Pół roku przed śmiercią miał skręt żołądka-decyzja weta usypiamy,znów postawiłam veto-nie operujemy .Przeżył fajnych parę miesięcy w zdrowiu.A potem jakoś się chyba poddałam,nie umiałam patrzeć jak nie umie wstać,Sepsa.
Aha miał jeszcze dysplazję
Jakoś mnie dziś znów wzięły straszne łzy...:-(:-(:-(