Sugerujesz,ze moglby go mysliwy pomylic z sarna..? :wink:
A tak powazniej...Nigdy nie przebywam w poblizu zadnej ambony,nawet tej na lace,ktora jest stosunkowo daleko oddalona od lasu,jesli nie mam 100% pewnosci,ze zaden mysliwy tam nie siedzi.Nie od dzis wiadomo,ze wielu owych delikwentow ma sklonnosc do czestego siegania po strzelbe.Cosik chyba na miare uzaleznienia od flaszki,z tym ze zdecydowanie grozniejsze dla zupelnie postronnych osob. Ja osobiscie owych panow mijam z daleka i specjalna sympatia nie darze,ba wrecz palam jawna niechecia,odkad Fred (wyzel ze zdjec) znalazl zastrzelonego psa pod lasem.... Nawet nie byl zakopany czy specjalnie przykryty.. :evilbat: Swoja droga moze by ich troche ograniczyl nakaz zgloszenia uzycia broni,ale wedle udzielonej nam odpowiedzi (nie pamietam juz przez kogo. :roll: ) robic tego nie musza.... :roll: Tak wiec calkowicie wolna amerykanka..... :-?
BTW.Mialam taki fajny jadowity i zlosliwy post napisany i mi go wcielo ...... :( :lol: