Jump to content
Dogomania

zachraniarka

Members
  • Posts

    2159
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by zachraniarka

  1. Gruby ( :wink: ) ma w rodowodzie Fakir, ale to imie wcale mi sie nie podoba. Nazwałam go Hugo po tym jak go zobaczyłam jako szczeniaka- wielkie oczy i brzuch od razu dały mi skojarzenie z trollem Hugo. Przyjaciele wołaja na niego Pumba, bo wg nich ma wygląd i usposobienie prosiaka. Ja sama często mówie do niego Puch, ponieważ jest wyjątkowo puszysty. No i czasem przymiotnikowo- Gruby lub na cześć ostatnich urodzin- Stary :evilbat: Kiedy mnie zdenerwuje, mówię na niego Dekiel, ale sama nie wiem dlaczego.. :roll:
  2. Witam serdecznie Praca z psem w ratownictwie wymaga oczywiście poświęcenia i energii i czasu. Ja obecnie studiuję i jak na razie udaje mi się godzić obowiązki. Są również osoby u mnie w grupie pracujące w różnych profesjach, także jest to do zrobienia. U nas w Gdańsku treningi mamy ustawione pod możliwości czasowe ochotników, czyli w tygodniu popołudnia oraz prawie cała sobota. Specyfiką tego rodzaju szkolenia jest jego długoterminowość, to są lata spędzone na regularnych treningach. To już sprawa indywidualna na ile człowiek ma chęci i możliwości zaangażowania się w ratownictwo. Jest to na pewno działalność czasochłonna i wymaga samozaparcia. No i nie da się ukryć, że od poświęconego czasu na treningi zależą efekty szkoleniowe. Psy ratownicze odróżniają spacer od pracy i nie ma z tym problemu. Szybko się uczą kiedy jest czas na lokalizację osób, a kiedy nie. Także nie musisz się obawiać, że przy szkoleniu w ratownictwie pies na spacerach zacznie oznaczać mijane osoby. Natomiast faktem jest, że właściwe prowadzenie psa ratowniczego czasami nie idzie w parze z życiem codziennym.
  3. Sylwia- idź na całość, idź na całość.. :wink: A szczerze mówiąc, łatwo mi się pisze, biorąc pod uwagę, że sama zdawałam swoje PT na zacisznym, sobie znanym, malutkim placyku :lol:
  4. W sumie jest na to rozwiązanie- zdawać egzamin podczas zawodów. Jest to możliwe zarówno i dla PT i dla IPO. Zdobyta ocena jest wtedy faktycznie coś warta, a i satysfakcja jaka :D Ja przy moim psiaku miałam satysfakcje, że zdał PT w wieku 7 miesięcy. Dziś wiedząc co zwykłe egzaminy są warte, już o tym nie myślę. Z kolejnym psem zdajemy egzaminy na zawodach, choćby miał do nich podchodzić w wieku 3 lat, a nawet później :lol: Wszystko jest do zrobienia, zwłaszcza w PT. Patrząc na moje egzaminy, gdzie oprócz posłuszeństwa, jest makabryczna sprawność i praca węchowa. Także troche chęci, determinacji, cierpliwości (co by uniknąć pośpiechu) i do dzieła!
  5. I to jest piękny wniosek :D Sylwia co do szkolenia agresora, na początku ustawiasz się w takim dystansie od psów, że nie rozpraszają one Twojego. Stopniowo ten dystans zmniejszasz i zmniejszasz, malutkimi kroczkami. Kiedy widzisz u swojego psiura zainteresowanie, znowu zwiększasz dystans. Jest to do zrobienia w wiekszości przypadków. Ja przeżyłam szkolenie grupowe, z prawdziwym killerem, który w walce sie nie potyczkował. Zaczynał szkolenie w dystansie, a doszło do tego że siedział razem z innymi psami w jednej linii i je tolerował. Póki trwało posłuszeństwo i psy skupiały się na swoich przewodnikach, wszystko jak najbardziej grało. Oczywiście nigdy nie był puszczony luzem między pieski, wtedy to by była krótka piłka :lol: :lol:
  6. Chętnie bym przyjęła, gdybym nie miała wątpliwości co do tego, że mógłby Leonek mojego Hugona uszkodzić :wink: Mokka uwierz na słowo, że z moim też było ciężko dojść w pewnych sprawach do ładu, z niektórymi do dziś kulejemy, ale pomalutku sobie wszystko szlifujemy. W sumie nikt mi nie obiecywał, że będzie prosto. Ja się nie będę kłócić ze stwierdzeniem, że czasem kolczatka jest niezbędna, chociaż uważam, że łańcuszek dobrze stosowany w pełni wystarcza. Mnie tylko zabija widok 4-miesiecznego labradora w sklepie zoologicznym, któremu kupuje się wielkie kolce, bo juz ciągnie :evil: Niektórym stosowanie kolczatki przychodzi z przerażającą łatwością, dlatego z góry zawsze ustawiam sie na "nie". :)
  7. Dokładnie, też tak uważam. :D Powodzenia w szkoleniu! Boxy są super, czasu trzeba im poświęcić, ale entuzjazm z jakim one pracują jest niesamowity.
  8. Zwykła obroża nie, z tych samych powodów dlaczego nie kolczatka. Zdarzało się, że ktoś bardzo sprytny zakładał pieskowi niewinną obroże pod którą kryły się kolce. A piesek szedł wtedy pięknie przy nodze, jak przyklejony :evilbat: Dlatego właśnie łańcuszek, zapięty na luzie..
  9. To mi przypomina jak uczyłam psa chodzenia po bardzo wysokiej przeszkodzie, a ponieważ sama mam mały lęk wysokości, więc po desce poruszałam się na czworakach. A pies za mną.. Dobrze, że nikt nie miał wtedy aparatu.
  10. Hugolec umie dużo rzeczy: slalom i "ósemki" między nogami, kręci się w kółko, turla się, staje słupka, skacze nad moją podniesioną nogą i inne takie głupotki. Na koniec pięknie sie kłania. Tylko tempo wykonywania ma takie, że jedyny utwór, który by pasował nam do układu to Marsz Pogrzebowy :lol: :lol: :lol:
  11. A ja stosuję nagrodę w zależności od tego czego uczę. Kiedy pracuję nad dokładnością lub czymś skomplikowanym stosuję smakołyk, kiedy chcę poprawić dynamikę biorę piłeczkę. Smakołyka również używam podczas wstępnej nauki. Wtedy pies jest spokojniejszy i bardziej skoncentrowany. Kiedy już złapie o co chodzi to albo zostajemy przy smakołyku i wtedy pies robi ćwiczenie pomału, ale dokładnie, albo wprowadzamy piłę i automatycznie zwiększamy prędkość 8)
  12. Witam wszystkich bokseromaniaków! Wpadłam pooglądać zdjęcia. Bardzo lubię boxy, mój pierwszy rodzinny pies należał właśnie do tej rasy. Był to piękny żółty boxer o imieniu Jack. Było to bardzo dawno temu, ale wielki sentyment został do dziś. Fajne te Wasze pociechy, pychole mają długaśne prawie jak mój labrador :lol: :lol: :lol: Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie :D , szczególnie Abi i jej Bazika (który jest najlepszym kumplem mojego Hugolca)
  13. Oprócz ratownictwa wodnego w wielkim skrócie, pies ratowniczy: - gruzowiskowy- poszukuje osób zasypanych w wyniku katastrof budowlanych lub kataklizmów typu trzęsienie ziemi - poszukiwawczy- pies pracujący w terenie otwartym, czyli np. w lesie kiedy ktoś zaginie, taki pies wskazuje każdą osobę w wyznaczonym obszarze - tropiący- również pracuje w terenie otwartym natomiast idzie po śladzie zaginionej osoby, czyli szuka konkretnej osoby - lawinowy- poszukuje osób zasypanych w wyniku zejścia lawiny Poszukaj we wcześniejszych tematach np. "Z motyką na słońce, czyli husky ratownikiem" Jacek pisze tam o pierwszych ćwiczeniach z zakresu ratownictwa. Coraz więcej osób interesuje się tym rodzajem szkolenia, jest to wspaniała forma miłego spędzenia czasu z psem. Pojawia się coraz więcej szkółek, klubów miłośników rasy, które oferują szkolenie ratownicze. Oczywiście różni się to od realnego ratownictwa prowadzonego przez wyspecjalizowane grupy i specjalnie kwalifikowanych treserów.
  14. No ale przecież są jeszcze inne rodzaje ratownictwa, gdzie ilość wody nie ma znaczenia... :wink:
  15. Tak to jest to samo ratownictwo. Do Iranu pojechało 6 psów z Grupy Poszukiwawczo-Ratowniczej z Nowego Sącza, w tym były 4 labradory, 1 golden i 1 owczarek niemiecki :D Wcześniej w tym roku grupa z Gdańska pojechała na ratunek zasypanym ludziom po trzęsieniu ziemi w Algierii. Wśród ratowników byłam tam ja i Hugo. Nasze psiury są zaiste bardzo odważne i po prostu wspaniałe. Pozdrawiam serdecznie
  16. Byłoby super gdyby pojawiły sie jakieś nowości w obrożach, mam nadzieje, że coś sprowadzicie. Jeśli bedziecie coś mieli ciekawego proszę daj mi znać. W Szwecji są bardzo fajne obroże, duży wybór i dobra jakość. Co do spacerków na Wyspie Sobieszewskiej to jest to jedno z naszych ulubionych miejsc. Być może kiedyś sie tam spotkamy :D
  17. Witaj Gasyou, mam pytanie, choć bez większych nadziei na pozytywną odpowiedź. Pracujesz w nowym sklepie zoologicznych, napisz mi proszę czy macie jakieś fajne, kolorowe obroże materiałowe z zapięciem typu klik-klak? U nas w Polsce jeśli chodzi o obroże straszna bieda :cry: Wszystko co mamy jest takie smutne i zwyczajne, a to co jest z kolorowych to najczęściej tandetne, nie mówiąc już o tym że we wszystkich sklepach jest to samo. Tego typu obroże sprawdzają nam się w naszej pracy (szybko sie odpinają i zapinają). Wstyd się przyznawać, że każda obroża mi się nudzi średnio po miesiącu :oops: nie wspominając już o tym, że po miesiącu noszenia przez mojego labka, który uwielbia toczyć się w ziemi i liściach prawie każda obroża wygląda strasznie. Trudno za każdym razem ściągać obroże z zagranicy. Macie więc może coś do zaoferowania ciekawego w tym nowym sklepie? A tak przy okazji to na zdjęciach z Waszych "sweterkowych" :wink: spacerków widziałam dwa angole białe z pomarańczowymi uszami. Czy nie jest to przypadkiem brat i siostra, przy czym brat nazywa się Wiking? Jeśli to on, to pomieszkuje on niedaleko mnie, ta sama ulica. Spotkaliśmy się kilkakrotnie w lesie na spacerku, bo ja i Hugo bardzo seterki lubimy :D Pozdrawiam serdecznie
  18. Hugo i Bazyli należą do Grupy Poszukiwawczo-Ratowniczej przy Straży Pożarnej w Gdańsku. Ich główna specjalność to pies ratowniczy gruzowiskowy, oprócz tego są przygotowane do poszukiwania ludzi zaginionych w terenie np. w lesie. Hugo nabył też podstawy szkolenia w ratownictwie wodnym, które mam nadzieje bedziemy rozwijać.
  19. Witam serdecznie! To ja Hugo, oto zdjęcia z mojego dzisiejszego spacerku. Zapraszam wszystkich do oglądania :D Taki ze mnie przystojniak: A to mój najlepszy przyjaciel- Bazyli, jestem z niego bardzo dumny. Bazyli tak jak ja jest psem ratowniczym, razem więc pracujemy i chodzimy na spacery, spędzamy też często razem wakacje- pod jednym namiotem nad jeziorkiem. Z Bazylim mamy równie zwariowane pomysły np. oboje bardzo lubimy pożywiać się trawą :o Chętnie też pozujemy do zdjęcia na drewnianym pomoście: Ale co to? Gdzie jest Bazyli? No już jesteśmy razem- oto nasza ulubiona zabawa ZAPASY :evilbat: Po takiej zabawie, dobrze chwilkę odpocząć i się trochę potoczyć :D A na koniec samotne wycie do księżyca: Bo tak naprawdę to ja nie jestem labrador, tylko biały wilk :wink: Mam nadzieję, że zdjęcia Wam sie spodobały :angel: Pozdrawiam wszystkie labki na forum, ciesze się, że wkońcu i moje zdjęcia się tu ukazały :D
  20. Mnie tylko zastanawia skąd to powszechne przekonanie, że posiadanie rodowodowego psa świadczy bezwzględnie o tym, że jego właściciel jest nastawiony na wystawy i tylko w tym celu go kupuje :-?
  21. No taki mi wyrósł niedźwiadek, nawet nie wiem kiedy.. Zdjęcie skopiuj do swojego komputera, zmniejsz chociaż w programie Paint, wrzuć gdzieś na serwer i gotowe :) Jednak moja rada, to szybko zrobić Mikołajowi piękne zdjęcia, zeskanować i wrzucić nam tu szybko!! :lol: :lol: A takimi wyjątkami wśród opisów nie ma co się przejmować, sędzia też człowiek, a różni ludzie mają różne typy urody.
  22. Katarzynka, nikt nie broni Tobie mieć zdjęć w podpisie, problem jest tylko z wielkością. Zmniejsz zdjęcie, do rozmiaru np. zdjęć Tadeusza od Argo i po kłopocie :D A co do tuczenia labka to też radziłabym się zastanowić. Ja też dostałam na wystawie zalecenie utuczenia mojego Hugolca, tak by przybrał 2-3 kilo. Mimo że mnie kusiło, nie zdecydowałam się- zdrowie psa jest ważniejsze! Hugo zaś podrósł trochę i z wiekiem 3 lat nabrał i tak słusznych rozmiarów. Zresztą miałaś okazję go zobaczyć, mimo że tłuszczyku na nim trudno się dopatrzeć (biedak ze wzgledu na pracę, nie może posiadać powszechnych labradorskich kształtów :wink: ), to jest z niego kawał psa. :lol: Uważam, że ładnie rozwinięty pies to pies mocny, a NIE tłusty. Niestety często sędziowie nie podzielają mojego zdania i radzą własnie labki tuczyć :cry: :cry: :evil:
  23. No tak to już jest na tym świecie, że jeden musi coś przynieść, by drugi mógł w tym siedzieć :lol:
  24. No to teraz coś ode mnie, z "użytkowej" działki :wink: Z mojej pocztówkowej kolekcji, kategoria: psy pracujące podczas wojny. Dla tych co kochają duże terriery: i te troszkę mniejsze: Pozdrawiam wszystkich terrierowców!! :D
  25. W ratownictwie decydują indywidualne predyspozycje psa, w wodnym jest jeszcze o tyle ważne by pies był odpowiednio duży i silny. Tak jak np. na gruzowisku sprawdzi się malutki Jack Russel Terrier, to już w wodzie nie za bardzo :lol: Generalnie w wodnym przeważają nowofunlandy, labradory, goldeny i owczarki niemiecki, ale są również inne rasy.
×
×
  • Create New...