Jump to content
Dogomania

abbartczak

Members
  • Posts

    7
  • Joined

  • Last visited

abbartczak's Achievements

Newbie

Newbie (1/14)

10

Reputation

  1. Foster po tygodniu pobytu u nas ma zadatki na super psa. W sobotę byliśmy pierwszy raz w lesie i tam trochę psinę poniosło. Dużo nowych zapachów i dźwięków, ale koło domu i na długich spacerach ze mną jest na prawdę super. Oczywiście zdarzają mu się wpadki, ale to dopiero tydzień. Jest coraz bardziej kontaktowy i wyraźnie zaczyna nas traktować jak swoje stado. Coraz lepiej się pilnuje na spacerach i łatwiej przywołać go do nogi. W lesie na dużej łące puściliśmy go na 15m lince i trochę się wybiegał a potem pouczył przychodzić do nogi. Szło na prawdę nieźle. A dzisiaj na długim spacerze nie mogłam się go nachwalić. Ulubione jedzenie Froliki (nareszcie znalazłam). Foster macha wszystkim ogonem. Pozdrawiam :multi:
  2. Trochę nowinek o Fosterze. Zadomowił się już całkiem fajnie, chociaż jest trochę wokalny i czasem sobie pojękuje lub popiskuje. Ale szybko się uspokaja. Najszczęśliwszy jest wieczorem jak stado zbiera się razem leży wtedy spokojnie obok nas albo z radości wszystkich podgryza. Na spacerach coraz lepiej choć jeszcze czasem głupawka szczenięca dopada pieska totalnie. Pierwszy raz spotkaliśmy się z dużym psem, który wybrzydza przy jedzeniu. Ale i z tym chyba damy sobie radę, już dzisiaj było znacznie lepiej. Z kotem sobie czasem gadają: Forest zachęcająco poszczekuje, Klara syczy. Jednak coraz mniej się go boi i kocie życie zaczyna wyglądać całkiem normalnie (pierwsze dni spędziła na samowolnym wygnaniu do sutereny, gdzie Forest nie zagląda ze względu na schody, których boi się pokonać). Poza tym jest najsłodszym psem na świecie i ma zadatki na super psa, czego sobie i jemu życzę.:multi:
  3. Forest/Foster juz płacze znacznie mniej i jest zdecydowanie spokojniejszy. Noc też minęła bez żadnych problemów, choć dzień zaczął się dość wcześnie. Już nawet na spacerach nie szaleje i nie ciągnie tak bardzo i się nie wyrywa. Udało mi się nawet dzisiaj poprowadzić go za sobą (choć do absolutnej współpracy jeszcze długa droga). Ale jest słodki i mechaty i wszyscy go kochamy coraz bardziej. Nawet kot zdecydował się przejść koło niego. Foster już na nią nie napada, ale kociak jeszcze w lekkim stresie i syczy. Jestem pewna, że się dogadają. Wpłacimy 40zł (czy to konto, które jest wyżej w wątku to to?)
  4. Jestem już w nowym domku. Zwiedziliśmy wszystko kilkukrotnie i chyba jest nieźle tylko kot nie chce się ze mną zaprzyjaźnić. Ale dam mu jeszcze trochę czasu. Ja tak strasznie chciałbym się z nim pobawić a ona chowa się po kątach i stroszy grzbiet. Jest mi trochę smutno i tęskno za przemiłymi właścicielami hotelu ale mam nadzieję, że się przyzwyczaję i przestanę płakać. Podróż minęła całkiem nieźle, byłem tak grzeczny jak tylko mi się udało. Trochę popiskiwałem i wstawałem jak tylko samochód hamował. Miałem nadzieję, że to już, ale jechaliśmy prawie trzy godziny (strasznie długo jak dla mnie, przynajmniej na razie). Niestety zdarzył mi się też przykry wypadek (zwymiotowałem) ale moje nowe Panie jakoś się nie przejęły i pojechaliśmy dalej. Chyba jest fajnie ale o tym będę mógł wyszczekać za jakiś tydzień. Może nawet kot do tego czasu nie będzie uciekał, bo też wygląda na zainteresowanego moją osobą. Dziękuję wszystkim, którzy mnie uratowali Foster. ps. Bo moja mała Pani zmieniła moje imię. Mówi, że foster parents to rodzice zastępczy a samo foster to znaczy też przybrany więc chyba do mnie pasuje i nawet już nauczyłem się na to imię reagować (przynajmniej czasem)
  5. Ja przedreptuję z nogi na nogę. Czas mi się dłuży i tylko czekam aż będzie jutro. Jadę w końcu sama, bo mojemu mężowi wypadł wyjazd za granicę a ja za nic nie chcę jeszcze przeciągać. Trzymajcie kciuki, żebyśmy z córka trafiły do tej głuszy, której nie ma na żadnej mapie. Kot jest wyraźnie zaniepokojony przygotowaniami. Musiałam mu zrobić takie samo legowisko jak Forestowi, bo rozwalała się na samym środku tego wielkiego posłania. Miski stojące w kuchni obwąchuje dokładnie ale są wielkie i puste więc po chwili daje im spokój.Mam tylko wielką nadzieję, że Forest zauważy w nas bratnie dusze i pokocha nas od pierwszego liźnięcia. Pozdrawiam
  6. W sobotę jedziemy po Foresta. Wcześniej się nie dało. Już nie mogę się doczekać, ale wszystko na jego przyjęcie przygotowane. Pozdrawiam
  7. Kochani Ponieważ stałam się ogólnie wymienianą osobą na tym forum postanowiłam się nań zarejestrować i odpisać wszystkim zainteresowanym. Miałam psy od zawsze. Najpierw za pierwszą pensję kupiliśmy z mężem sznaucerkę olbrzymkę. Były to jeszcze czasy szczeniaków bez rodowodu. Wybraliśmy takiego, ktory miał wadę zgryzu, bo wiedzieliśmy, że i tak nie będzie to pies wystawowy. Po śmierci Pati (10 lat, nowotwór) postanowiliśmy wziąć psa ze schroniska w Łodzi. Trafiliśmy na przesłodkiego maluszka, niezbyt wielkiego ale nasza córeczka była wtedy malutka i jej kontakty z olbrzymem mocno ograniczone. Słodka Su była u nas niestety raptem dwa tygodnie. Okazało się, że przywieźliśmy ją ze schroniska chorą na parwowirozę. Była za słaba i za mała i po dwutygodniowej walce poddała się. Mieliśmy potem przymusowe pół roku przerwy przed następnym psem. Był to owczarek collie (oczywiście nie ze schroniska bo mieliśmy złe doświadczenia). Sunia żyła bardzo długo jak na swoją rasę (16 lat) ale już jej z nami nie ma od 2 lat. Pod koniec roku przeprowadziliśmy się i warunki mieszkaniowe oraz moja swobodna praca pozwalają nam na przyjęcie kolejnego pieska (za którym zresztą bardzo tęsknimy, chyba jesteśmy uzależnieni - pewnie szczególnie ja). Zaczęłam interesować się szczeniakami i trafiłam na informacje o adopcji. Na początku z dużą nieśmiałością z wiadomych względów przyglądałam się Waszej pracy i zostałam zauroczona. Chylę czoła jak dużo robicie bezinteresownie dla zwierzaków. Co do dwóch psów, którym się przyglądam. Faktycznie z myślą o Foreście zrosłam się bardzo i mam nadzieję, że to właśnie będzie moja psina. Ale co będzie jak mnie nie zaakceptuje? Mam nadzieję, że to mało realne ale opieram się tylko na Waszej drogie Panie opinii i zdjęciach. Nie zajrzałam psu w oczy. A jest to przecież pies prawie dorosły i na pewno ma swoje priorytety. Dlatego poprosiłam również o wizytę w sprawie Absurda. Przepraszam, jeżeli naruszyłam jakieś niepisane prawa ale to moja pierwsza adopcja i poruszam się raczej intuicyjnie. Mam nadzieję, że rozwiałam wszelkie wątpliwości jeżeli komuś chciało się czytać ten przydługi wywód. Pozdrawiam wszystkich serdecznie. Mam nadzieję, że następny wpis będzie już ze zdjęciami zadowolonego Foresta.
×
×
  • Create New...