Kochani
Ponieważ stałam się ogólnie wymienianą osobą na tym forum postanowiłam się nań zarejestrować i odpisać wszystkim zainteresowanym.
Miałam psy od zawsze. Najpierw za pierwszą pensję kupiliśmy z mężem sznaucerkę olbrzymkę. Były to jeszcze czasy szczeniaków bez rodowodu. Wybraliśmy takiego, ktory miał wadę zgryzu, bo wiedzieliśmy, że i tak nie będzie to pies wystawowy. Po śmierci Pati (10 lat, nowotwór) postanowiliśmy wziąć psa ze schroniska w Łodzi. Trafiliśmy na przesłodkiego maluszka, niezbyt wielkiego ale nasza córeczka była wtedy malutka i jej kontakty z olbrzymem mocno ograniczone. Słodka Su była u nas niestety raptem dwa tygodnie. Okazało się, że przywieźliśmy ją ze schroniska chorą na parwowirozę. Była za słaba i za mała i po dwutygodniowej walce poddała się. Mieliśmy potem przymusowe pół roku przerwy przed następnym psem. Był to owczarek collie (oczywiście nie ze schroniska bo mieliśmy złe doświadczenia). Sunia żyła bardzo długo jak na swoją rasę (16 lat) ale już jej z nami nie ma od 2 lat. Pod koniec roku przeprowadziliśmy się i warunki mieszkaniowe oraz moja swobodna praca pozwalają nam na przyjęcie kolejnego pieska (za którym zresztą bardzo tęsknimy, chyba jesteśmy uzależnieni - pewnie szczególnie ja). Zaczęłam interesować się szczeniakami i trafiłam na informacje o adopcji. Na początku z dużą nieśmiałością z wiadomych względów przyglądałam się Waszej pracy i zostałam zauroczona. Chylę czoła jak dużo robicie bezinteresownie dla zwierzaków. Co do dwóch psów, którym się przyglądam. Faktycznie z myślą o Foreście zrosłam się bardzo i mam nadzieję, że to właśnie będzie moja psina. Ale co będzie jak mnie nie zaakceptuje? Mam nadzieję, że to mało realne ale opieram się tylko na Waszej drogie Panie opinii i zdjęciach. Nie zajrzałam psu w oczy. A jest to przecież pies prawie dorosły i na pewno ma swoje priorytety. Dlatego poprosiłam również o wizytę w sprawie Absurda. Przepraszam, jeżeli naruszyłam jakieś niepisane prawa ale to moja pierwsza adopcja i poruszam się raczej intuicyjnie. Mam nadzieję, że rozwiałam wszelkie wątpliwości jeżeli komuś chciało się czytać ten przydługi wywód. Pozdrawiam wszystkich serdecznie. Mam nadzieję, że następny wpis będzie już ze zdjęciami zadowolonego Foresta.