Witam :) U Bubusia wszystko w najlepszym porządku :) Po 2tyg obserwacji Buby stwierdziłam, że on wcale nie boi się schodów. On boi się śliskich powierzchni. A że moja klatka schodowa wyłożona jest płytkami stąd te przejściowe problemy na schodach. Bubie często zdarza się poślizgnąć na panelach w mieszkaniu. Po takim poślizgu Bubuś mógłby spędzić cały dzień na dywanie (dobrze, że są smaczki i moja cierpliwość :P). Dołożyłam mu jednak chodniczek żeby spokojnie, bez żadnych stresów mógł przemieszczać się po całym mieszkaniu. Ciężko mi stwierdzić z czego to ślizganie może wynikać. Może Wy macie jakiś pomysł? Pazurki Buba ma dość krótkie (ale w przyszłym tyg jeszcze delikatnie je skrócimy). Myślałam też o jego wielkich kłakach pomiędzy palcami, które jak są mokre, to faktycznie ma prawo się ślizgać. Na razie wycięłam mu je tylko z jednej tylnej łapki, bo Bubson wyraźnie nie był zadowolony czując nożyczki przy swoich łapkach. Dziś spróbuje wyciąć mu więcej i zobaczymy, czy to coś pomoże. Co do jego wagi, to wydaje mi się, że on chudnie w oczach. Albo to takie moje wrażenie... W pt może pójdziemy się zważyć. Nie wiem, czy zmienić mu już karmę na normalna (w tej chwili je light), bo nie chce żeby za bardzo wychudł. Już teraz ma na sobie masę obwisłej skóry, która została po jego nadwadze. Buba w mieszkaniu nadal jest bardzo grzeczny, a na spacerkach już nawet bawi się z mniejszymi od siebie psami. Wczoraj mieliśmy za sobą pierwszy wolny spacer na naszych polach. Buba nie zwiał! :) Nie oddalał się zbyt daleko, a gdy już troszkę go poniosło to wystarczyło zagwizdanie, komenda do mnie i pokaz smakołyka w ręku :) W weekend byliśmy na wsi u moich rodziców. Bubuś był strasznie grzeczny i oczywiście podbił serca wszystkich :) chyba nawet naszej zadziornej suczki (mix-terrier) ;) Buba okazał się okazem spokoju. Ja na jego miejscu już dawno rzuciłabym się na to małe, czarne, warczące i kąsające mnie coś :P A on... totalny spokój. Mika na spacerkach z nim szalała, ale w domu miała jeszcze problemy z nowym kolegą pod jednym dachem. Pojedziemy tam znów za miesiąc więc będzie dalszy ciąg zapoznawania :) Zaraz postaram się wkleić kilka fotek z naszej wycieczki :) A i Buba zwiedził już krakowski rynek :) Widział konie, gołębie, tramwaje, inne psy i tłumy ludzi. I nic :) Szedł spokojnie uśmiechnięty z ogonem do góry. Odwiedził nawet jedną kawiarnie, napił się tam wody, pospał i wyszedł. Byłam z niego naprawdę bardzo dumna :D nigdy nie miałam aż tak zrównoważonego psa :)
Pozdrawiam :)