nadal się nie rozumiemy,on robi to co on chce i nic ani nikt nie będzie dla niego atrakcyjniejsze od jego zewu przygody,kiedy chce to się bawi,pobiega z kijem,szuka mnie jak się schowam,jestem w jego centrum zainteresowania ale tylko do pewnego momentu,a w pewnym momencie,bez jakiegokolwiek ostrzeżenia po prostu zaczyna biec w swoją stronę i już go wtedy kompletnie nic nie interesuje z tego co ja mam mu mogę dać,mogę go wołać,kusić parówką,stawać na głowie ale to nic nie daje bo on już się wyłączył i idzie w swoją drogę,zupełnie go nie rozumiem,w schronie niestety ale jest lipa,pani mi powiedziała że powinnam wziąć tresera ale niestety, on wymaga specjalnej karmy która po znajomości kosztuje ponad 200 zł a ja nie zarabiam majątku,nie zdawałam sobie sprawy biorąc go ze schrony że będzie wymagał psychologa i dodatkowych kosztów nie wliczyłam w tą imprezę :( stąd moja prośba o pomoc,jeżeli ktoś jest doświadczony w tresurze z psami to będzie umiał go ułożyć dla innej osoby,przecież ja będę z nim , ale potrzebuje kogoś kto da mu parę lekcji posłuszeństwa,ja nie potrafię go ujarzmić :(